Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
RSS
sobota, 06 czerwca 2015

  Choć raz pogoda dopisuje w długo weekend. I na dodatek mam nawet wolny dzień. Nasze miasteczko przeżywa oblężenie turystyczne, pełno samochodów z obcymi rejestracjami, dużo ludzi na ulicach, w knajpkach, aż miło popatrzeć. Zazwyczaj pusto, cicho i sennie, a dzięki pogodzie miasto ożywa.

    My spędziliśmy dzisiejszy dzień dość pracowicie, ale i odpoczynku trochę było. Nareszcie kupiłam porządny fotel na balkon i mogę cieszyć się słońcem. Przy okazji pilnuję kotów, też lubią się werandować, a kawa wśród zieleni smakuje jakby bardziej. Jeszcze tej zieleni na moim balkonie nie za wiele, ale pracuję nad tym. Nie mam co prawda takiej ręki do roślin jak moja mama, ale nie tracę nadziei, że coś mi urośnie.

   Z pomocą Filipa posprzątałam dziś w mieszkaniu- po tylu dniach mojej nieobecności było co robić, a dla niego była to okazja do spalania cukru. Dzielnie mi pomagał- wynosił śmieci, ścierał kurze, odkurzał. A cukier i tak był wysoki, dwie godziny po śniadaniu wyskoczyło 230. I Filip się denerwuje, i ja mam zmartwienie. Nie jest dobrze. Chyba musimy wrócić do poprzedniego schematu insulinoterapii czyli 4 wstrzyknięć

   Starsi- Kuba i Mati- pomagali przy organizacji turnieju. Jutro tańczymy u nas, więc przygotowanie sali, pucharów, nagród, medali, numerów startowych i mnóstwa innych drobiazgów zajęło ponad 10 godzin. Przy okazji dobrze się bawili. A Filip patrząc na Kubę i jego taneczną partnerkę Olę stwierdził, że chyba są parą. Nie są, ale miło na nich popatrzeć, bo na ogół się lubią. Kuba ma jeszcze przyjaciółkę z klasy- Elę, ale poza tym nie wykazuje zainteresowania dziewczynami. Z jednej strony to dobrze, nie chcę za wcześnie zostać babcią, ale z drugiej- może dziewczyna odciągnęłaby go trochę od komputera. Z tym zostawaniem babcią to nie żarty- ostatnio dziewczyna z sąsiedniej klasy została mamą. Kuba skomentował to tak: "głupia, nie umiała myśleć". Uświadomiłam mu, że nie była w tym sama, więc stwierdził, że oboje byli głupi. Ciekawe, jaki będzie on w takiej sytuacji i czy będzie umiał myśleć?

  Byłymąż doleciał już do Chicago i bawi się świetnie, a teściowa uświadomiła sobie, że trzeba mi pomóc. Oczywiście najpierw rozpaczała nad cukrami Filipa, potem oznajmiła, że chłopaki mają przychodzić na obiady, kiedy mnie nie będzie. Tylko że oni już zaplanowali sobie gdzie i co będą jedli podczas mojej  nieobecności. I jeszcze może przychodzić do chłopaków na noc, ale to też niekonieczne, bo na noc to ja będę wracać do domu. Bardzo była rozczarowana, ale kiedy poprosiłam o posiedzenie z Filipem jutro, kiedy będę z chłopakami na turnieju, to oczywiście chętnie, ale u nich w domu. A tam Filip się wynudzi, poza tym turniej pewnie się skończy około 22, więc szkoda go ciągać po nocy. Stanęło na tym, że najpierw posiedzi godzinę lub dwie u nich, potem wróci do domu. Tylko będę musiała wskoczyć w międzyczasie podać insulinę, bo babcia tego absolutnie nie zrobi. Ciężko jest prosić o pomoc, kiedy dostaję ją na czyichś warunkach. Ja wiem, że ona ma swoje sprawy i nie wszystko może, ale wobec tego po co te deklaracje?

Dodatki na bloga