Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Znów to zrobiłam

  Niepoprawna jestem. Nie dotyczy mnie powiedzenie "mądry Polak po szkodzie". Co prawda szkody na szczęście nie ma, bardziej chodzi o to, że skoro raz się coś wydarzy niekoniecznie komfortowego, to kolejnym razem kilka razy powinnam sprawdzić, zanim znów zrobię to samo. Normalny człowiek by tak zrobił, ale ja jak zwykle do tej kategorii nie należę. 

   Kiedy przeglądałam katalog Legimi w celu wybrania do czytania książki w czasie oczekiwania na "Rodzanice", wpadła mi w oko okładka "Nietykalny" Marka Stelara. Przeczytałam opis i zdecydowałam się na ściągnięcie. Ot, taki sobie kryminał. Jak zwykle nie sprawdziłam i w rezultacie okazało się, że to ostatnia część trylogii. Dało się czytać bez wielkiego dyskomfortu, wydarzenia z poprzednich części były wspominane, ale w ten sposób, że można było się zorientować o co chodzi. Chyba teraz autorzy tak piszą, żeby czytelnicy się nie zniechęcali, jeśli nie zaczną serii od pierwszej książki. Co mogę powiedzieć o samej książce? Tak jak już wspomniałam- kryminał, miejsce akcji- Szczecin i okolice. Między innymi to umiejscowienie w konkretnym mieście bardzo mi się podoba. Lubię, kiedy akcja dzieje się w określonym miejscu, czasem bywają tak dokładne opisy, że wręcz widzę dane miasto. W ten sposób podróżuję na kartach książki, do tego nabieram chęci na wycieczki w miejsca opisane w powieści. Czy to zrobię to już inna sprawa. Jeśli chodzi o treść- czytałam na raty- część przed "Rodzanicami", część po. Początkowo nie byłam zbyt przekonana, bywało nudno, ale w pewnym momencie akcja przyspieszyła i wtedy już spodobało mi się. Co prawda nie wiem, czy sięgnę po wcześniejsze części, z dwóch powodów- za dużo się dowiedziałam o treści i nie będzie chyba trudno rozwiązać zagadkę kto jest sprawcą a poza tym zakończenie i niezbyt jasny dalszy los głównego bohatera, którego zdążyłam polubić, mimo że nie był postacią kryształową, trochę mnie rozczarował, więc muszę sprawę przetrawić. Może gdzieś tam w dalszej kolejce... Aczkolwiek kolejka jest dość długa i rośnie.

   W związku z kolejką- również powtórka z rozrywki, podobnie jak rok temu. Kiedy dziś rano usiłowałam otworzyć coś do czytania, Legimi powiedziało mi "a kuku". Skończył mi się abonament, od poprzedniego zamówienia minął rok i muszę wykupić nowy dostęp. A jeszcze kilka dni temu sprawdzałam do kiedy mam możliwość czytania i wyszło mi, że bezterminowo. Nie umiem poruszać się w otchłani internetu, zawsze albo coś przegapię, albo czegoś nie doczytam, albo źle zinterpretuję. Nic to, ponowne zamówienie nie jest kłopotliwe, tylko może w końcu tym razem udałoby mi się wziąć pakiet z audiobookami- poprzednio też chciałam, ale kliknęłam nie tam gdzie trzeba, więc gdyby mi się udało spróbować, dobrze by było. Nie wiem, czy będę słuchać tych audiobooków, ale chciałabym zobaczyć. Szykuje mi się kilka dość długich podróży samochodem, więc mogłabym słuchać. Poza tym może mi się uda tak to skonfigurować, że jeśli mi się nie spodoba, to po prostu zrezygnuję. O ile oczywiście znów czegoś nie poplączę.  A na razie mogłabym sięgnąć w końcu po te papierowe, tradycyjne książki, których też się nazbierało.

