Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
RSS
niedziela, 06 sierpnia 2017

  Dyżur- chyba jeszcze nigdy, a dyżuruję ponad 12 lat, nie był tak tragicznie ciężki. Nie wnikając w szczegóły, dziś zawiodła organizacja pracy oraz ludzki rozsądek. Do tego pełnia i mamy kumulację złych zdarzeń. Niekomfortowo czułam się z pełną ludzi poczekalnią przez cały dzień. Zawsze pracuje szybko i sprawnie, ale dziś widziałam już oczyma wyobraźni tytuły w "Fakcie" lub "SE" na temat konowałów, morderców w białych fartuchach, bezdusznych, każących czekać po kilka godzin ze strasznymi chorobami. A ja w międzyczasie podobno piję sobie kawkę albo plotkuję przez telefon.

  Nie dziwię się, że w takiej sytuacji nie ma chętnych do pracy. Nie dość, że ciężka i wyczerpująca, płacą też nie rewelacyjnie, to jeszcze nasłucham się, jaka to ja jestem i co mi zrobią, jak przyjedzie tefałen. Nieważne, że w tym czasie musiałam zająć się człowiekiem użądlonym przez osę, puchnącym w tempie błyskawicznym. Pani czekała już pół godziny, a ta ranka na nodze nie goi się od 2 tygodni i już 3 lekarzy, którzy to widzieli, nic nie poradziło. To po prostu skandal.

  Wiem, z punktu widzenia pacjenta wygląda to zupełnie inaczej. Mój problem jest najważniejszy, nikt nie umie mi pomóc, więc miotam się tu i tam w nadziei, że ktoś w końcu trafi. Mimo to do wszystkich podchodzę z dużą nieufnością- w końcu to tylko konował. Jak pomoże, to udało mu się, jak nie pomoże- od razu było wiadomo, że nic nie umie i kto takiemu dał dyplom. W guglach napisane było, że to trzeba takie i takie badanie zrobić i oczywiście te bezduszne doktory żałują skierowania, doprosić się nie można, a przecież bez tego badania się nie wyleczę. A jakie tam tabletki brać- toż to trucizna, najgorsza. Co??? Żadnej recepty?- ten katar bez antybiotyku nie przejdzie,  ja to wiem, bo zawsze mi dają przynajmniej dumox. Ciśnienie? No coś tam biorę, ale tyle lat te same tabletki, to pewnie nie działają. Jakie? A co to ja, doktor, żeby pamiętać jakie? Uraz, straszny uraz- wczoraj, 2x okłady zrobione i dalej boli zbity palec. I jeszcze jaki siny! A w kąciku siedzi cichutko i czeka na swoją kolej pan z zawałem- no boli, od wczoraj, ale nie chciałem zawracać głowy, myślałem, że może przejdzie, może są bardziej chorzy.

   Przepraszam wszystkich, którym ten wpis się nie podoba. Ja też bywam czasem pacjentem. Może bardziej świadomym tego, jak należy się poruszać w labiryntach służby zdrowia. Łatwiej mi czasem dobić się do czegoś, ale i tak wolę zapłacić za jakieś badanie, niż wygryźć kogoś z kolejki (pani dopisze pilne na skierowaniu, to mnie przyjmą szybciej). Do ludzi podchodzę cierpliwie i największą błahostkę traktuję poważnie, staram się wytłumaczyć, objaśnić, ale pewnych rzeczy nie potrafię zrozumieć. A już chyba najbardziej wkurza mnie strrraszna temperatura (37,2 stopnie) od 2-3 godzin- natychmiast do lekarza. Albo ta wysoka powyżej 39 stopni- bez żadnej interwencji- bo najpierw do lekarza, a delikwent ledwie żywy. Tu już gugle nie poradziły, że trzeba podać lek i to w odpowiedniej dawce. Ogólnie wkurza mnie mnóstwo dziwnych zachowań, aczkolwiek szanując innych ludzi wyjaśniam możliwy sposób postępowania jasno i wyraźnie , nie komentując ewidentnych zaniedbań lub głupoty. No chyba, że to już rzeczywiście skrajna patologia i w inny sposób się nie trafi. Tyle że ten system w którym pracujemy rodzi tyle nieprawidłowości, że wypali każdego szybciutko. Opieram się, ale ile można? Dlatego za tak ważną i odważną uważam książkę Pawła Reszki "Mali bogowie". Można by dużo więcej napisać, ale czy warto? Rzeczywistość bywa dużo gorsza niż w książce, a i tak większość społeczeństwa ma lekarzy za nic. Wieszają psy, narzekają. Nikt nie pomyśli dlaczego tak jest.

   Jeszcze raz przepraszam wszystkich urażonych tym wpisem, ale dziś naprawdę dostałam w kość jak nigdy i trochę musiałam z siebie tej goryczy wyrzucić...

Dodatki na bloga