Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Statystycznie

   Koniec roku tuż tuż, w wielu miejscach można znaleźć przeróżne podsumowania, więc i ja spróbuję to zrobić. Ale tylko o książkach. Jeśli się nie pomyliłam, to w 2018 przeczytałam 87 książek. Wydawało mi się, że to dużo, ale kiedy sięgnęłam do zapisków z ubiegłego roku, okazało się, że w 2017 było ich ponad 100, oj wstyd. Na swoją obronę mogę tylko dodać, że sporo tegorocznych pozycji było po prostu dość obszernych, nawet po 500-600 stron. Nie mam ochoty zagłębiać się w dokładne statystyki z lat poprzednich, ale w tym roku w sumie przeczytałam około 30150 stron- średnio 82 dziennie. Były oczywiście dni, kiedy nie czytałam wcale, więc w kolejnych musiałam nadganiać tę średnią.

   Co czytałam? Głównie kryminały i powieści obyczajowe (+ obyczajowo- historyczne), trochę fantastyki, nieco publicystyki. W tych moich zestawieniach nie uwzględniam literatury fachowej i cukrzycowej, tylko te dla wyjątkowej przyjemności. Z autorów- chyba wszystkie powieści Magdaleny Witkiewicz, Alka Rogozińskiego, Małgorzaty Rogali, trochę nowych pozycji Anety Jadowskiej, Aleksandry Marininy. Oczywiście moja niezmiennie ulubiona Puzyńska- z niecierpliwością czekam na jej najnowszą książkę. Z fantastyki- głównie Trudi Canavan, na dodatek wciągnęłam w czytanie jej powieści Filipa, on też lubi te klimaty. Do tego zapomniane książki Pilipiuka. Z polecenia Cytrynki przeczytałam cykl autorstwa Marty Matyszczak. Największym odkryciem roku była Joanna Jax i jej "Zemsta i przebaczenie". Pozostałe książki tej autorki już ściągnięte i czekają na czytanie. Dotknęłam lekko Remigiusza Mroza- owszem, podoba się, ale jednak na razie go odkładam na później. Spróbowałam też Hanny Greń- moje klimaty, więc chyba w oczekiwaniu na Puzyńską, styczeń upłynie mi na czytaniu pani Greń. Zapoznałam się z  jedną z powieści Anny Harłukowicz- Niemczynow i też zdecydowanie przeczytam pozostałe. Może jeszcze sięgnę po Agatę Przybyłek- nie jest zła, ale trochę mniej fascynująca. Poza tym pojedyncze książki różnych autorów, większość oceniam na 4-5 gwiazdek na 5 możliwych (w ocenie Legimi). Co mnie rozczarowało? Nie do końca polubiłam się z Sylwią Kubryńską- owszem, mądrze i dobrze pisze, ale chyba mam przesyt trudnymi tematami. Tak samo Sebastian Fitzek- wciągające, ale potwornie odchorowałam "Noc ósmą". 

    Przede mną kolejne 365 dni na czytanie. Lubię ten dreszcz oczekiwania na niewiadome. Może mogłabym dobierać sobie nieco ambitniejsze lektury,ale chyba nie na tym etapie życia to nastąpi. Teraz książka ma być odskocznią, relaksem, odstresowaniem, rozrywką. Tak jak to było w grudniu- przeczytałam 6 książek, wszystkie w świątecznym klimacie, w tym dwie rozmarzyły mnie niesamowicie. Zacznę od tych, które były dość zwyczajne- "Do Wigilii się zagoi" Agnieszki Błażyńskiej, "Nasze kochane święta" Iwony Poczopko i "Cud grudniowej nocy" Magdaleny Majcher. Zwykłe powieści obyczajowe, ale osadzone w okołoświątecznym klimacie, wiec ciepłe, mimo że zimowe, sympatyczne, chwilami wzruszające. Potem było "Cudowne Boże Narodzenie" Luisy May Alcott- coś w style Dickensa, owszem, do przeczytania, ale to czasy dość zamierzchłe, więc bez specjalnych wzruszeń. Za to dwa zbiory opowiadań różnych autorów, ale powiązane ze sobą, bardzo spójne i bardzo magiczne. Jak dla mnie- rewelacja. Gdyby nakręcić na ich podstawie filmy, to byłyby jeszcze lepsze niż "Listy do M", wszystkie części razem wzięte. Z ubiegłego roku, kiedy to też wprowadzałam się w świąteczny nastrój lekturami została mi zaległa "Księgarenka przy ulicy Wiśniowej". Każde z opowiadań miało motyw z jakiejś książki, a jedno z nich zwłaszcza mnie ujęło, bo nawiązywało do "Błękitnego zamku" L.M. Montgomery, a jest to moja ulubiona lektura wszechczasów. Ale numerem 1 jest "Siedem życzeń". Siedem różnych autorek- Fabisińska, Grabowska, Kalicińska, Krawczyk, Socha, Warda, Witkiewicz. Już po tych nazwiskach widać, że będzie co czytać. Pomysł- rewelacja. Do czytania, wzruszania, rozmazania makijażu, jeśli ktoś go ma. Chciałabym obejrzeć taki film jak ta książka. Ale tak jak piosenki świąteczne- wszystkie największe przeboje są sprzed lat, jakoś nic nowego nie pojawia się, tak i z filmami- nieśmiertelny Kevin i kilka innych komedii romantycznych. A ja bym chciała coś nowego. Może w przyszłym roku?

   Jutro pewnie nie będę tu zaglądać, więc już dziś życzę, żeby świat w Nowym Roku dawał Wam dużo chwil cudownych, wzruszających, pogodnych i miłych. Żeby na Waszej drodze pojawiali się dobrzy ludzie i żebyście Wy byli dobrzy dla innych. Najbliższe 365 dni niech daje satysfakcję, spokój i szczęście. A wszystko co ponadto- jako bonus niech wywołuje tylko uśmiech,a  jeśli łzy- to te ze szczęścia. Niech Wam się darzy, a słońce grzeje, deszcz moczy, wiatr chłodzi. Umiejcie z wdzięcznością przyjąć życie ze wszystkimi jego dobrodziejstwami, a niepowodzenia i porażki przekujcie w swoją siłę. Zwyciężajcie w każdym dniu i cieszcie się tym zwycięstwem. Do zobaczenie w przyszłym roku.

niedziela, 30 grudnia 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/12/30 17:37:59
Życzenia piękne, dziękując odwzajemniam . Najlepszego i najspokojnieszego Nowego Roku z dużą ilością odpoczynku, zwłaszcza przy dobrej lekturze.
-
2018/12/31 18:02:51
Dziękuję, Tobie życzę dobrego i spokojnego Nowego Roku, żeby był słodki w granicach normy;).
-
2018/12/31 23:11:11
Niech Twoje piękne życzenia spełnią się Tobie przede wszystkim, ale ... wszystkim innym też:) Ago, samych spokojnych, radosnych chwil, spełniania swoich pragnień i Szczęśliwego Nowego Roku:)))