Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Życie na poziomie

     Najlepiej, żeby ten poziom był stabilny. Nie za wysoki- tak do 180 maksymalnie, nie za niski- absolutnie nie poniżej 70, a najlepiej w granicach 80-140. Tak, taki byłby optymalny poziom cukru we krwi u mojego dziecka. Ale niestety zazwyczaj nie jest. Mój mózg czasem aż przegrzewa się od myślenia, a i tak nie daje rady idealnie naśladować pracy zdrowej trzustki. I to jest fenomen naszego organizmu- kiedy jest zdrowy- pracuje tak od niechcenia, wszystko funkcjonuje jak w zegarku, bez jakiegokolwiek udziału z naszej strony. Wystarczy maleńki błąd systemu, wszystko zaczyna się sypać i okazuje się, że naprawienie tego wymaga tytanicznego wysiłku. Nie tylko z cukrzycą tak jest, praktycznie każda choroba czy dysfunkcja organizmu powoduje takie problemy, ale jako że cukrzyca jest mi bliska, a do tego mam zapędy edukacyjne, to mówię w kółko, aż do znudzenia, czym jest ta choroba. Tym bardziej, że świadomość w społeczeństwie na temat cukrzycy typu 1 jest bardziej niż mizerna. 

     Bo cukrzyca to nie jest jedna choroba. To grupa chorób,spowodowana  zaburzeniami wydzielania lub działania insuliny, których wspólną cechą jest podwyższony poziom glukozy we krwi i związane z tym objawy. Ta najpopularniejsza, typu 2, to około 90% przypadków. Prowadzi do niej nieprawidłowa dieta, brak ruchu, predyspozycje genetyczne, otyłość. Jest to choroba cywilizacyjna, na którą niejako sami pracujemy. Na początku przyczyną podwyższania się poziomu glukozy we krwi jest nieprawidłowe działanie insuliny na komórki, tak zwana insulinoooporność. Trzustka produkuje więc coraz więcej i więcej insuliny, żeby tę oporność przełamać, w końcu się wyczerpuje (każdy by się wyczerpał, gdyby kazano mu pracować na 200% lub więcej). Dlatego też po pewnym czasie trwania cukrzycy typu 2 bywa konieczne leczenie insuliną. Na początku zazwyczaj wystarcza stosowanie rozsądnej diety, ruch, tabletki. Niestety i ta cukrzyca bywa lekceważona. Bo sama cukrzyca nie boli. Może rozwijać się podstępnie przez wiele lat, zanim pojawią się pierwsze powikłania. a wtedy już nie ma odwrotu, zazwyczaj wiele narządów jest tak zniszczonych, że tylko siąść i płakać. Te osoby, które wiedzą, że są chore, też często nie traktują jej poważnie. Bo co tam jedno ciastko czy przepyszna golonka mogą złego zrobić? Może i nic, a może dużo. Gdyby po zjedzeniu takiej niezdrowej pyszności pójść na solidny spacer, pojeździć rowerem, to pewnie niekorzystne skutki by się nieco oddaliły, ale komu by się chciało... Również i lekarze nieco bagatelizują ten typ cukrzycy, ot, dać tabletki, od czasu do czasu pomierzyć cukier, na wizycie poedukować na temat zdrowego trybu życia i dopóki cukier nie winduje się pod niebo, to nie ma problemu. A problem jest- retinopatia= ślepota, nefropatia= dializy, neuropatia= dokuczliwy ból nie dający żyć, do tego znacznie większe zagrożenie zawałem, udarem, zmianami miażdżycowymi. I przeurocze obrazki stopy cukrzycowej- okropne powikłanie, trudne do leczenia, najczęściej kończące się amputacją stopy.Każdy chory myśli, że jego akurat te powikłania może nie dotkną. Ale gwarancji nie ma. I niestety bez zmiany stylu życia żadna cudowna tabletka nic nie da. Łatwo się choruje, leczy się znacznie trudniej, wymaga to sporo wysiłku i pracy nad sobą. Tyle tylko, że nikomu się nie chce, wygodniej wziąć tabletkę i oszukiwać się, że ona załatwi wszystko. Nie załatwi. Uśpi czujność, da złudzenie leczenia, a większa część sukcesu to jednak nie zasługa tabletek.

   W cukrzycy typu 1 jest nieco inaczej. Chorują głównie dzieci, ale może trafić się w każdym wieku. Układ odpornościowy zaczyna wariować i niszczyć własne komórki. Komórki wysp trzustkowych produkujące insulinę... A insulina to hormon życia. Jedyny, który potrafi pomóc cząsteczkom glukozy trafić do wnętrza komórek. Tylko mózg, erytrocyty i częściowo mięśnie są niezależne od insuliny w wykorzystywaniu glukozy. Bo glukoza to paliwo. Tak jak samochód bez paliwa nie pojedzie, tak nasz organizm potrzebuje glukozy, żeby wyprodukować energię, a co za tym idzie poruszać się, myśleć, normalnie funkcjonować. Nie ma insuliny- komórki nie dostają energii. Paradoksem jest, że tej glukozy we krwi jest mnóstwo, ale nie może zostać wykorzystana. I tak umiera się wśród dobrobytu. Do niedawna ten typ cukrzycy był chorobą śmiertelną. To był wyrok śmierci, przeżycie wahało się od kilku tygodni do maksymalnie 1-2 lat, ale wtedy wiązało się ze stosowaniem diety niskowęglowodanowej, wyniszczeniem organizmu, cierpieniem. Na szczęście w latach 20 ubiegłego wieku kanadyjski lekarz Frederick Banting wraz ze współpracownikami odkrył insulinę. To był przełom. Od niespełna 100 lat ludzie z cukrzycą dostali szansę na normalne życie.

