Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Szkoła i nie tylko

  Powoli mija pierwszy tydzień szkoły. Przyzwyczajamy się do nowej rzeczywistości, układamy plan zajęć i aktywności, próbujemy dostosować się do przeróżnych niespodziewanych wydarzeń. A jest tego trochę. Lekcje na razie nie są zbyt ciężkie, ale sam fakt, że są- już jest problemem, bo trzeba wstać o 7, zebrać się do szkoły, posiedzieć w tej szkole, potem zdarza się, że trzeba się czegoś pouczyć. A tak dobrze było na wakacjach...

   Mateusz jest w drugiej klasie technikum. Ma w tygodniu 37 godzin lekcyjnych, sporo przedmiotów zawodowych. Ale chyba nadal podoba mu się ta szkoła, dobrze się w niej czuje, ma kolegów, robi sporo różnych rzeczy- zajmuje się dodatkowo obsługą nagłośnień w czasie szkolnych imprez, ma zajęcia z programowania. Z nauką nie ma problemów, może nie stara się na maksimum swoich możliwości, ale nie ma zaległości, jest w klasowej czołówce. W porównaniu z gimnazjum jest znacznie aktywniejszy, śmielszy, bardziej otwarty i ten proces widocznie postępuje. Widać, że dobrze się odnalazł w tej szkole. Do tego taniec. Też widać, że się otwiera, trener po obozie był wręcz zaszokowany zmianą w zachowaniu Mateusza. Zobaczymy jak to się przełoży na sukcesy w turniejach- pierwszy już za 2 tygodnie. Tak więc z Matim mam najmniej problemów, ale wiadomo- jak to średnie dziecko, zazwyczaj jest najmniej absorbujące.

   Kuba do końca tygodnia ma sesję poprawkową, do zaliczenia 2 egzaminy. Twierdzi, że zda, zobaczymy jak to wyjdzie. Bo jeśli nie zda, to nie wiem co dalej. Będzie musiał wziąć się za jakąś konkretną pracę, ale po ogólniaku to marne szanse... A dodatkowo zaręczył się ze swoją dziewczyną, co prawda o ślubie mówią, że najpierw skończą studia, ale kto to wie, co im wpadnie do głowy w międzyczasie. Dziewczyna Kuby jest bardziej ogarnięta od niego, poukładana, rozsądna. A moje dziecko niestety nie zawsze zachowuje się odpowiedzialnie, ma sporo wad. Jedyny plus, że dziewczyna ma na niego duży wpływ i Kuba pokornie słucha wszystkich jej poleceń. Czasem może aż za bardzo, ale przynajmniej będzie dobrze wytresowany w zakresie, w którym ja już nie mam wielkiego wpływu. Póki co- miłość kwitnie. Tylko te nieszczęsne egzaminy, spędzają mi nieco sen z powiek. Ale mam świadomość, że w tym momencie niewiele mogę, Kuba to dorosły człowiek i musi brać odpowiedzialność za swoje działania. Ja mogę podpowiedzieć i pomóc mu, jeśli o to poprosi, nic więcej.

   Filip- tu bywa ciekawie. Klasa 8, eksperymentalnie zreformowana. Boję się tego roku, nie dość, że dużo nauki, potem nie wiadomo co ze szkołami średnimi- nie wierzę w szumne zapewnienia ministerstwa. Na papierze wszystko wygląda ładnie, a w rzeczywistości najczęściej dużo gorzej. W tym roku do ich klasy doszła nowa uczennica, dotychczas ucząca się za granicą. Dziś rozmawialiśmy między innymi na jej temat, Filip stwierdził, że nowa koleżanka jest podobna do niego. Zaczęłam drążyć temat- podobna, ale w jakim sensie- zainteresowania, charakter? Jest podobno tak samo cicha i spokojna, lekko wyobcowana. Jak to Filip określił- należy do ich klubu odrzuconych. Cóż, nie wiedziałam, że to aż tak jest, że istnieje klub... Kim są ci odrzuceni? W Filipa klasie on i jeszcze dwie, czasem trzy osoby, w trzeciej gimnazjum dwóch chłopaków i dziewczyna. Był jeszcze jeden chłopak z klasy, która skończyła już szkołę, jako ich przywódca, więc teraz z braku przywódcy będą mieli ustrój republikański w swoim klubie. A dlaczego są odrzuceni? Bo mają inne zainteresowania. Grają w szachy, czytają książki, nie próbują palić papierosów, nie używają wulgarnego słownictwa, świat gier komputerowych nie jest dla nich najważniejszy, o zgrozo! grywają w planszówki. Ciekawych rzeczy się dowiedziałam. Owszem, wiedziałam, że Filip zawsze był nieco z boku, lepszy kontakt miał z kolegami z klasy wyżej, nie odwiedzał się z rówieśnikami, nawet nie bardzo próbował się do nich zbliżyć. Ale też nie skarżył się z tego powodu. W imprezach klasowych brał udział, na kolegów narzekał umiarkowanie. Całą dyskusję na ten temat potraktował dość żartobliwie, więc mam nadzieję, że nie cierpi z tego powodu specjalnie, ale zastanawiam się, czy nauczyciele i inni rodzice mają świadomość tej sytuacji? Tak sobie myślę, czy nie powinnam poruszyć tego problemu na zebraniu klasowym, ale podejrzewam, że niewiele to da. Zachowania dzieci są przecież kalką zachowań rodziców, skądś się to wzięło i pewnie jak zwykle wyjdzie, że coś sobie wyolbrzymiam.

