Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

No to się doczekałam

   Naiwniaczka. Ze mnie. Ach, jakaż ja byłam zawsze dumna z siebie, że jestem tolerancyjna, że umiem oddzielić własne uprzedzenia od potrzeb innych. Nawet kiedy jeszcze przed rozwodem byłymąż dopytywał o różne rzeczy z mojej dziedziny i język mnie świerzbił, żeby dopytać po co mu to. Bo ewidentnie chodziło o problemy jakiejś pani. Kiedy już po rozwodzie pożyczał ode mnie samochód, żeby jechać na randkę. Kiedy olewał chłopaków z powodu swoich perypetii sercowych. I w wielu innych momentach, kiedy to wyraźnie dawał do zrozumienia, że po rozwodzie korzysta z wolności. A jednocześnie udawało mi się utrzymać z byłymmężem znośne relacje. Nawet jeżeli szlag mnie trafiał jak ostatnio. Wydawało mi się, że można się rozwieść kulturalnie, cywilizowanie, bez awantur, nawet jeśli nie ma już miłości, pozostanie szacunek i spokojna współpraca dla dobra dzieci. Taaaak, takie były moje wyobrażenia. Na spokojnie znosiłam wszystkie miłości i zauroczenia byłegomęża. Nie wtrącałam się, nie dopytywałam, w końcu to nie moja sprawa. Na a dziś dostałam za to po nosie.

   Byłymąż wpadł dziś do nas dość późno. Zazwyczaj spędza czas z chłopakami, grają w jakąś planszówkę albo coś razem oglądają, trochę porozmawiają. Ja w tym czasie zajmuję się swoimi sprawami, jeśli mam jakieś informacje do przekazania lub coś do uzgodnienia, to robię to i tyle. Ale dziś- akurat gotowałam zupę na jutro, ogarniałam kuchnię, a byłymąz zamiast do chłopaków, najpierw dotarł do mnie. Z informacją w formie pytania. Co ja na to, bo on by zabierał chłopaków do siebie, wtedy kiedy ja mam dyżur. W sumie dla mnie nie problem, tylko lekka komplikacja dla chłopaków. Musieliby targać ze sobą wszystkie swoje rzeczy, poza tym byłymąż ma do pracy na 7, więc rano odwoziłby ich do domu, a ja po zejściu z dyżuru transportowałabym ich do szkoły. Bez sensu. No bo jeszcze w piątek, kiedy następnego dnia nie idą do szkoły, to proszę bardzo, ale w inne dni? Niepotrzebne tworzenie problemu. No ale problem jest. Bo jego "dziewczyna" ma problem z tym, że on nocuje w moim mieszkaniu. Ale przecież mnie i tak nie ma, nawet się nie widzimy! Nie i koniec. Omal się głośno nie roześmiałam. Powstrzymałam się. A za chwilę pytanie- czy nie mam z tym problemu. Ja? Z tym? Problemu? Jaki to dla mnie problem? To chłopaki będą wkurzeni na tatusia. Za pierwszym czy drugim razem będzie fajnie, ale w końcu przestanie się im podobać nocowanie na kanapie  i wstawanie dużo wcześniej niż normalnie. I to byłymąż będzie miał problem, bo podejrzewam, że na ślub Kuba nie zaprosi tej "dziewczyny". A po drodze jeszcze jest bierzmowanie Filipa- ciekawe, czy byłymąż otrzyma zgodę na stanięcie obok mnie w kościele. A już zupełnie nie wyobrażam sobie świąt- planowałam uroczysty rodzinny obiad, miałam zaprosić moich rodziców, teściową ze szwagrem, no i oczywiście byłegomęża. Ale raczej jego dziewczyny już nie mam ochoty zapraszać. Teściowa też nie odpuści wizyty u nich- może za dużo kombinuję, ale to dopiero może być fajna sytuacja. Przecież ja jestem ukochaną i najlepszą synową, wręcz jak córka. A skoro ta nowa ewentualna synowa jest taka zaborcza, to nie wiem , jak rozwiązać sytuację wizyt u teściowej. Zresztą- to oni będą mieli problem do rozwiązania, ja sobie popatrzę i poczekam ze złośliwym uśmiechem. Nadal będę tolerancyjna. Serio, śmiać mi się chce, choć i nieco przykro jest. Wydawało mi się, że można egzystować bez wzajemnego dogryzania, dogadywać się jakoś. Dorośli ludzie...

środa, 20 marca 2019, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2019/03/20 21:39:48
Samo życie, Aguniu, samo życie. Obyś umiała patrzeć z dystansem i nie przeżywać, to się nawet ubawić chwilami można...
Znalazłaś już nowe miejsce dla siebie? Znajdź, proszę, czas ucieka. Ściskam:)))
-
2019/03/21 09:43:33
Jednym słowem cyrk na kółkach :d
-
2019/03/22 07:36:20
Zachowaj dystans i sama zobaczysz, jaki tego wynik będzie.
-
Gość: ina20, *.ssp.dialog.net.pl
2019/03/22 09:35:10
Ale ten dystans nie swoim i dzieci kosztem!
-
2019/03/22 20:17:59
Ciekawe, jakie znajdziecie rozwiązanie...