    A jak wygląda takie życie? Teoretycznie jest normalne. Jest insulina, którą należy dostarczyć do organizmu, żeby móc wykorzystać paliwo jakim jest glukoza. Niestety insulina jest białkiem, podana doustnie zostałaby strawiona w żołądku. Jedynym sposobem jest podanie podskórne, do tkanki tłuszczowej, skąd wchłania się do krwi i dociera tam gdzie jest potrzebna. To łatwe, wystarczy cieniutka igiełka, małe ukłucie i załatwione. Cóż, jak zwykle teoria jest prosta, w praktyce bywa gorzej. Trzustka sama wie i reguluje ilość wytwarzanej insuliny. Insulina podawana z zewnątrz już tak nie działa. Ile się jej poda, tyle będzie efektu. Za mało- cukier urośnie. Za dużo- nadmiernie spadnie. A jak policzyć ile trzeba podać insuliny? Funkcję trzustki przejmuje mózg. Najpierw musimy wiedzieć, ile w naszym posiłku jest węglowodanów, białek i tłuszczów. Bo nie tylko węglowodany mają wpływ na poziom cukru we krwi. Tak naprawdę wszystko co zjemy w końcu zamieni się w cukier. Kiedy już wiemy jaki jest skład posiłku, to zaczynamy matematykę. Przeliczamy to na wymienniki węglowodanowe i białkowo- tłuszczowe. Potem obliczmy ile trzeba podać insuliny na daną ilość wymienników. I nie jest to takie zwykłe liczenie, bo uwzględniamy też wyjściowy poziom cukru, rodzaj posiłku, porę dnia, planowaną aktywność i jeszcze kilka innych parametrów. Po rozwiązaniu tej łamigłówki podajemy insulinę, czekamy 15-20 minut i można jeść. Jeśli pomylimy się w naszych obliczeniach, może okazać się, że cukier rośnie albo spada. Czasem od razu, a czasem dopiero po kilku godzinach. Czynników wpływających na poziom cukru jest mnóstwo. Między innymi sposób podawania insuliny. Są różne możliwości- strzykawka insulinówka lub pen- niestety trzeba się kłuć wielokrotnie w ciągu dnia; pompa- to cudowny wynalazek- wkłucie zazwyczaj zmienia się raz na 2-3 dni, a w międzyczasie pompa powolutku podaje insulinę przez wkłucie umieszczone pod skórą na ręce, nodze lub brzuchu. Niestety- pompa to tylko urządzenie, zaprogramowane, ułatwiające życie, ale sama nie potrafi zadecydować ile insuliny trzeba podać. To człowiek musi wyliczyć, wpisać ilość jednostek, dopiero wtedy pompa poda insulinę. Dlatego też uważa się, że w cukrzycy najważniejszym narządem jest głowa...

   To tak w skrócie. Wcześniej już kilkakrotnie pisałam o cukrzycy, ale podejrzewam, że w moim słowotoku czasem ciężko znaleźć to co było już kiedyś napisane, więc do znudzenia powtarzam. Przy okazji ćwiczę swoje umiejętności edukacyjne. I niewątpliwie ciąg dalszy nastąpi

sobota, 17 listopada 2018, aga-joz

Polecane wpisy

  • Czasem i mnie dopada

       Niemoc, zniechęcenie, brak sił, wkurzenie na cały świat. No może nie cały, a tę cukrzycową część. Nie ogarniam momentami. Ta czarna dziura, o które

  • Matka wyrodna przedświąteczna

      Lata świetlne temu, kiedy to jeszcze byłam młoda i mi się chciało (oj, jak chciało!) w przedświątecznym szale sprzątać, gotować, przystrajać, przygotowyw

  • Smuteczek

        Znów nie wyszło czyli wyszło jak zwykle. Łacina zaszczytne ostatnie miejsce, standard na remisie z ostatnią parą, w mistrzostwach województwa tak

Komentarze
2018/11/17 08:37:55
Wspaniały wpis. Dawno ktoś w tak prosty sposób mi tego nie wyjaśnił. Wiesz masz rację do swojego stanu przedcukrzycowego podchodziłam raczej nonszalancko. Biorę metforminę to pewnie nie zachoruj. Myślę że wezmę się z siebie bo zaczęłam się bać.
-
2018/11/17 17:15:42
Jestem pewna, że wiele osób przyjmie Twoje instrukcje z wdzięcznością.
-
2018/11/17 21:25:36
Wiem coś o tym, moja mama choruje na cukrzycę od prawie 30 lat. Od dwóch miesięcy ma powikłania, miażdżycę tętnic i chorą stopę. Nie wiem czy da się to wyleczyć, oby...
-
2018/11/18 00:44:05
Mam męża z cukrzycą II typu i chociaż bardzo się staram, to tak naprawdę nie wiem, jak mam mu szykować posiłki i z czego powinny się one składać?