Darmowy licznik odwiedzin
RSS
wtorek, 02 stycznia 2018

    Rozmowa z moją mamą, składamy sobie życzenie noworoczno- urodzinowe. Mama pyta czego mi życzyć. Cóż, w zasadzie mam wszystko, czego mi naprawdę trzeba.

  Praca- jest, daje satysfakcję i pieniądze, może przydałaby się jakaś możliwość rozwoju, ale darujmy, nie jest to warunek niezbędny dla życia. Skoro jest praca, to i finanse w ilości na szczęście wystarczającej. Pewnie, że mogłoby być więcej, ale bez przesady, nie ma co być tak pazernym, w końcu podobno pieniądze szczęścia nie dają.

  Rodzina- jest, może nie do końca pełna, ale skoro tak się stało, to nie ma co marudzić. Chłopaki bez większych problemów, grzeczni, rozsądni, jakoś tam się uczą, wady w granicach normy, kłopotów z policją jeszcze nie było i oby się nie trafiły.

  Zdrowie- kłopoty przejściowe z tym moim kaszlem, ale z tym sobie poradzę, oby nic groźniejszego się nie przyplątało. Cukrzyca- niepotrzebne obciążenie, ale oby tylko takie nieszczęścia nas spotykały.

  Szczęście- może nie cały czas, ale jednak mimo wszystko bywam szczęśliwa. Książek do czytania jest mnóstwo i mam nadzieję, że mi ich nigdy nie zabraknie. Miłość- hm... Na razie jestem na etapie, że ta damsko- męska to sprawa przereklamowana. Wiem, lata lecą, ja nie młodnieję, potem będzie coraz trudniej, ale chyba póki co wystarczająco mocno się sparzyłam, żeby wchodzić w nowe związki. Aczkolwiek się nie zarzekam. Od teściowej w prezencie dostałam 2 bilety na występ kabaretowy. Czyżby mi coś sugerowała? Tylko co? Bo byłymąż właśnie wczoraj zamieścił na swoim Facebooku status "w związku".

  Reszta elementów szczęśliwego i spokojnego życia też jest do osiągnięcia. Staram się żyć w zgodzie ze sobą i innymi. Uczę się, że nawet jeśli nie osiągam wybitnych sukcesów, to świat się nie zawali. Nie muszę gromadzić dóbr materialnych, bo w innym życiu nie będą mi potrzebne, a dzieci muszę nauczyć dbać o siebie, a nie czekać aż coś dostaną. Nie ma sensu gonić za tym, czego tak naprawdę nie potrzebuję, więc wolę pozachwycać się dniem dzisiejszym, a nie w kółko patrzeć w przeszłość i zastanawiać się co mogłam zrobić inaczej.

  Chyba trochę się ostatnio zmieniłam, może trochę moje emocje się uspokoiły. Nie zawsze rzecz jasna, bo do stoickiego spokoju to mi jeszcze daleko, ale jak sobie czasem przypomnę te wszystkie okropieństwa, które kiedyś tu wypisywałam, te narzekania, niepokoje... Wolę siebie taką jak teraz. Wiem, nadmiar optymizmu i tak afirmacyjna życiowa postawa może czasem wkurzać, więc przepraszam tych wszystkich, którym akurat trochę do pełni szczęścia i radości brakuje. Jednocześnie obiecuję, że i mnie będą zdarzały się spadki formy i nieraz jeszcze trafią się wpisy pełne goryczy, żalu, smutku. Takie jest życie... Wydaje mi się, że ten spory kawałek życia, który jest za mną, nie był najtragiczniejszy mimo wielu problemów. Ten, który jest przede mną, to wielka niewiadoma. Ode mnie zależy, czy będę z niego zadowolona. No więc żeby mi nie ubywało, tego co mam najlepsze...

Tagi: ja życie
22:16, aga-joz
Link Komentarze (4) »