Darmowy licznik odwiedzin
RSS
niedziela, 04 lutego 2018

  Pobudka mimo niedzieli o 6 rano.  W zasadzie to trudno mówić o spaniu w nocy, bo wczoraj założyliśmy nowy sensor i czasem tak jest, że niestety mocno zaniża cukry, wtedy trzeba jeszcze kontrolować z palca na wszelki wypadek. No ale jeśli przez ponad pół nocy pokazuje LO, czyli poniżej 40 to jest po prostu groźnie. Mimo dosładzania, zatrzymywania pompy, kontroli co 15 minut, cały czas było nisko. Dobrze, że Filip spał i niewiele z tego pamięta. Jaka była przyczyna tej hipoglikemii? Podejrzewam, że wkłucie na brzuchu- z tego miejsca insulina zawsze lepiej się wchłania i szybciej działa, choć jeszcze nigdy aż tak. Kiedy już nad ranem opanowałam sytuację i myślałam, że trochę pośpię, zaszalały koty. Wrzask, rumor- po prostu spotkały się na schodach. I już nie warto było kłaść się. Dopiero po obiedzie położyłam się na 2 godziny, dobrze mi się spało... A wieczorem wyjście na kabaretowy występ Cezarego Pazury- prezent od teściowej z okazji urodzin. Dostałam 2 bilety, wzięłam ze sobą Filipa, niech też ma coś z życia.  Było śmiesznie, relaksująco, może nie jest to rozrywka najwyższych lotów, ale po ostatnich męczących dniach chyba było mi tego trzeba.

   Po powrocie do domu- telefon od mamy. W Wiadomościach ogłosili dobrą nowinę- będzie refundacja sensorów. Jak zwykle wiadomość dobra, ale niepełna. Akurat Libra do refundacji nie wchodzi. Te sensory, które będą refundowane, pasują do naszej pompy, ale nie wiem, czy będziemy spełniać wszystkie kryteria refundacyjne, bo to wcale nie tak, że każdy kto chce, ten dostanie. Z tego co czytałam i słyszałam są mniej wygodne w użytkowaniu, trzeba je kalibrować kilka razy dziennie- czyli kłuć palce, przy Librze zdarza się nam to bardzo rzadko. Nie do końca wiadomo ile po tej refundacji będą kosztować. Czyli tak naprawdę dużo gadania, mało konkretów. Ach- pojemniczki do pompy też w końcu będą refundowane- 5 na miesiąc, choć potrzeba ich 10, rewelacja. No i jeszcze wiek- tylko do 26 roku życia, zresztą pompy też są refundowane tylko do 26 roku. Tak jakby potem cukrzyca mijała. Szkoda tylko, że nikt nie pomyśli, że za kilka lat te nasze dzieciaki dorosną, zaczną pracować (oby!), będą przyzwyczajone do tych wszystkich ułatwiających życie gadżetów, a tu niespodzianka! Chcesz je mieć, to płać. Proszę bardzo, połowa albo i więcej pensji. Jeśli nie to trudno, możesz wracać do penów, też da się z tym żyć. Tylko jaka różnica w komforcie życia? A naprawdę cukrzycy typu 1 nikt sobie nie wybiera, to choroba która przychodzi znienacka, przewraca życie do góry nogami, wymaga dużo dyscypliny i samokontroli. Zapewniam, że po takiej nocy jaką miałam ostatnio, nie jest łatwo funkcjonować w ciągu dnia. A to wbrew pozorom bywa często. Czy pracodawca będzie wyrozumiały? Może, a może nie. Często słyszę, że z cukrzycą można normalnie żyć, można wszystko. Tak, jak najbardziej, potwierdzam. Ale wymaga to dużo więcej zachodu. Wymaga ciągłego myślenia o rzeczach, które bez cukrzycy są zupełnie niezauważalne. 

  A poza tym koniec laby, bo od jutra do szkoły. Ferie minęły jak błyskawica. Nie jesteśmy fanami sportów zimowych uprawianych aktywnie, więc chłopaki przesiedzieli je w domu, wyspali się za wszystkie czasy, poleniuchowali, zregenerowali, teraz mają siły na dalszą naukę. A ja znów wpadam w kołowrotek codzienności.