Darmowy licznik odwiedzin
RSS
poniedziałek, 07 września 2015

  Ja wiem, że teściowa chce dobrze i się troszczy, ale czasem aż do przesady. Po prostu mam dość. Ledwie wróciłam zadyszana po pilatesie do domu- telefon. Bo jutro jadę z Filipem do diabetologa. I ach, i och, i jak tylko coś będziesz wiedziała na temat jego zdrowia to dzwoń. Przecież to zwykła wizyta kontrolna, relacje o poziomach cukru i samopoczuciu Filipa zdaję teściowej dość regularnie. No i żeby tylko deszcz nie padał i droga była dobra, bo przecież tak rano musimy wyjechać. I żeby tylko wszystko było dobrze- powtarzane w różnych tonacjach do zmęczenia. Nie cierpię jałowych dyskusji o niczym, egzaltacji i  mielenia w kółko jednego tematu. Teściowa zdaje się nie przyjmować do wiadomości, że pewne rzeczy się stały i się nie odstaną. Uwielbia dawać mi dobre rady i porównywać sytuacje obecne do swoich przeżyć. Na pytanie co u nas słychać- opowiadam o zebraniu w szkole Filipa i Mateusza, które było dziś, że jutro jest zebranie u Kuby. W odpowiedzi słyszę- to może niech na to zebranie pójdzie byłymąż, ja powinnam odpocząć po takiej drodze. Jasne, wyślę byłegomęża, a potem będę się zastanawiać, co do mnie nie dotarło, bo przecież większość informacji jest mało ważna. No tak, mężczyźni tak mają. Niech sobie mają, ale wolałabym sama decydować kto idzie na zebranie i dlaczego to mam być ja.

  A faceci tacy są- po dyżurze wpadłam do domu na niespełna godzinę. W tym czasie wzięłam prysznic, opróżniłam zmywarkę, nakarmiłam koty, sprzątnęłam kuwetę, ściągnęłam pranie z balkonu wiszące od soboty, powycierałam blaty i podłogę w kuchni, poodkładałam na miejsce mnóstwo drobiazgów i jeszcze kilka pomniejszych rzeczy typu kawa na stojąco i w biegu. Jako że byłymąż obecnie więcej pracuje, to po prostu przez całą wolną niedzielę nie miał na nic czasu poza odpoczynkiem, a rano w poniedziałek przecież ma ważniejsze sprawy na głowie. Bałagan był jak zwykle, ale przez telefon uprzedził, że nie zdążył ogarnąć mieszkania.

  Powoli ustala się plan zajęć, na razie dość poukładany, w miarę do zaakceptowania i nie mocno kolidujący z innymi zajęciami. Starsi chłopcy radzą sobie, a z Filipem bywa różnie. Niestety są częste spadki poziomu cukru i to w najmniej oczekiwanych momentach. Mam dość duże obawy związane z drogą Filipa do szkoły muzycznej. Niby to 10-15 minut spacerkiem, ale czasem przy złym samopoczuciu ta droga to wieczność. Tym bardziej, że już za kilka tygodni będzie ciemno. Filip ma te zajęcia w muzycznej w takich godzinach, kiedy jestem w pracy. A byłymąż jeszcze przed rozpoczęciem roku dopytywał, czy dopuszczam możliwość samodzielnych spacerów Filipa. Dopuszczam, ale raczej pod opieką,poza tym przy takim natłoku zajęć jeżdżenie samochodem jest po prostu sprawniejsze. Zobaczymy jak to będzie.

  Nie ma co roztrząsać nie istniejących problemów. Trzeba brać się za te rzeczywiste do rozwiązania.. Oby tylko bez nachalnej teściowej, która stara się pomóc zanim ja jeszcze się za to zabiorę. Ogólnie teściowa jest życzliwa i dobra, ale kotka tez z miłością można zagłaskać