Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
RSS
wtorek, 01 sierpnia 2017

  Mamy półmetek wakacji, niestety już półmetek. Pogoda typowo wakacyjna, więc można by z radością oddawać się lenistwu i rozkoszować wypoczynkiem. Można by- gdyby nie praca. Ech, kiedy ten urlop będzie... A wcale nie ma mniej pracy, mimo że ludzkość też powinna wypoczywać. Dziś zaczynam miesiąc od dyżuru, nieplanowanego, nadliczbowego, ale musiałam- rozchorowała się dziewczyna, która dziś była w grafiku, a że nie miałam innych specjalnych planów, to zgodziłam się ją zastąpić. Inni też mi pomagali w kryzysowych sytuacjach, więc pora się odwdzięczyć. Niestety jutro od razu po dyżurze musze lecieć do swojej pracy na 2 godziny, potem pojadę odebrać Mateusza z obozu- mam na to 3 godziny i wracam do pracy na kolejne 3 godziny. Na 16 mam umówionego okulistę, bo coś mi znowu szwankuje wzrok. Okulary zrobione rok temu, a jakoś prawe oko widzi niewyraźnie, muszę to sprawdzić. Zresztą i oprawka do sprawdzenia, wydaje mi się, że jest za luźna i krzywa, może optyk zaradzi. Nie chciałabym robić kolejnych okularów, bo to jednak dość droga impreza, zwłaszcza progresywne. Zobaczymy co mi powie okulista, tym razem idę do innego niż zazwyczaj, bo nie czuję się usatysfakcjonowana poprzednimi wizytami- pani doktor raczej zajmowała się swoimi okularami i była bardzo zdziwiona, że nie może mi dobrać szkieł. A czy to moja wina, że mam astygmatyzm i presbiopię i nie wiem co jeszcze?

  Cukrzyca- jak zwykle. Ostatnie dni trochę stabilniejsze, jakoś opanowane. Choć oczywiście najczęściej jest przez sporą część dnia spokojnie, a potem znienacka wyskakuje 240. Przebolałabym, gdyby była konkretna przyczyna, ale jeśli nie wiadomo dlaczego, to trochę człowiek się dołuje. Przy tych upałach też i z ruchem średnio, bo nie daje się w ciągu dnia wyjść. Padało- było źle, teraz gorąco- jeszcze gorzej. Insulina nie lubi też wysokiej temperatury, przegrzana nie działa prawidłowo. Lepiej byłoby czasowo przejść na peny, ale Filip nawet nie chce o tym słyszeć. Z pompą i Librą ma duży komfort i sporą swobodę, a tu musiałby kłuć się parę razy dziennie, a też nie ma gwarancji, że dałoby się te cukry opanować. Po ostatniej niedzieli, kiedy to na mszę poszliśmy do innego niż zazwyczaj kościoła i trafiliśmy na kazanie wygłoszone przez zakonnika ze zgromadzenia paulinów trochę wyciszyły mi się niektóre emocje związane z cukrzycą, trochę przekierunkowało się myślenie. Przez pół kazania łzy leciały bez opamiętania, ale warto było posłuchać. Jeszcze kilka spraw muszę sobie przemyśleć, poukładać, może wtedy nieco więcej o tym napiszę, na razie nie umiem tego dobrze ubrać w słowa. Grunt, że mam w sobie większą zgodę na życie z cukrzycą. Żal będzie, ale łatwiej pewne sprawy zaakceptować.

  No i tradycyjnie comiesięczne podsumowanie czytelnicze, w dużym skrócie

1,2,3,4. Magdalena Kozak-"Nocarz". "Renegat", "Nikt" i "Młody"- seria o naszych polskich wampirach. Już o tym pisałam. Połknęłam na jednym oddechu. Bajka, ale ja takie lubię

5. Margaret Atwood "Opowieść podręcznej"- wizja przerażająca, nie chciałabym żyć w takim świecie, ale przecież wcale o to nietrudno. Miewam czasem wrażenie, że do podobnych rozwiązań zbliżamy się w naszej rzeczywistości. Koszmar. Ale książka mądra. Proszę , oto jeden z cytatów: "jest więcej niż jeden rodzaj wolności. Wolność czegoś i wolność od czegoś.  W czasach anarchii panowała wolność czegoś. Teraz zostałyście obdarzone wolnością od czegoś". I drugi "byliśmy społeczeństwem ginącym z nadmiaru wyborów". Łatwo dopisać do tego odpowiednia ideologię i mieć władzę.

6, 7, 8, 9,10. Jacek Piekara, cykl o inkwizytorze Mordimerze Madderdinie czytany w chronologii wydarzeń: "Płomień i krzyż", "Wieże do nieba", "Dotyk zła", "Bicz boży", "Głód i pragnienie". Tez bajka, rzeczywistość alternatywna, ale dla rozrywki- smakowita lektura nie wymagająca za dużo myślenia. Jeszcze pięć kolejnych tomów przede mną, więc na jakieś 2 tygodnie mam zapewniony zapas.

   Poza tym zaczęłam "Łzy diabła" Magdaleny Kozak, ale to już nieco inny typ, odłożyłam to na później, może w okolicach listopadowych długich wieczorów przyjdzie pora na tę lekturę. W wersji papierowej mam też kilka zaległych lektur- jestem w połowie "Księżniczki z lodu" Lackberg. Czytałam późniejsze tomy, jak zwykle idę nie po kolei. Poza tym "Ja, anielica" Miszczuk, "Wiadomość" Tove Jansson i jeszcze coś ze świata magii i smoków. Nie mówię już o tych ściągniętych z Legimi, bo tego jest chyba z 15 sztuk, a jeszcze więcej w planach. Jak zwykle czasu mało na przyjemności.

Dodatki na bloga