   A może zrobię sobie kilka dni odpoczynku od czytania? W styczniu przeczytałam 12 książek, ponad 4800 stron. A w końcu nie samym czytaniem człowiek żyje. Mam kilka innych spraw do załatwienia i zajęcia się. A kilka innych intensywnie chodzi mi po głowie. Doba ma niestety tylko 24 godziny, a jeszcze lubię spać i póki co nie za często zdarza mi się cierpieć na bezsenność, wręcz przeciwnie, przez cukrzycę mam raczej duże niedobory snu. A ostatnia noc przekroczyła wszystkie granice. Wczoraj założyliśmy nowy sensor, nic nie zapowiadało katastrofy. Ot, tylko trzeba w środku nocy zrobić dodatkową kalibrację. Tymczasem sensor oszalał, co chwilę włączał się alarm o niskim cukrze, według sensora było 40-50. Sprawdzałam kilkakrotnie z palca (pobudki w nocy co pół godziny plus stres, że może rzeczywiście jest nisko- nie sprzyja wyspaniu się) i było znacznie więcej, około 90- 100, sensor kłamał. W ciągu dnia było w miarę dobrze, po południu zażyczył sobie dodatkową kalibrację. I co gorsza powiedział, że jej nie przyjmie, za duża rozbieżność. Po 15 minutach kolejna kalibracja i komunikat- sensor nie działa, zmień sensor. No litości! tak sobie nie działa? Na infolinię nie szło się dodzwonić, poczytałam na Facebooku jak inni sobie radzą w tej sytuacji i spróbowałam reanimować sensor- w końcu ruszył, ale trochę mu nie wierzę, więc trzeba częściej sprawdzać z palca. A te biedne palce są takie pokłute...

   A z rzeczy przyjemniejszych, które będą po raz kolejny i na pewno to zrobię- wyjazd do Krakowa w kwietniu, będzie konferencja cukrzycowa, więc wybiorę się z wielką przyjemnością. W dodatku znów będę mogła pooddychać atmosferą Krakowa, w końcu to moje ulubione miasto. Tak, wiem, że oddychanie i Kraków to niekoniecznie dobrze się kojarzy, ale nie mam zamiaru zwracać uwagi na taką drobnostkę, smog/k mi niestraszny, do tego czasu kaszel ustąpi, a poza tym to już będzie wiosna. Musze tylko zaklepać sobie wolny dzień w pracy, żeby znów nie wyszło jak ostatnio, kiedy to moje szkolenie wisiało na włosku. O Kraków będę walczyła w razie gdyby.

   A praca nie zając. Choćbym nie wiem ile pracowała, to i tak jeszcze coś się znajdzie do zrobienia. Ot, choćby czwartek. Miało być dość spokojnie, tymczasem szefowa rozchorowała się (coś grypopodobnego) i było nadliczbowe 30 osób umówionych i absolutnie niemożliwych do odwołania. Panowie wzięli po 3-4, reszta przypadła na moje konto. Przepracowałam bite 10 godzin. A tak się zarzekałam, że absolutnie nie będę pracować w nadmiarze. Jedynie od dodatkowych dyżurów udało mi się wykręcić, tu już mi napięty grafik nie pozwolił. Ale za to dowiedziałam się, że moja nadgorliwość, o której pisałam poprzednio, okazała się uzasadniona, odetchnęłam z ulgą. 

   W zasadzie powinnam pójść spać tak około godzinę temu. A zamiast tego siedzę i piszę. I po co to? Żeby to jeszcze był pierwszy raz.

sobota, 02 lutego 2019, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2019/02/02 23:12:41
:) Będzie lepiej
A Stelar- "Niepamięć" i "Niewiadoma"- zdecydowanie do przeczytania. "Nietykalny" czeka w kolejce.
Kurczę, z tymi sensorami to jakaś paranoja, podlegają w ogóle reklamacji? Przecież to jest kasa dla niektórych nieosiągalna...
-
2019/02/03 06:03:38
Nie daj się zaorać w pracy. Tobie też należy się odpoczynek. Trzymam kciuki za wyjazd do Krakowa.