Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Mróz

   Niewielki, tak około -5, w końcu jest zima. Śniegu też napadało, można by się pooddawać białemu szaleństwu. Można- ale po pierwsze, nie przepadam za sportami zimowymi, nawet spacerami w zimowe dni, wolę patrzeć na świat z ciepłego mieszkania, siedząc pod kocem z kubkiem herbaty lub kawy. Po drugie- jak nie urok to przemarsz wojsk radzieckich. Już prawie pozbyłam się tradycyjnego kaszlu. Nawet we czwartek poszłam na nasz fitness, po miesiącu przerwy i dałam radę, choć jeszcze momentami zdarzały się napady kaszlu. Wczoraj też byłam zdrowa, ot wieczorem zaczynało lekko drapać gardło, ale jak się pracowało cały dzień (dyżur!), to nic dziwnego, gadałam i gadałam bardzo dużo. A po nocy okazało się, że łamie mnie w kościach, temperatura straszliwa 36,8, zatoki chcą eksplodować od środka. Dobrze, że dziś wolne, wygrzeję się i do jutra będę zdrowa, bo nie ma zmiłuj, szefowa na urlopie, pracować trzeba. Po odpowiednich dawkach leków plus wielu sposobach domowych i babcinych pewnie ozdrowieję na tyle, żeby być w formie na jutrzejsze popołudnie. Ale nie ukrywam, że kilka planów mi to komplikuje. 

   A tak się cieszyłam, że tegoroczny kaszelek trwał tylko miesiąc, a nie jak zwykle w porywach do trzech. Chyba trafiłam w końcu w odpowiedni lek. Co śmieszniejsze podpowiedziała mi go moja fryzjerka tuż przed świętami. Ona tego typu problemy miewała znacznie wcześniej niż ja, leczyła się podobnie, w końcu kilka lat temu alergolog zalecił lek antyleukotrienowy- montelukast. Jest to lek typowo na astmę, jako dodatek do sterydów wziewnych, które już zresztą stosowałam. Ale przecież ja nie mam astmy! Postanowiłam spróbować, choć nie lubię stosować leków poza wskazaniami, boję się reakcji, skutków ubocznych. Czego się jednak nie robi w desperacji... O dziwo pomogło. A kiedy przez 2 dni zapomniałam wziąć tabletkę- kaszel od razu się nasilił. Po prostu wspaniale. Nie wierzę, że to rzeczywiście astma, choć oczywiście gdyby trafił do mnie taki pacjent, to na 100% byłabym przekonana, że to właśnie to. Teraz jeszcze muszę wziąć się za te moje nieszczęsne zatoki.

   A jeśli chodzi o mróz i o Mroza. Przeczytałam już "Kasację". to moja druga książka w tym roku. O treści pisać nie będę, żeby nie zepsuć przyjemności tym, którzy jeszcze nie doczytali do końca, tylko o wrażeniach. Cóż, tak do końca to się z autorem chyba nie polubię. Dobrze pisze, ciekawie, pomysł świetny, intryga zawiła i wcale nie taka prosta do rozwikłania, zaskakujące zwroty akcji prawie jak u Nesbo, ale jednak nie wciąga mnie tak jak kilku innych autorów. Może za dużo tych prawniczych opisów, może bohaterowie zbyt wyidealizowani mimo wielu wad, może świat bogatych adwokatów nie jest moim światem. Nie wiem, czegoś mi brakuje do pełni zachwytu. Owszem ściągnęłam kolejną część serii o Chyłce, mam wszystkie części o komisarzu Forście i kilka innych książek, ale jednak jest kilka pozycji bardziej mnie kuszących niż Mróz. Na pewno sięgnę po jego powieści, ale po tych dwóch- muszę jak zwykle zmienić nieco klimaty. 

   A jeśli chodzi o klimat- może i ten mróz za oknem nieco się zmniejszy? Podobno na zachodzie już jest cieplej, a ja marznę jak zwykle...

   Na koniec dowcip jeszcze z czasów studenckich, zawsze mnie śmieszył. Dobrze pokazuje różnice pomiędzy studentami medycyny i innych kierunków

Studentom uczelni w pewnym mieście polecono nauczyć się na pamięć książki telefonicznej, a potem zbadano ich reakcje na to polecenie, i tak:

Studenci uniwerku zapytali: "Po jaką cholerę?"

Studenci prawa zaczęli robi ściągi.

Studenci Akademii Medycznej zapytali tylko, na kiedy

niedziela, 06 stycznia 2019, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2019/01/06 15:38:48
Mroza troche czytałam, trylogia o Froscie baaardzo mnie wciągnęła, o Chylce mniej. A dzisiejszy mróz wcale mnie nie wciagnal:) Po pol godzinie saneczkowania wrocilysmy do domu.
I znów słyszę, ze na zatoki to trzeba sterydy, antybiotyk nie zawsze pomoze. To samo radzila mi znajoma.
-
2019/01/06 15:52:34
Jeśli Chyłka Cię do końca nie wciągnęła, to nie wiem ,jak będzie z Forstem. Na pewno jest tam bonus dla pasjonatów Tatr (nie zaliczam się), bo akcja dzieje się na szlakach. Ale jest parę rzeczy mało prawdopodobnych, wciąga, oczywiście i tyle...
Dowcip nieodmiennie też mnie śmieszy. Chociaż można go smutno parafrazować:
Dołożono więcej obowiązków "za darmo" pielęgniarkom, lekarzom i farmaceutom. Pielęgniarki się wkurzyły, zastrajkowały i się nie zgodziły. Lekarze się wkurzyli i wyjechali z kraju. A farmaceuci zapytali "od kiedy?" Ech... To tak w kontekście e-recept, unijnych dyrektyw antyfałszywkowych, darmowych nocnych dyżurów itd...
-
2019/01/06 23:26:31
E tam, ten dowcip to ja słyszałam o liceach w moim mieście już, a studenci każdego kierunku wymagającego uczenia się opowiadają go o sobie. ;) Kiedyś studia to była elita, medycyna też, dzisiaj koleżanki z medycyny żalą mi się, że muszą o 11 jeszcze w szpitalu siedzieć (5-6 rok). Tak to każdy by chciał sobie postudiować. ;)
-
2019/01/09 10:34:59
Dowcip chyba bardzo uniwersalny, bo prawie w każdym zawodzie (szkole) można go dostosować do okoliczności. Mróz u mnie bywa solidny to znaczy poniżej 10 a jeśli chodzi o Mroza, to już pisałam. Ja przeczytałam serię o komisarzu Forście- bez entuzjazmu, seria prawnicza lepiej się czytała, ale... Jeśli ktoś miał dużą i długotrwałą styczność z szeroko rozumianym polskim wymiarem sprawiedliwości to zwyczajnie opisywane tam procedury są drażniące.