Darmowy licznik odwiedzin
RSS
niedziela, 17 marca 2019

   Niby nic mi nie jest, tylko katar, a czuję się znacznie bardziej chora niż wtedy, kiedy to męczył mnie kaszel nie do wytrzymania. Jedyne pocieszenia, że to minie, jeszcze dzień czy dwa i będę zdrowa. Na razie zatkany nos, ciężka głowa, stan podgorączkowy, ogólne rozbicie i osłabienie. Każda czynność wykonywana jest w ślimaczym tempie, do tego okupiona uczuciem jakbym zaraz miała zemdleć, co chwila jestem mokra albo mam dreszcze. Wręcz uwielbiam chorować. Oczywiście kiedy wezmę garść leków, to przez jakiś czas nawet dobrze się czuję, ale niestety leki nie chcą działać tak długo jak powinny i znów jest to samo. A przedawkować trochę się boję, zwłaszcza niektóre mogą być niebezpieczne. Raz w życiu skusiłam się na maksymalną dopuszczalną dawkę pseudoefedryny i stwierdziłam, że narkomanem nie mogłabym być. Nie podobało mi się.

   Za to wczorajsza konferencja była świetna. Mnóstwo nowej przydatnej wiedzy, chwila rozmowy z naszą panią profesor, która miała jeden z wykładów, do tego kontakt z przedstawicielem od naszego CGM i nowe informacje na temat tych najlepszych i najnowocześniejszych pomp. Pierwotnie plany były nieco inne, po konferencji miałam jeszcze skoczyć na małe zakupy, ale w obecnym stanie zdrowia darowałam sobie, szybciej do domu i odpoczywać. Wieczór nie był już tak rewelacyjny, padłam szybciej niż się spodziewałam, przespałam prawie 12 godzin, oczywiście z kilkoma pobudkami na interwencję w sprawach cukrowych. To akurat nie ma względu na moje samopoczucie, mogę umierać, a swoje zrobić trzeba. Dziś tylko lenistwo i odpoczynek. I dobrze...

   Kilka par z naszego klubu pojechało na turniej, ponad 250 km, tym razem partnerka nawet nie wspominała o chęci wyjazdu, fakt, że sporo treningów opuściła, wiec nie było co się porywać na jakąkolwiek rywalizację. Za 3 tygodnie turniej w jej mieście, ciekawe czy się zdecyduje na wzięcie udziału. Tydzień wcześniej są też dwa turnieje, również daleko, ale tym razem to ja nie będę mogła- schodzę z dyżuru o 8 i nie zdążylibyśmy dojechać, a nie puszczę Mateusza samego. Ciężko jest na czas się przebrać przygotować, bez pomocy. Koledzy też nie pomogą, bo każdy przecież musi zdążyć na swój taniec. Założenie fraka jest naprawdę ciężką sprawą, mało kto z tancerzy na turnieje jedzie sam. A pary, które pojechały, też za wiele nie osiągnęły, tylko jedna (syn trenera) zajął dobre miejsce.

   Kończy się powoli sezon w skokach narciarskich. Szkoda, lubię je oglądać. Niestety końcówka sezonu nie jest już tak udana dla naszych skoczków. Najbardziej chyba opadł z sił Kamil Stoch, żal mi go bardzo. Wszyscy uważają, że skoro był taki rewelacyjny w ubiegłych sezonach, to musi być i teraz. Nadmiar oczekiwań, ogromna presja, może coś jeszcze i ostatnie wyniki są dalekie od tych wymarzonych. Wkurzają mnie czasem krytyczne komentarze. Przecież on specjalnie nie psuje tych skoków, stara się, ale czasem po prostu się nie da. A niektórzy traktują to jako osobistą zniewagę, ewentualnie wybaczająco kiwają głowami, że rozumieją, ale może jednak powinien bardziej się wysilić, przecież my Polacy tak na niego liczymy. Litości, to tylko sport, a nie sprawa życia czy śmierci. Kiedy był najlepszy, to wszyscy go kochali i podziwiali, traktując to jak coś naturalnego. Wystarczy odrobina gorszej dyspozycji i już jest nagonka. Nieładnie... Ale u nas tak zawsze- rozbuchane oczekiwania, a potem w najlepszym wypadku "Polacy, nic się nie stało".

   Przede mną jeszcze chwila z telewizją- obejrzę kolejny odcinek "Stulecia Winnych"- książka mnie wciągnęła, czego można było się spodziewać, jestem w połowie drugiego tomu, czyli lekko wyprzedziłam serial. Oczywiście żałuję, że nie sięgnęłam po nią wcześniej, ale wiadomo, czasem jest problem z decyzją, co czytać dalej.

   Blox powoli pustoszeje, coraz mniej piszących, coraz mniej zaglądających. Będę spóźniona i mało zorientowana na tych nowych blogach, choć staram się być w miarę na bieżąco, ale jakoś brakuje mi zapału. Nic to, słaba ze mnie zawodniczka w blogowych wyścigach, piszę bo lubię i pisałabym pewnie, nawet gdyby nikt mnie nie czytał. Choć bardzo się cieszę, że jeszcze tu ktokolwiek zagląda. Gorące uśmiechy dla wytrwałych! Chyba muszę pomyśleć o jakiejś nagrodzie? 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 739