Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Przechytrzyłam system

   A może mi się tylko tak wydaje? Pewnie Ameryki nie odkryłam, ale niechcący udało mi się dojść do pewnego rozwiązania. Jak wszyscy wiemy (i wszystkich to wkurza), Blox świruje i to coraz bardziej. Wcześniej też zdarzały mu się różne awarie, ale od pewnego czasu "coś się zacięło, przepraszamy" i brak możliwości wejścia na stary widok. Może to nic wielkiego, ale mnie akurat przeszkadzało z lekka, że nie mogę podejrzeć ostatnio dodanych wpisów, bo ostatnio skomentowane to jeszcze się dało. I nagle dziś mnie olśniło- wpisałam w wyszukiwarkę "ostatnio dodane wpisy", kliknęłam i sukces! Pokazuje tak jak kiedyś. Takie proste rozwiązanie, a nie wpadłam na nie wcześniej. 

   Wiem, Blox  robi co może, żeby tylko pozbyć się wszystkich jak najszybciej. Wiem, nie warto się szarpać, wkurzać na wiecznie ulatujące w przestworza wpisy i inne utrudnienia. I Blogspot , i Wordpress są miejscami dość przyjaznymi, nie są wybitnie skomplikowane, nawet mój antytalent komputerowy coś tam potrafił zrobić, choć momentami nie wiem co i jak, a już na pewno nie uda mi się tego powtórzyć. Na razie się tam bawię, oswajam, uczę. Tak jak już wcześniej deklarowałam- pierwszy wpis będzie 1 maja. Teraz dopracowuję koncepcję, przesiewam pomysły, kombinuję. Od razu uprzedzam, to nie będzie kontynuacja tego bloga. Przestanę być mamą nie perfekcyjną. Kiedy zaczynałam pisać cztery lata temu, owszem, byłam nią. Teraz jest inaczej. Sporo się zmieniło, ja się zmieniłam, czasy się zmieniły. Nie wiem, czy zdążę zrealizować wszystkie pomysły, które mam ochotę wypróbować, bo jest ich za dużo, a czasu za mało, ale mam nadzieję, że Wam się to spodoba. Ale to za te kilka tygodni się okaże, na razie przykro mi, ale mój ośli upór skazuje Was na przebywanie na Bloxie, jeśli oczywiście macie ochotę nadal u mnie bywać. 

    Gdyby wszystko było aż tak proste... Jeden genialny pomysł i dużo zadowolenia. Niestety w moim życiu jest taki jeden obszar, na który nie zawsze miewam wpływ. Tak, to cukrzyca. Dobrze było ostatnio, aż za dobrze. Cukry dość stabilne, może aż za niskie czasem, ale Filip stwierdził, że woli mieć niski cukier i czuć się słabo, niż żeby był wysoki, bo wtedy boli go głowa, czuje się znacznie gorzej, nie może myśleć, jest po prostu źle. Dostosowałam się do życzenia, a tu nagle wczoraj skok do 320. Dziś przez kilka godzin dobrze, a potem 280, pół godziny później zjazd na 60, potem znów prawie 250 i kolejny zjazd. Oszaleć idzie. Dlaczego tak? Wczoraj poszłam na koncert, Filip miał trening. Zazwyczaj na jedzenie przed treningiem idzie nieco mniej insuliny, myślałam, że jednak nie doszacowałam posiłku, ale nie- po prostu Filip nie podał insuliny. Jak twierdził, wszystko wpisał, tylko widocznie nie zaakceptował. Do północy udało mi się opanować sytuację. Z kolei dzisiejsza sytuacja w szkole- cukier był niski, więc najpierw zjadł kanapkę, a  insulinę miał podać za chwilę i zapomniał, więc cukier urósł, jak już podał, to oczywiście spadł. Potem po obiedzie był spadek, wiec dojadł deser i poszedł na szachy, miał kontrolować cukier i podać później insulinę, bo ten deser był dość spory. I znów zapomniał. Złość mnie ogarnia, wręcz gotuje mi się w środku. Nie, nie na Filipa, choć mógłby być bardziej odpowiedzialny. Ale rozumiem, że ma też prawo być zmęczony ciągłym pamiętaniem, pilnowaniem, ograniczeniami. Zła jestem na cukrzycę, że jest, że rozwala mi mój system i nie daje nawet na chwilę zapomnieć o swoim istnieniu. A co gorsza, że tak będzie już do końca... Mimo ponad 4 lat z chorobą nadal trudno mi się z tym pogodzić. Już niby wszystko się poukłada, już prawie akceptuję, a potem jeden wyskok i znów mogę zaczynać od nowa budowanie relacji. Niby takie nic, "tylko cukrzyca", a są chwile, że mogę płakać z bezsilności. Czasem płaczę, czasem nawet przeklinam w duchu, ale zaraz potem muszę wziąć się w garść, wytrzeć nos, zamaskować ślady łez i znów pokazać się światu jako ta dzielna mama, która ujarzmia nieujarzmioną zołzę, przechytrza jej system i z satysfakcją wdeptuje w ziemię. Tak, to ja, najdzielniejsza  i najwspanialsza, walcząca do ostatniej kropli insuliny...System mnie nie pokona, lepiej niech ze mną nie zadziera, bo tak mu przetrzepię kości, że nie będzie co zbierać. 

    Tak, wiem, piszę głupoty, ale korzystam z faktu, że na Bloxie coraz mniej ludzi i mogę sobie i ja nieco poświrować. Wkrótce znów spoważnieję.

środa, 13 marca 2019, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2019/03/13 23:11:08
Lubię, kiedy tak tupiesz nogą.
-
2019/03/14 09:04:44
Jesteś u siebie, możesz wylewać wszystkie żale, nic nikomu do tego :)
-
2019/03/14 20:54:56
Dzięki! Skorzystałam z Twojego odkrycia :-) rzeczywiście widac, jak przedtem. Skoro system przechytrzyłaś, to i z cukrzycą oboje w końcu sobie poradzicie!
-
2019/03/14 23:06:07
Ale mylisz się myśląc że już tu nikogo nie ma :-)