Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Sensorycznie

   Czyli według Słownika Języka Polskiego- czuciowo, zmysłowo, wrażeniowo- chodzi o odbieranie bodźców za pomocą zmysłów. A sensor czyli czujnik to fizyczne lub biologiczne narzędzie będące najczęściej elementem składowym większego układu, którego zadaniem jest wychwytywanie sygnałów z otaczającego środowiska, rozpoznawanie i rejestrowanie ich.

   Są takie hasła, wyrażenia, które do mnie nie przemawiają. To znaczy wiem, że coś takiego jest, ale za nic nie mogę zrozumieć co to jest i do czego służy. I nieważne ile bym się próbowała na ten temat dowiedzieć i i tak nie zrozumiem. Na przykład rozrząd w samochodzie. Na przykład zaburzenia integracji sensorycznej. Na przykład gliflozyny. Na przykład defragmentacja dysku. Na przykład hashtag. Można by się pokusić o nazwanie tego chorobą lub innym zaburzeniem, ale chyba nie warto. Większość ludzi miewa pewne odchylenia od normy, moje są akurat takie (pewnie sporo innych też by się znalazło, ale nie będę się teraz analizować). Dziś chcę popisać trochę o sensorach, sposobach monitorowania poziomu glukozy itp. O ile dobrze pamiętam to chyba już ten temat poruszałam, więc pewnie będzie nudno, ale muszę sobie kilka rzeczy w głowie poukładać, więc potraktuję to jako trening.

   Tak w ogóle to jednak dziś rano musiałam zmienić sensor, znów zaczął wariować i pokazywać dziwne wyniki, co gorsza zupełnie rozbieżne z rzeczywistymi. Do infolinii nie mogę się dodzwonić, spróbuję jutro, może uda się reklamować, jeśli nie to trudno. Po wyjęciu tego felernego sensora okazało się, że elektroda była lekko wygięta (nic dziwnego, elektroda to cieniutki włosek, przy zakładaniu może się tak zdarzyć) i dodatkowo trafiłam w naczynko, bo poleciało trochę krwi. Nigdy wcześniej nie przeszkadzało to w pomiarach, tym razem mieliśmy pecha. I przy okazji nieprzespaną noc, bo alarmy uruchamiały się co chwila.

   A może jednak o systemach monitorowania glikemii zrobię odrębny wpis, żeby nie nudzić tych, którzy nie mają ochoty czytać o sprawach techniczno- cukrzycowych? Pewnie to będzie rozsądniejsze, w końcu to są sprawy dla większości mało ciekawe. A ja muszę sobie trochę poukładać w celach szkoleniowych. W najbliższej przyszłości czeka mnie przeprowadzenie szkolenia dla nauczycieli w szkole, w której jest kilkoro dzieci z cukrzycą, w sąsiednim mieście. Jeszcze nie wiem dokładnie, jakie tematy będą najważniejsze, ale powoli muszę się przygotowywać na każdą ewentualność. Trochę się stresuję, wystąpień publicznych nie lubię, ale temat jest mi tak bliski, mogę mówić dużo, może nawet za dużo, dlatego chcę pewne zagadnienia posegregować. Mimo stresu, to jednak bardzo się cieszę z tego szkolenia- po to przecież robiłam kurs edukatora i aż mi mózg świerzbi, żeby przekazywać ludziom wiedzę o chorobie, obalać mity i stereotypy, nieść ten mój cukrowy kaganek oświaty.

niedziela, 03 lutego 2019, aga-joz
Tagi: ja cukrzyca

Polecane wpisy

Komentarze
2019/02/03 21:28:00
Wpis o sensorach i całej reszcie, koniecznie!
Ale na spotkaniu edukacyjnym- nie wiem, czy dzieciaki mają sensory, czy kłują palce... I jeśli są małe, a rodziców nie stać na takie wydatki- może być niewesoło... Cukrzyca to bardzo "demokratyczna" choroba i nie oszukujmy się, ale większości nie stać na nowoczesne pomiary stężenia cukru, niestety... U nas jedna z matek "pożycza" po 1 fiolce insuliny dla chorego dziecka, jak jej nie starcza na wykupienie całej paczki. Niby nic, 40 złotych za 5 fiolek... Fiolka na 4-5 dni... do tego co najmniej 30 na paski miesięcznie... Do tego osprzęt do pompy też jest płatny, wcale niemało... Kłuj ośmio-dziesięciolatka penem... Przykre, ale prawdziwe... Ta insulina powinna być BEZPŁATNA BEZWZGLĘDNIE, a nie do jakiegoś limitu...