Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Cóż za upojna noc

  O 22 wczoraj w domu było już ciemno, wszyscy w łóżkach i gotowi do spania. Po podróżach, dyżurze i bardzo trudnym dniu w pracy byłam tak wypompowana, że padłam jak na mnie bardzo wcześnie. Kiedy kładłam się spać- cukier był idealny 126, jeszcze dodatkowo sprawdzony z krwi, żeby nie trzeba było wstawać do kalibracji sensora o północy. Filip miał wieczorem dodatkowy trening tańca, po którym cukier był bardzo dobry i perspektywy na noc też dobre. O północy rzut oka na telefon, było nadal dobrze, więc śpimy spokojnie dalej. O 2 nieco wyższy, ale nadal nic niepokojącego. A pół godziny później obudził mnie szept- mamoooo, głowa mnie boli, niedobrze, będę wymiotował. Cukier 377, trochę dziwne, bo bywał już taki wysoki cukier, ale bez atrakcji dodatkowych. Postępowanie standardowe, sprawdzamy wkłucie, dren, pompę, korekta, woda z cytryną na wypłukanie ketonów. Pierwsza myśl- coś przywlokłam z pracy, ostatnio sporo było takich wirusówek. Po pół godzinie cukier niższy, idziemy spać. Dosłownie za kilka minut znów wymioty, cukier rośnie. Tym razem okazało się, że we wkłuciu jest krew, skąd- nie mam pojęcia, druga doba, do tej pory działało dobrze. Zmieniłam wkłucie, korekta, parę razy wymioty, kolejne szklanki wody z cytryną, ketony w moczu na maksa. Biedny Filip pytał, czy może coś zjeść, bo nie ma siły wymiotować samą wodą. Do rana już tylko czujnie drzemałam, owszem cukier spadł do 200, na szczęście samopoczucie było nieco lepsze, ale do szkoły nie było sensu się wybierać. Cały dzień było około 180-200, po obiedzie coś drgnęło, nawet spadł poniżej 100. A teraz znów 250 i wyżej. Szlag by to trafił!!!

  Wszystko byłoby dobrze, tylko teraz mam dwa problemy. Pierwszy- jeśli taka akcja trafi się dzień przed egzaminem ósmoklasisty (albo później powiedzmy przed maturą), to mamy pozamiatane. Nie ma szans na logiczne myślenie, po takiej kwasicy mózg nie funkcjonuje normalnie. Mogę chuchać i dmuchać, pilnować wszystkiego do najdrobniejszego szczególiku, ale i tak cukrzyca zaskoczy, wywinie taki numer, że się nie pozbieramy. Drugi- za kilka dni jadę do Krakowa. Nie będzie mnie 3,5 dnia co najmniej. Jeśli takie coś wydarzy się podczas mojej nieobecności, to byłymąż leży. Nie ma pojęcia co robić. Filip wtedy też jest w takim stanie, że nie pomoże, a ja przez telefon nie wiem czy dam radę na spokojnie instruować i skutecznie pomóc. Może żaden z tych czarnych scenariuszy nie będzie miał miejsca. Może... Ale kilka siwych włosów mi przybyło.

   A hemoglobina glikowana podskoczyła do 6,3. Niby to dość dobry wynik, spodziewałam się coś koło tego, ale nie jestem usatysfakcjonowana. Najgorsza jest ta niemoc. Mogę się starać, stawać na uszach, a jak cukrzyca się uprze to nie odpuści i tyle. 

  Jaka będzie dzisiejsza noc? Mam nadzieję, że ciut lepsza, ale dziś nie pójdę spać tak wcześnie. Jestem zmęczona, ale z tego stresu nie mogę spać. A jutro oprócz normalnej pracy jeszcze dyżur. Aż Mati jęknął, że coś w tym miesiącu dużo tych dyżurów. No dużo, naprawdę mam dość. Dziś w pracy rozpisywałam dawkowanie leku na kolejne dni. I piszę- 30.10; 31.10; 32.10; 33.10- dopiero wtedy zauważyłam co ja robię. To był drobiazg, śmieszny, ale mogło być gorzej. A kilku dodatkowym osobom trudno było zrozumieć, że dziś już nie dam rady popracować nadliczbowo. Przecież to tylko chwila...

czwartek, 25 października 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/10/25 22:29:48
Wczoraj była pełnia księżyca? I wszystko jasne...
-
Gość: Ewikka, *.static.korbank.pl
2018/10/25 22:48:00
Tak, wczoraj pełnia...
-
2018/10/26 18:31:41
Sprawdzałaś wpływ pełni? Może dziewczyny mają rację, że coś w tym jest.