Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
RSS
niedziela, 04 czerwca 2017

   W sobotę miałam długo oczekiwane szkolenie w Warszawie. Co prawda trochę organizatorzy mnie zawiedli, bo pierwotnie szkolenie miało być dwudniowe, później zmieniło się na 1 dzień, wyrzucono tematy, które mnie najbardziej interesowały, ale skoro już sobie zaplanowałam ten wyjazd, to postanowiłam udać się do stolicy, a przy okazji wziąć ze sobą chłopaków i czas po szkoleniu oraz niedzielę spędzić na rozrywkach. 

  Wyjechaliśmy w piątek po południu. Z duszą na ramieniu, bo choć jeżdżę sporo, to jednak Warszawa mnie nieco stresuje. Droga do Warszawy zresztą też, bo z tych 250 km luksusowo jedzie się może z 50, reszta to droga przez mękę- wąsko, tiry, ruch na potęgę, dziury, roboty drogowe. Gdybym mogła jechać cały czas tak jak ten kawałek przed Warszawą, to droga trwałaby 2-2,5 godziny, a nie ponad 4. W samej Warszawie na szczęście poszło dobrze dzięki nawigacji. Choć prawdę mówiąc niektóre jej wskazówki przyprawiają mnie o ból głowy i niestrawność. Jak można kobiecie- prawie blondynce mówić skręć w lewo, kiedy po prostu główna droga, którą jadę skręca w lewo, a te lewo, w które ja bym skręciła, to w jakąś boczną ulicę. Albo trzymaj się lewej czy prawej strony- wkurzające, powiedziałaby na który pas i tyle, a nie ja mam główkować. Ale udało się. 

  W sobotę pół dnia spędziłam szkoląc się o cukrzycy, a jakże i nabrałam apetytu na więcej. Dawno nie wyjeżdżałam na takie szkolenia czy kongresy. Te najlepsze są niestety dość kosztowne- miałam ochotę kilka miesięcy temu pojechać na jedno, ale cena za 2,5 dnia prawie 1000 zł mnie powaliła. I na dodatek wszędzie daleko. Ale może uda mi się znaleźć coś innego? Cierpię na niedosyt nowej wiedzy, ta z publikacji i czasopism, to trochę dla mnie za mało. Postanowiłam po wakacjach nieco więcej się poszkolić.

  Po szkoleniu wybrałam się z chłopakami na piknik naukowy na Stadionie Narodowym. Ludzi mnóstwo, ciekawych rzeczy też, tylko dostać się gdziekolwiek było trudno. Ale kilka interesujących rzeczy udało nam się zaliczyć. Za to dziś byliśmy w Centrum Nauki Kopernik. Chłopaki już je odwiedzali wcześniej na wycieczkach szkolnych, ja byłam pierwszy raz. Spędziliśmy tam 6 godzin i na pewno nie wszystko udało nam się obejrzeć i wypróbować. Fantastyczna sprawa, dla osób w każdym wieku. Musimy tam jeszcze kiedyś wrócić i to mam nadzieję nie raz, bo czas spędzony w Koperniku to naprawdę świetna lekcja. Szkoda, że tak od nas daleko...

Dodatki na bloga