Darmowy licznik odwiedzin
RSS
piątek, 18 stycznia 2019

    Czasem tak jest, że zaczynam czytać jakąś książkę i orientuję się, że to kolejna część cyklu. No i jestem w kropce- dokończyć czytanie czy najpierw zabrać się za część pierwszą i czytać po kolei. Na szczęście są tacy pisarze, którzy ładnie nawiązują do wcześniejszych wydarzeń, tłumaczą co, jak, gdzie, z kim i dlaczego. Jeśli tych tłumaczeń jest za dużo, to bywa nieco irytujące, ale odpowiednia ilość czasem pomaga zrozumieć wszystkie niuanse treści i bardziej zaprzyjaźnić się z bohaterami

   Książki Hanny Greń już od dawna czekały na przeczytanie. Spotkałam się z dobrymi opiniami na temat tej autorki i jej książek, ale jakoś nie mogłam się zabrać. Niedawno sięgnęłam po nową powieść "Mam chusteczkę haftowaną"- to pierwszy tom nowej serii. Owszem, całkiem całkiem. W związku z siedzeniem w domu zaczęłam czytanie Trójkąta Beskidzkiego. Nie wiem jak sprawdzałam kolejność, ale zaczęłam od drugiej. W sumie nic się nie stało, bo rzeczywiście łatwo się zorientowałam we wszystkich wydarzeniach.

  Cykl "W Trójkącie Beskidzkim" to pięć książek- "Uśpione królowe", "Cynamonowe dziewczyny", "Otulone ciemnością", "Wilcze kobiety" i "Popielate laleczki". Zaczęłam od tomu drugiego, za sobą mam już cztery. Fantastycznie napisane książki. Teoretycznie kryminały, bo w każdym jest trup, a nawet kilka, seryjni mordercy w końcu się nie rozdrabniają. Pięknie rozwinięta warstwa obyczajowa- w każdej części dopada kogoś miłość. Książki napisane barwnym językiem, z dużą dawką humoru, do tego bardzo wyraziste postacie. Bohaterowie kłócą się, godzą, bywają między nimi nieporozumienia, ale co najważniejsze- szybko sobie wszystko wyjaśniają, nie ma długotrwałych niedomówień, rozmawiają ze sobą i to mi się bardzo podoba, bo zwłaszcza w niektórych filmach wkurza mnie, że zamiast porozmawiać i wyjaśnić sobie wszystko, to kryją się za półsłówkami i potem są tylko problemy.

   Oj, jak ja polubiłam bohaterów tych  książek- nieco szaloną, utalentowaną i niezależną Petrę, jej męża komisarza Konrada Procnera- początkowo bardzo nieprzystępnego i zasadniczego, a potem coraz bardziej sympatycznego, Zenę z jej tajemnicami i Marcina Cieślara, który potrafił pokochać jej syna jak swojego, byłego gangstera Aleksandra Podżorskiego i policjantkę, w której się zakochał Benitę Herrera, Koala- jednego z pracowników Aleksandra i Unę, która też pracowała dla gangstera, ale już mniej sympatycznego, Daniela Laszczaka- przenikliwego policjanta, którego omal nie opłakałam pod koniec czwartego tomu razem z jego narzeczoną Tamarą, dziewczyną ślusarzem, umiejąca otwierać wszystkie zamki. I jeszcze sporo innych postaci. Na dodatek miejsce akcji- Wisła, Cieszyn, Bielsko- Biała i góry, piękne miejsca.

    Każda z książek to około 350-450 stron, ale czyta się błyskawicznie, aż żal, że tak szybko. Została mi jeszcze ostatnia z cyklu, potem zabieram się za kolejne- cykl "Polowanie na Pliszkę" i drugi tom z serii "Śmiertelne wyliczanki". Odliczam też dni do 29.01 i premiery najnowszej książki Katarzyny Puzyńskiej "Rodzanice". Dobrze, że zaczynają się ferie i nie będzie innych zajęć, więc i czasu na beztsroskie czytanie więcej. Reszta zajęć poczeka na później, jakoś teraz mam chęć tylko na książki.

22:50, aga-joz
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 706