Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

No i po co ten stres

   Udało mi się dotrzeć do miasta wojewódzkiego z Filipem, dwiema walizkami i bólem głowy, ale w jednym kawałku. Pakowanie jak zwykle- najpierw niezbędne minimum, potem dokładanie kolejnych rzeczy równie potrzebnych. Mamy tu być 5 dni, a wyszły 2 spore walizki. Źle to wróży do pakowania na Grecję, pojęcia nie mam jak ja to zrobię. Pal licho ubrania, gorzej ze sprzętem cukrzycowym, muszę wziąć wszystko z odpowiednim zapasem, a niestety trochę miejsca na to trzeba, może nie waży dużo, ale objętość te wszystkie wkłucia i inne pierdółki mają.

    Podróż- ze względu na moją chorobę lokomocyjną wymyśliliśmy pociąg. Nawet udało mi się kupić bilety przez internet (kasy na dworcu u nas nie ma od lat) i to z rezerwacją miejsc, bo pociąg dalekobieżny. Aż się zaskoczyłam widząc na peronie spory tłumek. Cóż, w niedzielne popołudnie to chyba normalne, ludzie wracają z wakacji, urlopów, w końcu miejscowość turystyczna. Tylko ja wiecznie wszędzie jeżdżąc samochodem wyparłam ten fakt ze świadomości. Miejsce udało się znaleźć, upakować walizki też i zaczęło się moje cierpienie. Nie wiem co gorsze- choroba lokomocyjna czy nadwrażliwość na zapachy. Cóż, pociągi same w sobie nie pachną najlepiej, niektórzy współpasażerowie z kolei pachną zbyt mocno- i to nie że w negatywnym znaczeniu, wręcz przeciwnie, pan wypachniony ładnie, ale zbyt obficie, a to zwiastowało ból głowy. Potem hałas miejski, spaliny, jeszcze na dodatek gdzieś za szybko odwróciłam głowę i złapał mnie jakiś skurcz w szyi. W tej chwili jestem obolała mimo kilku dawek leków, mdli mnie okropnie i ogólnie mam dość. 

  Po drodze jeszcze kolejny niepotrzebny stres- bilet na pociąg przyszedł na maila. Wydrukowałam na wszelki wypadek. Tymczasem pan konduktor spojrzał i prychnął, że niekompletny, bez kodów i innych identyfikatorów. No sorry, to co mi przyszło, to wydrukowałam. Mam tego maila w telefonie. Tylko akurat w tym miejscu trasy głęboki las i dziura w internecie. Miał pan konduktor przyjść później, ale chyba o nas zapomniał. 

  A jutro trzeba wstać skoro świt i zameldować się na izbie przyjęć. Niby pacjenci na diabetologię są bez kolejki, ale kto wie, ilu ich będzie, a jeszcze Filip ma być na czczo. Na szczęście mieszkamy od szpitala dwa kroki (jesteśmy w mieszkaniu Kuby). Zobaczymy co tam jutro nam powiedzą. Teściowa zadzwoniła dziś do mnie i grobowym głosem dopytywała co będziemy w tym szpitalu robić. I wyraziła nadzieję, że może w końcu coś ustalą, żeby ten cukier tak nie skakał. Cóż- obawiam się, że to niemożliwe. Zanim nie skończy się okres dojrzewania i cała burza hormonalna, to mogę stawać na głowie, a i tak będzie różnie. A potem też niekoniecznie cukrzyca będzie współpracować. To jest niestety choroba żyjąca własnym życiem i dość nieokiełznana. 

  W sumie wiem, że nie mamy tak źle. Mądrzejsi i bardziej doświadczeni ode mnie lekarze coś tam pewnie znajdą do poprawki, może rzeczywiście ja nie do końca widzę gdzie robię błędy. Choć chciałabym być idealna i perfekcyjna. Gdybym mogła skupić się tylko na cukrzycy, to pewnie by tak było, ale chyba nie warto. Dzięki temu i Filip szybciej się usamodzielni, a ja mam kawałek własnego życia. Nie powiem, bywa ciężko, bywa stresująco, ale takie jest życie. Trochę stresu też jest potrzebne, choć wołałabym, żeby to faktycznie było tylko trochę.

niedziela, 15 lipca 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/07/16 09:30:43
Wspieram Cię z całą serdecznością, wytrzymasz, przetrzymasz i będzie dobrze. Wspominam, kiedy z Małym do CZD jeździłam na badania, szczególnie na biopsje jelita cienkiego wielokrotnie, przychodziło noc w hotelu przyszpitalnym spędzać, dlatego Cię rozumiem. Bez względu na nazwę choroby jest to stresujące.
-
2018/07/16 15:18:26
Dasz radę, na pewno. Dobrze, że mieliście się gdzie zatrzymać przed szpitalem. Pociągiem też już nie jechałam daaawno...
Skoro ten osprzęt cukrzycowy nie waży za dużo- może receptą na Grecję jest po prostu większa walizka? Limit bagażu do samolotu czarterowego na osobę to 20kg (albo 15, zależy od linii). Ciepłych ciuchów nie opłaca się brać, jakiś jeden sweterek, jedne długie cienkie spodnie, może ortalionowa wiatrówka. A letnie same ważą mało... Pamiętaj, żeby "pro forma" zabrać chłopakom po parze długich spodni. Nie wiem, czy jedziesz do hotelu all, czy bez wyżywienia na kwaterę- ale niektóre hotele wymagają od panów długich spodni i krytych butów na kolacji.