Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Dla śmieszności

    Dużo mi chodzi po głowie pomysłów, ale coś z czasem krucho, więc odkładam dłuższe pisanie na później. Ale żeby nie było, że całkiem o blogu zapomniałam, to wspomnę tylko o jednym z momentów, kiedy to Filip rozbawił towarzystwo.

  Na 1 listopada między innymi odwiedziliśmy moich rodziców, zebrała się większa część naszej rodziny, tradycyjny pyszny obiad. Rodzice nie mają zmywarki, więc i zmywanie naczyń jest tradycyjne. Jednym z dań była karkówka w sosie i jak to z sosem bywa- trochę go na talerzu zostało. Zwłaszcza u Filipa, który zjadł sporą porcję, tak mu smakowało. Kiedy już skończył i na talerzu zostały smętne resztki, rzuciłam do niego żartem- jeszcze wyliż talerz po jedzeniu. Chwilę potem Filip odniósł talerz do kuchni, a z kuchni wróciła uchachana mama. Filip powiedział w tej kuchni tak- babciu, mama kazała mi wylizać talerz, ale ja już jestem taki pełny, że nie dam rady, pomożesz mi?

   Jak widać trzeba uważać co się mówi do dzieci, bo ich poczucie humoru potrafi zwalić z nóg. Zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz. W rodzinie krąży mnóstwo różnych śmiesznych historyjek z dziećmi w roli głównej, zazwyczaj przy okazji takich spotkań są one opowiadane po raz kolejny. Chyba trzeba je w końcu spisać i za 20-30 lat opowiedzieć je swoim wnukom...

niedziela, 04 listopada 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/11/05 08:29:40
Uśmiałam się z tego talerza :D :D
-
2018/11/05 11:14:41
Dzieciaki mają specyficzny odbiór sytuacji i słów:)
-
2018/11/05 14:24:31
Oj tak, powiem, że warto zapisywać takie historyjki, bo pamięć bywa czy to ulotna, czy zapełniona innymi sprawami, a po czasie fajnie nawiązać do takich sytuacji...u mnie cały czas króluje "Darmo"- gdy syn był mały szliśmy na zakupy i stwierdziłam, że nie wzięłam dużo pieniędzy i dodałam "może dadzą coś za darmo" a syn na to "a darmo zabrałaś?"
-
2018/11/05 20:45:44
Takie powiedzonka powodują, że robi się ciepło, radośnie i dobrze.
-
2018/11/07 21:38:41
Super są takie historie! Ze mnie do dziś się śmieją, że jak byłam mała, to chodziłam u dziadków na czworakach i zjadłam zabite muchy. ;))