Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Przygnieciona i przytłoczona

   Pogoda piękna. Wiosna wręcz krzyczy- wczoraj było w porywach 11-12 stopni i słońce aż kłuło w oczy, dziś podobnie, nieco chłodniej i mniej słońca, ale i tak wiosennie. A mnie coś trafiło. Żyję, oddycham, poruszam się, bo muszę, tylko siłą woli. Gdybym mogła, to chyba położyłabym się i trwała w bezruchu, w odrętwieniu- nawet nie  to, że chce mi się spać. Najlepiej, żeby nic do mnie nie docierało. Totalnie nic. Oddychanie jest trudne, jakby płuca wypełniał pył, blokował powietrze, zabierał tlen. Przez to każdy ruch jest w zwolnionym tempie, z wysiłkiem i dużym ograniczeniem. Myślenie- niby jest, ale te myśli krążą wokół jednego tematu- nie dam rady, ginę, jakby mnie wycierano gumką, jakbym miała przestać istnieć. Niefajne uczucie. Może ze zmęczenia, może po prostu nałożyło się kilka trudnych spraw i przytłacza. Wiem, dzień, dwa, trzy, powoli wszystko wróci do normy, ale gdyby miało trwać dłużej, to ciężko by było. Jak wytłumaczyć otoczeniu- dajcie mi odetchnąć, nie dokładajcie bezsensownych problemów, nie róbcie ze mnie śmietnika dla waszych emocji. Ja mam swoje problemy i emocje, muszę zająć się sobą, poukładać te różne sprawy, wyprostować niektóre, wyrzucić niepotrzebne. I tak staram się wszystko traktować z dystansem, nie wgłębiać, nie przeżywać, nie myśleć. Nie do końca się udaje jak widać. Czasem może sprawiam wrażenie bardzo obojętnej, jakbym się w nic nie angażowała. To mój kamuflaż. Jedno z dobrodziejstw pracy- muszę być bardzo opanowana, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych, bo jeśli wszyscy wokół tracą głowę, to musi być ktoś, kto opanuje chaos. Ale chaos bywa i w moim życiu, właśnie ten chaos najtrudniej opanować. Tym bardziej, że jestem z tym sama, nie mam możliwości usiąść i płakać czy użalać się nad sobą, bo nie ma nikogo, kto poda mi chusteczkę, przytuli i zapewni, że wszystko będzie dobrze. Muszę sama, nie mam innego wyjścia. Mój wybór? Nie do końca. Wiadomo, kobiety są silne, zniosą dużo, zwłaszcza jeśli same sobie te problemy stworzyły, Tylko, kurczę, dlaczego dziś jest tak trudno?

   Piękny wiosenny weekend przeżyłam na pół gwizdka. Owszem, wybrałam się z chłopakami do sklepu po buty, bo z ubiegłego sezonu się nieco znosiły. Jak nigdy moi chłopcy sięgnęli po te firmowe, ale i fakt, że innych za bardzo nie było. W głębi duszy ucieszyłam się, że choć raz na jakiś czas błysną czymś modnym. A byłymąż skwitował, że on nigdy sobie za taką cenę butów nie kupił. Bez przesady, za to wiele innych rzeczy kupował i nie patrzył na ceny. Dziś z kolei żeby nie przesiedzieć całego dnia w domu, po obiedzie jak zwykle wyskoczyłam z chłopakami na cmentarz, potem krótki spacer nad jeziorem, a potem postanowiliśmy się wybrać na deser do niedawno otwartej kawiarni. Chłopaki zażyczyli tiramisu i smoothie oreo z masłem orzechowym, ja poprzestałam na szarlotce i latte. Ale były tam jeszcze herbaty, o filmowych nazwach- "Niewierny ogrodnik", "Zielona mila", "Forrest Gump", "Alicja w krainie czarów", "50 twarzy Greya". Przyjemne miejsce z pięknym widokiem- olbrzymie okna, z jednej strony wychodzące na park w centrum, z drugiej na uliczkę prowadzącą nad jezioro.

   Wieczór już oczywiście poświęcony na niezbędne przygotowania do jutra. Znów wpadamy w kołowrotek- praca, szkoła, dom, pośpiech. Skąd wykrzesać energię na coś więcej? Gdzie jest ten pstryczek, który podkręci nieco moje siły witalne, żeby móc zrobić coś więcej niż tylko żyć? Albo w ogóle przywróci zasilanie, bo czuję się, jakby tej energii było coraz mniej i mniej, ucieka gdzieś w kosmos... A tyle rzeczy czeka na zrobienie, tyle decyzji na podjęcie, tyle przyjemności na realizację. Jak to wszystko ogarnąć, kiedy przysypała mnie ta lawina niemożności i niechęci? Tak, wiem, minie, zapomnę, będzie lepiej. Tylko cierpliwości mi brakuje, bo ja chcę już, natychmiast, a tu system się zawiesza, procesory zamulone, jak w moim biednym laptopie co chwila komunikat "strona nie odpowiada, zaczekaj". Czekam, czekam, czekam...

niedziela, 24 marca 2019, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2019/03/24 20:11:35
Może po prostu wiosenne zmęczenie Cię dopadło. I za szybko "wyskoczyła" wiosna, że chciałoby się już i pełnią życia. Plus zbieg niesprzyjających okoliczności życiowych- i "zatkało"... Jutro ma wrócić normalna "marcowa" pogoda...
Minie, będzie lepiej... Przytulam :)
-
Gość: ella, *.dynamic.gprs.plus.pl
2019/03/24 20:34:48
Ago, nie wierzę, że nie masz w swoim otoczeniu osoby, która nie mogłaby być takim Twoim wentylem bezpieczeństwa , której nie mogłabyś się wygadać i spuścić nieco tego napięcia. Bycie siłaczką nie wychodzi nam na dobre. Mówię to z perspektywy swoich 60+ Zadbaj o siebie dziewczyno, warto :)
-
2019/03/24 22:58:56
Tak czułam w kościach, że albo infekcja albo spadek formy...
Hmmm... Niestety nie pomogę, bo nie znam lekarstwa na niemoc. Jeszcze ;)
Pozostaje mi trzymać kciuki za lepsze jutro. Żeby tylko cukier był stabilny i byś mogła zregenerować się w nocy.
-
Gość: ms.blond, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2019/03/25 10:18:58
Czas chyba żebyś pomyślała trochę o sobie! Nie da się być 100% dla kogoś bez uszczerbku na własnym zdrowiu, potrzebach, dobru.
-
Gość: annazadroza, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2019/03/25 12:18:47
To takie -"żeby mi się chciało tak jak mi się nie chce". Może witaminy jakieś, magnez? Zresztą sama najlepiej wiesz co potrzebne z zawodowego punktu widzenia. Mnie w takich trudnych chwilach pomogły kiedyś książki Leszka Żądło i Louis Hay.
Przytulam Cię, Aguniu, wirtualnie mooocno i serdecznie:)))