   Na pewno duży wpływ na taki stan rzeczy ma cukrzyca. Strasznie ciężko ją ostatnio okiełznać. Muszę mocno kombinować z bazą, przelicznikami- zupełnie inny tryb życia, stresy i od razu cukry wariują. Dużo łatwiej z CGM- em, dzięki temu można reagować szybciej i skuteczniej, aczkolwiek bywają gorsze momenty, albo koszmarna hiper-, albo niebezpieczna hipoglikemia. Za dużo jest zmiennych, żeby dało się to ustabilizować. Ale walczymy, dzielnie i niezmiennie.

   No i tak to jest. A oprócz szkoły jest jeszcze praca i parę innych ciekawostek. Ale o tym już nie dziś.

czwartek, 06 września 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/09/07 13:13:34
Mój starszy syn zawsze był wyobcowany, martwiłam się o jego kontakty z rówieśnikami, okazało się, ze doskonale sobie radzi. Nosi długie włosy i nie przejmuje się, że mu mówią, że tylko dziewczyny noszą długie włosy.
Mój młodszy, który za starszego brata wszystko załatwia, jest kontaktowy i odważny - na pytanie z kim siedzi - odpowiedział "Z moim nowym kolegą - ze ścianą". I znowu musiałam iść z nim dzisiaj do szkoły, bo się słaniał z uwagi na ból brzucha....
A mój mąż nie potrafi mi towarzyszyć podczas picia kawy, bo on nie pije. Pije tylko z Panią Basią w pracy kawę z ekspresu, ale nie z takiego, jaki mamy w domu.
Za facetami chyba trudno trafić.
-
2018/09/07 16:52:23
Moja Średnia wnuczka to też VIII klasa, jeszcze przed końcem wakacji przeżywała i bała się, co będzie z dostaniem sie do liceum po tej "reformie", jak sobie poradzi. Już stres i tak przez cały rok szkolny.
-
2018/09/07 17:45:39
Nerwy, stres, depresje, cholesterol, zawały... I nie trzeba będzie myśleć o emeryturze.
Dramatyzuję.
Ale czy nie można nawet dzieciom oszczędzić stresu?
-
2018/09/07 18:50:13
Toż, to elitarny klub, a nie odrzuconych!
-
2018/09/07 21:42:03
Za moich nastoletnich czasów podział na kujonów i imprezowiczów. Wcale niełatwo było być pomiędzy, choć złoty środek ponoć najlepszy ;)
-
2018/09/12 13:50:34
Już siódma klasa podstawówki była koszmarna. Ósma nie zapowiada się lepiej. Z tego powodu po 31 latach nauczania języka ojczystego zakończyłam swoją przygodę z edukacją i zdecydowałam się na wcześniejszą emeryturę.

Nie miałam pojęcia, że cukrzyca jest taka trudna do opanowania. Właśnie wróciłam z urlopu, który spędzałam m.in. z siostrzenicą (choroba rozpoznana na I roku studiów) i muszę stwierdzić, że właśnie przez jej cukrzycę nie czerpałam niestety 100% przyjemności z wypoczynku.

To mój pierwszy komentarz u Ciebie. Czytam regularnie od początku, trafiłam właśnie przez tę cukrzycę.
Pozdrawiam Cię i wszystkich komentujących.
-
2018/09/12 22:39:23
Witaj, ub.g, miło mi, że znalazłaś u mnie coś do poczytania. Cukrzyca wydaje się taką niewinną chorobą, a tak naprawdę to pięknie opakowana trucizna...Tak jak i życie zresztą.
Abstrahując od smutków- w każdej sytuacji da się znaleźć ziarenko dobra. Pozdrawiam, liczę na dalsze komentarze, jeśli coś Cię zaciekawi.