Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
RSS
środa, 31 maja 2017

Co przeczytałam w kwietniu i maju?

  Archer- Kroniki Cliftonów pierwsze 5 tomów, "Czas pokaże", " Za grzechy ojca", "Sekret najpilniej strzeżony", "Ostrożnie z marzeniami" i "Potężniejszy od miecza"- czyli kocham nie tylko kryminały. Archer jest fantastycznym narratorem. Czytałam jego książki już wcześniej, zawsze mi się podobały, ale akurat tę serię pochłaniałam bez opamiętania. Coś jak "Dynastia" lub "Moda na sukces", ale w wersji książkowej i znacznie ekskluzywniejszej. Wydarzenia też bardziej prawdopodobne- chłopak z nizin społecznych dzięki własnej inteligencji, dobrym ludziom i kilku sprzyjającym okolicznościom awansuje do klasy wyższej. A po drodze ma tyle przygód, że aż za dużo na jednego człowieka. Do przeczytania zostały mi ostatnie 2 tomy i siłą woli powstrzymuję się od pójścia do biblioteki. Bo wiem, że kiedy je wypożyczę, to na kolejne dni przestanie istnieć świat realny i będę czytać, dopóki nie skończę. Akurat te książki czytałam w wersji papierowej, choć poza drugim i siódmym tomem są na Legimi, ale zepsuł mi się tablet, a szkoda mi trochę oczu na dłuższe czytanie w telefonie. Czytnik zarekwirował mi Kuba, więc wróciłam do tradycyjnych książek.

Jo Nesbo- "Pragnienie"- najnowsza część perypetii Harry’ego Hole. Jak zwykle wyżyny zagmatwania, choć dość szybko zgadłam, kto jest sprawcą. I tym razem miałam rację, bo Nesbo często robi taki numer, że już niby wiesz, a w trakcie wychodzą na jaw nowe fakty i przypuszczenia okazują się zupełnie błędne. A teraz jednak zgadłam. Być może tak dobrze już poznałam sztuczki autora, a może autorowi skończyły się pomysły, nie wiem. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich powieści Nesbo, ostatnio próbuję nadrobić zaległości, po "Pragnieniu" sięgnęłam po "Karaluchy" i "Pentagram" i jako że to wcześniejsze przygody Harry'ego Hole, to nie było mi łatwo odgadnąć tożsamość sprawcy. Cóż, mimo wszystko Nesbo jest mistrzem.

  Paul Young- "Chata" Nie oglądałam filmu, może powinnam, żeby mieć pełniejszy obraz. Podobała mi się, dość niestandardowe podejście do spraw wiary, chwilami- sama nie wiem, nieco infantylne, przesłodzone, ale są i bardzo głębokie miejsca, które autentycznie pomogły mi przejść na inny „level”. Warto było przeczytać i myślę, że jest to książka do której będę czasem wracać.

 Paweł Reszka- "Mali bogowie"- przeczytałam z ciekawości. Co nowego można było napisać o środowisku lekarskim? Jak się okazało- można. Przedstawione z innego punktu wiedzenia. Może jak dla mnie za bardzo skoncentrowane na medycynie szpitalnej, która w niewielkim stopniu mnie dotyczy, ale jednak znalazłam w niej dużo prawdy o środowisku, jego problemach. Trudno mi powiedzieć na ile to trafi do czytelników nie mających związku z medycyną. Podejrzewam też, że ten obraz nie wzbudzi w społeczeństwie pozytywnych emocji, ale jeśli ktoś choć spróbuje zrozumieć jak to jest być lekarzem i dlaczego tacy jesteśmy, to już będzie to sukces. 

  Lektury szkolne- cóż, zawsze jest pora na ich czytanie. Hemingway- "Stary człowiek i morze". Za moich czasów ta pozycja nie była lekturą, a jakoś nie miałam chęci do sięgnięcia po nią. Teraz była w domu, bo Mateusz musiał ją przeczytać. A potem napisać rozprawkę na temat oczywisty- "Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać". O ile sobie dobrze przypominam- nigdy w życiu nie pisałam rozprawki, moje wypracowania szkolne to były po prostu wypracowania. I aż żałuję, że w czasach szkolnych nie miałam takiego tematu. Oj, by się napisało...

  Druga lektura to z klasy VI- Dorota Terakowska- "Władca Lewawu". W pierwszej chwili miałam mieszane uczucia. Książeczka cieniutka, przeczytałam szybko i trochę się rozczarowałam. Ot, jakby naśladownictwo Harry'ego Pottera. Nic bardziej błędnego- książka napisana w 1982 roku, więc wiele lat przed Potterem. Zupełnie innego znaczenia nabiera, kiedy pomyśli się o jej drugim dnie, symbolicznych odniesieniach. Choć i tak wydaje mi się, że gdyby autorka zechciała trochę poszaleć z fantazją, napisać nieco więcej, to mogłaby stworzyć powieść jeszcze lepszą od przygód Pottera. Niewiele brakowało. 

  Jeżeli już jesteśmy przy twórczości J.K. Rowling- to jestem w trakcie powieści "Trafny wybór". Nie jest to lektura rozrywkowa. Dużo w niej ciemnych stron życia, brudu, fałszu, przemocy, patologii. Za mną około 3/4, a tak naprawdę nie wiem o czym to jest. To znaczy są bohaterowie, coś tam się dzieje, ale w jakim celu? Nie mam pojęcia. Raczej mam wrażenie, że cała powieść jest tylko pretekstem do pokazania, że nie ma ludzi idealnych, każdy ma coś na sumieniu. Niewiele mi zostało do końca, więc już wkrótce okaże się jaki był ten wybór i dlaczego akurat taki.

  Ach- i w końcu dobrnęłam do końca "Na nocnej zmianie". Nie dlatego, że mi się nie podobało, wręcz przeciwnie. Ale to jest zbiór opowiadań różnych autorów, więc inaczej się czytało. Jedno opowiadanie i długa przerwa na inne książki. To między innymi wina Legimi- jeśli wypożyczam książkę z biblioteki, to staram się jej nie przetrzymywać, szybko czytam i lecę po następną. A mając książkę w postaci e- booka, nic mnie nie goni.Z jednej strony dobrze, ale z drugiej- czytanie jednej pozycji prawie pół roku to lekka przesada. A po przeczytaniu tej książki utwierdziłam się w przekonaniu, że jednak bliższa mi jest fantasy z jej baśniowością, magią, nieziemskimi postaciami, niż klasyczna science fiction.

  Podsumowując te dwa miesiące- 12 książek przeczytanych, jedna dokończona i jedna w trakcie. Średni wynik, ale może się poprawię w czerwcu? A jutro Filip bierze udział w akcji "Jak nie czytam jak czytam". Naprawdę fajna rzecz.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 13
Dodatki na bloga