Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
RSS
wtorek, 24 lutego 2015

Od 11 dni stosujemy Lantus 1x dziennie. Początek był dość trudny, bo zbiegł się z katarem, a wszelkie infekcje zaburzają trochę poziomy glikemii i wyskakiwało nam ok.140-180mg%, a średnio było ok. 100mg%. Trochę mnie to, przyznam, stresowało, bo przecież miało być tak dobrze, a na pewno nie gorzej. Ostry okres kataru minął i od kilku dni jest lepiej. W ciągu dnia 80-90mg%, nawet po posiłku, bywają spadki 60-70mg%, przy których Filip czuje się słabo. Zwiększyłam mu sporo ilość wymienników w ciągu dnia, bo za często były te hipoglikemie. W sumie nie wiem, czy to dobrze, może lepiej byłoby zmniejszyć ilość insuliny. Sama już nie wiem. Nie chciałabym go przekarmiać, bo ma chudnąć, a nie objadać się, ale w sumie staram się raczej bilansować dietę, zabrałam wymienniki wieczorne, bo po kolacji cukry bywają wyższe. Z kolei zmniejszenie dawki insuliny może znowu podnieść cukry. Jeszcze mogę spróbować zmienić porę podawania wstrzyknięcia, ale skoro to jest insulina bezszczytowa, to raczej nie ma wielkiego sensu. I takie to są dylematy mamy cukrzyka, nikt za mnie nie zadecyduje co zrobić. Próbuję trochę po omacku wybrać najlepszą opcję, bo tak naprawdę każda cukrzyca to nieco inna choroba, inne są reakcje organizmu i w związku z tym nie ma jednej prostej recepty. Na szczęście jakość powoli udaje nam się wszystko poukładać, przynajmniej w tej kwestii.

Inne dziedziny życia są już nieco mniej poukładane. Trenerzy od tańca Kuby i Mateusza zadecydowali o zmianie związku tanecznego z PTT na FTS. Trochę pokomplikowały się nam plany turniejowe. Liczyłam, że do końca czerwca udałoby się nam pojechać na co najmniej 10 turniejów. Kuba awansowałby do klasy C i może nawet coś w tej klasie powalczył z sukcesami. Mati w ciągu 2 turniejów miał szansę awansować do klasy D i też do wakacji mocno zbliżyć się do C, a tu nici z tych planów. Turnieje FTS są po prostu daleko- nie damy rady pojechać ponad 300 km. Ani chłopaki po takiej męczącej drodze nie zatańczą dobrze, ani ja nie dam rady tak zorganizować czasu. Jedyna nadzieja w tym, że okoliczne kluby też przejdą do FTS i będą organizowały turnieje. Szkoda byłoby ciężkiej pracy chłopaków dla 3-4 turniejów w roku, bo brak sukcesów demotywuje. Zobaczymy, liczę na to, że jakoś wybrniemy z tego problemu, bo naprawdę dużo zainwestowaliśmy. Chłopaki swoją pracą, a ja finansowo i czasowo. Taniec to nie jest tani sport i pochłania trochę czasu i energii nie tylko tancerza, ale i rodziców.

Jeszcze tylko parę słów o pracy. Od kilku dni mam makabrycznie ciężko. Dotarła do nas grypa, a ja jako lekarz POZ mam pełne ręce pracy, Część osób przychodzi niepotrzebnie, na zapas, no ale cóż, taka nasza polska mentalność i takie czasy. Rejestracja w moim POZ jest po prostu nieudolna, a wszelkie próby reformy padają już na szczeblu szefostwa. Nie umiem wykłócać się o komfort pracy, w rezultacie jest coraz gorzej. I nie wiem, czy jeszcze trochę poczekać, aż minie fala zachorowań, czy zmęczenie weźmie górę i wybuchnę. Wolałabym nie doprowadzić do otwartej wojny, bo wiem, że wygrać jej nie dam rady, ale boję się tak dalej pracować, bo mogę popełnić błąd. A w tej pracy błędy są zazwyczaj bardzo kosztowne.

Cóż, na dziś koniec. Trzeba iść spać, bo zmęczenie daje znać o sobie.

Dodatki na bloga