Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Biało i Duch Świąt

Może nie powinnam tego pisać, kiedy to ponad 3/4 kraju tęskni za zaśnieżonym krajobrazem i białym Bożym Narodzeniem, ale mój kawałek świata jest biały. Z temperaturą na lekkim minusie, więc jest szansa, że utrzyma się przez najbliższe 2-3 dni. W końcu bycie biegunem zimna do czegoś zobowiązuje. A w Suwałkach pojawiły się białe niedźwiedzie, co prawda nie na ulicach, a w parku jako świecące dekoracje świąteczne, ale są.

   Czy ta biel wystarczy do świątecznego nastroju? Może... A znacie Ducha Świąt? Nie tego od Dickensa z "Opowieści Wigilijnej". Ja poznałam dziś przy porannej kawie. Na Facebooku bardzo lubię czytać "Zapiski Wiedźmy"- rewelacyjne krótkie historyjki o sprawach bardzo istotnych widzianych z innej perspektywy. Nie wiem, czy autorka się nie obrazi, ale ta dzisiejsza opowieść jest bardzo na czasie, więc pozwalam sobie wkleić tę historię. Posłuchajcie:

 "Śmierć pociągnęła nosem. „Pomarańcze i cynamon. Goździki, pieprz i rybie łuski. Ostrokrzew, miód, mak i orzechy… A może migdały? Jedno i drugie. Suszone owoce. Mroźny dzień. Niemowlę… Kapusta, igliwie oraz mokry pies” wyliczała.
Wiedziała, że zapachy te zwiastują nadejście Ducha Świąt. Był jedynym znanym jej duchem, który pachniał. Do tego tak intensywnie.
- Ho ho, kogo ja widzę! – Zdziwił się Duch Świąt, jak co roku. Śmierć nie była pewna, czy ma kiepską pamięć, czy taką sobie wymyślił tradycję.
- Ho ho, mnie widzisz – odpowiedziała i pomachała mu dłonią uzbrojoną w wałek do ciasta. – Dobrze, że jesteś, pomożesz mi robić paszteciki z borowikami – zaproponowała i raz jeszcze zanurzyła się w świecie zapachów. – Nie czuć od ciebie suszonych grzybów – zauważyła.
Duch Świąt zawstydził się nieco.
- Jesień poskąpiła zbiorów. Te, które miałem, pływają już w zupie i raczej smakują, niż pachną – wyjaśnił zakasując rękawy zielonego sweterka.
Śmierć przyjrzała mu się uważnie. Miała wrażenie, że z roku na rok Duch Świąt jest coraz bardziej kolorowy, ale zarazem coraz bledszy. Czerwone buty i spodnie, zielony sweter, haftowany w renifery, wystająca spod niego koszula wykończona rzędem choinkowych gałązek i szal stukający bombkami mogły przyprawiać o ból głowy. Do tego ta czapka na głowie… I tylko cera Ducha Świąt pozostawała blada.
- Nie czujesz się chyba najlepiej? – Zapytała Śmierć, a zapytany pobladł jeszcze bardziej.
- Masz za mało służbowych obowiązków? – Odpowiedział pytaniem, za którym kryło się lekkie przerażenie.
- Przecież ja tak z troski! – Obruszyła się Śmierć. – Nie mam zamiaru rozmawiać z tobą inaczej, niż tylko prywatnie. Po prostu sprawiasz wrażenie zmęczonego i nie jestem pewna, czy powinnam angażować cię do prac kuchennych.
Wiedziała, że Duch Świąt je uwielbia i nie ma takiej siły, która odwiodłaby go od gotowania.
- Od pewnego czasu ludzie mają wobec mnie nowe oczekiwania – odpowiedział jej gość wygrzebując spomiędzy kapusty dorodny kapelusz i podnosząc go do ust. – Mam być radosny, bogaty, chłodny, a zarazem gorący, do tego barwny, niczym odpustowa zabawka. Oczekują, że będę się mienił wszystkimi kolorami, podczas gdy niegdyś wystarczały im zimowe biele i szarości, złamane świerkową zielenią. Zacząłem więc się stroić, a oni marudzić, że już nie jest biało… Gdy z kolei zasypałem ich prezentami narzekają, że zgubiłem się wśród tych pakunków. Nie mogę za tym wszystkim nadążyć. A do tego oczekują, że będę przynosić miłość. Wyobrażasz to sobie?! – Jęknął Duch Świąt mlaskając. Kapusta znikała w zastraszającym tempie. Śmierć nie wyobrażała sobie przygotowywania kolejnej porcji.
- Masz ofiarować miłość ludziom, którzy w czasie zimowych świąt powinni sami jej szukać? – upewniła się.
- Otóż to! Oni zapomnieli, że miłość jest sensem tego czasu. Nie ja nawet, nie choinka, nie zastawiony stół i prezenty, a poszukiwanie drugiej istoty, którą chce się trzymać za rękę, otaczać opieką i wsparciem. Zapomnieli, że o tym mówi historia o narodzinach małego dziecka, dziecka, które trzeba pielęgnować i kochać je bezinteresownie, by mogło stać się celem istnienia… Że to dziecko jest właśnie miłością. Ludzie już nie rozumieją symboli. Nie dostrzegają w tej opowieści oddania się drugiemu człowiekowi. Dziś chcą, abym przyniósł im miłość gotową, opakowaną w błyszczące wstążki, taką na pokaz. Taką, którą można chwalić się całemu światu – Duch Świąt posmutniał nieco.
Śmierć także, nie tylko dla towarzystwa. Lubiła święta i przykro jej się zrobiło, że tam, na ziemi, lubi się je coraz mniej. A może coraz inaczej?
Choć dla niej miłość wciąż była zagadką potrafiła doceniać jej znaczenie i wiedziała, że Duch Świąt nie może jej dać nikomu, kto nie jest na nią gotów. A ci, co są już przygotowani, znajdą ją przecież sami."

   No i jak? Znacie takiego Ducha?

niedziela, 23 grudnia 2018, aga-joz

Polecane wpisy

  • Nie po kolei

        Czasem tak jest, że zaczynam czytać jakąś książkę i orientuję się, że to kolejna część cyklu. No i jestem w kropce- dokończyć czytanie czy na

  • Chyba symuluję

       Drugi dzień siedzę w domu, kaszel jak był, tak i jest. W poniedziałek zostałam dokładnie zbadana- osłuchana- nic, zrobione USG płuc- nic, na wszelk

  • Uważajmy na słowa

    Ten wpis miał powstać już jakiś czas temu, układałam go sobie  w głowie, ale zawsze wypadało coś innego. Dziś w końcu przyszła pora. Co prawda ten temat mi

Komentarze
2018/12/28 18:58:31
Jakie to mądre przecież. I jakie proste by się zdawać mogło - ale co proste to zagmatwane, do jednych nie trafi nigdy, inni wiedzą i nie muszą szukać. Ot, taki świat...