Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

A po schodach można chodzić tyłem

   Tak na zakończenie wczorajszego fitnessu powiedział przesympatyczny pan instruktor. Albowiem nasza szefowa zafundowała nam zajęcia ruchowe. Wczoraj właśnie był pierwszy raz i chyba na tym się nie skończy. Na zajęciach pojawiła się większość naszej żeńskiej załogi- panowie nie dopisali, widocznie nie potrzebują takiej aktywności. Większość z nas oczywiście z nastawieniem- ależ ja nie mam kondycji, trochę wstyd mi będzie, nie dam rady. Bo niestety to nie moja ukochana joga czy delikatny pilates. To było wedle zapowiedzi "krew, pot i łzy". No może nie aż tak tragicznie, ale lekko nie było. Dotychczas broniłam się (nawet za czasów jogi) przed pójściem na tak zwany trening funkcjonalny lub obwodowy, bo uważałam, że to zbyt intensywne, nie dla mnie, bo faktycznie moja kondycja jest zerowa, bo zaraz jest zadyszka i świsty przy oddychaniu (nie, jeszcze nie astma wysiłkowa, ale bardzo blisko), bo ja wolę spokojnie. A tu nie miałam nic do gadania. Szefowa sponsoruje, sala dwa kroki od domu, reszta załogi nastawiona dość entuzjastycznie, więc po prostu nie mogłam okazać się cieniasem. Fakt, że w naszym zespole znakomita większość dziewczyn to szczuplutkie laski, tylko jedna jest nieco pulchniejsza, a szefowa to w ogóle ma sylwetkę anorektyczną. Ja się wyróżniam w stronę hmmm, bardziej okrągłą. Najwyższa pora coś z tym zrobić.

   No więc będę próbować. Koniec z wymówkami. Bo wymówki są bardzo fajne- zawsze coś może nie pasować, termin, kasa, brak kondycji, wstyd przed innymi, brak silnej woli. Terminy są tu dość pasujące, wtorki i czwartki na 19. Poza tym, że we wrześniu mam już ustalone dyżury na dwa wtorki i jeden czwartek. Ale już od następnego miesiąca spróbuje inaczej poustawiać pracę. Za zajęcia płaci szefowa- grzech byłoby nie skorzystać. Kondycję trzeba sobie wyrobić. Wiem, że przy mojej tarczycy i problemach pseudoastmatycznych nie będzie ona rewelacyjna, ale może coś się uda poprawić. Grupa jest zamknięta, tylko dziewczyny z pracy, które doskonale mnie znają i najwyżej trochę w myślach się pośmieją ze mnie Agi- łamagi, nie będzie wstydu na mieście, bo w grupach ogólnych byłoby gorzej. A brak silnej woli- tu będzie działała wzajemna motywacja, mam nadzieję.

   Same ćwiczenia- ot, prościzna, przysiady, wypady, rozciąganie, deska i parę innych. Ale zmęczyć się można było solidnie. Do tego trochę śmiechu, bo 10 bab w jednym miejscu z instruktorem o dużym poczuciu humoru i ze świetnym podejściem, to wiadomo, nie da się na ponuro. Instruktor oprócz zapału rzeczywiście wie co robi, umie motywować, profesjonalista w każdym calu. Wygląda też niczego sobie. Same plusy. Na koniec zajęć wytłumaczył nam dokładnie co, kiedy i dlaczego ma nas boleć. Podobno dopiero jutro będzie moment krytyczny włącznie z problemami w chodzeniu po schodach, więc jak nam poradził- należy chodzić tyłem. Niezły to będzie widok... W związku z przewidywaną bolesnością całkowitą mojej osoby i jako że do pracy miałam dziś na 11, to wysprzątałam większość mieszkania, chłopakom zostawiając ich pokoje i detale kosmetyczne. Jestem przygotowana na jutrzejsze dogorywanie.

piątek, 07 września 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/09/07 14:25:52
:)))
-
2018/09/07 16:21:04
Super! Nie masz wyjścia i musisz korzystać, zatem wykorzystuj do maksimum:)))
-
2018/09/07 21:37:25
Pewnie, że warto łapać okazję. Kasa w kieszeni, a z czasem kondycja też :)
p.s. a na zakwasy gorąca kąpiel i lekki masaż.. chodzenia tyłem jeszcze nie próbowałam ;)