Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
RSS
środa, 18 stycznia 2017

  Planowałam dziś popisać o książkach, które tak świetnie mi się ostatnio czyta, ale życie wymusiło zmianę tematu. Pewnie większość osób, które to przeczytają, popuka się w głowę i stwierdzi, że sama sobie stwarzam problemy tam, gdzie ich nie ma. Tylko że to jest problem, może mało istotny, może dla większości niezrozumiały. A ja się czepiam, rozdmuchuję, wymyślam. Może, ale gdzieś muszę się wyżalić.

  W szkole moich chłopaków organizowany jest kulig. Początkowo podstawówka i gimnazjum miały jechać oddzielnie, ostatecznie jadą razem. Na wieść o tym Filip chciał zrezygnować z wyjazdu, bo nie bardzo się lubią z gimnazjalistami, ale po zastanowieniu jednak zdecydował, że jedzie. Przed każdą wycieczką czy innym wyjściem chłopaki dostają karteczkę ze zgodą do podpisania przez rodziców. Normalna sprawa- zgoda na wyjazd, ewentualne niezbędne zabiegi medyczne. Rozumiem, że to potrzebne w razie wypadku i absolutnie nie mam nic przeciwko. Ale tym razem był tam jeszcze dopisek: "oświadczam, że nie istnieją przeciwwskazania medyczne uniemożliwiające lub utrudniające udział dziecka w wyjeździe". Można to potraktować jako nieistotną sprawę, ale właśnie to jest niestety w moim przypadku ważne. Cukrzyca Filipa nie uniemożliwia, ale na pewno utrudnia ten wyjazd. Być może będzie musiał zmierzyć cukier w momencie kiedy będzie to niezbyt pasowało innym. Być może będzie musiał zjeść coś niekoniecznie wtedy, kiedy wszyscy. Być może będzie musiał do mnie zadzwonić. A już nawet nie chcę myśleć, co może się stać, kiedy cukier mu spadnie za bardzo i trzeba będzie się nim zająć indywidualnie. Wszystko to utrudnia zabawę innym. Wiem, może też być wszystko w porządku, Filip doskonale wie, jak ma postępować, ale cukrzyca bywa nieprzewidywalna. Jest wszystko w porządku i nagle nie wiadomo dlaczego zaczyna być źle. A Filip to jednak tylko dziecko. W ferworze zabawy może zapomnieć, że coś ma zrobić, nawet zapomnieć, że ma cukrzycę. I co wtedy? Przecież podpisałam, że nie ma przeciwwskazań.

   Ktoś tworzący ten druczek nie pomyślał. albo wręcz przeciwnie- pomyślał jak się pozbyć w białych rękawiczkach kłopotu. Bo to jednak jest kłopot, dziecko na które trzeba baczniej zwracać uwagę, a nie daj Boże coś się stanie- nikt nie chce brać odpowiedzialności. Dzisiejszy świat jest coraz gorzej skonstruowany- na wszystko jest paragraf, na wszystko jest potrzebne zaświadczenie lub zezwolenie, każdy odsuwa od siebie jakąkolwiek odpowiedzialność za działanie, większość umywa ręce. Okropne. Wiem, być może niepotrzebnie histeryzuję, bo można machnąć ręką, ot to tylko formułka, ale mimo wszystko boli...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 363
Dodatki na bloga