Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Dzień bez samochodu

  Nie ma to jak wyprzedzanie rzeczywistości. Ogólnoświatowy dzień bez samochodu jest obchodzony we wrześniu. Moje nastawienie proekologiczne postanowiło przyspieszyć świętowanie i samochód szlag trafił. No może nie tak całkowicie, ale dotkliwie. Jedyny plus w tym całym zamieszaniu- zaczęły się wakacje, więc samochód nie jest mi aż tak potrzebny. Nie muszę wozić chłopaków, będzie więcej spacerów, jak się uprę to może pojeżdżę rowerem. Mniejsze zakupy będę robiła, bo nie będzie mi się chciało dźwigać kilogramów ze sklepu do domu. W razie konieczności dalszych wyjazdów usiądę i podumam, a potem coś wykombinuję. Ludzie obywają się bez samochodów, do łatwego życia szybko się przyzwyczajamy, a potem pozostaje płacz i zgrzytanie zębów.

   Ta sytuacja kojarzy mi się z naszą Librą- systemem do monitorowania cukru bez konieczności kłucia palców. Od kilku tygodni jest tragedia z dostępnością sensorów- producent drastycznie ograniczył dostawy, jeszcze kilka miesięcy temu można było kupić 6 lub 8 sensorów naraz, potem wprowadzono ograniczenia do 2 sensorów co 25 dni, a od prawie miesiąca Libra jest po prostu niedostępna. Do tego zamówić ją mogą tylko ci, którzy mają już konto u producenta, nowi klienci muszą poczekać. Podobno w połowie lipca dostawy i dostępność wrócą do normy, ale na razie odgrywają się dantejskie sceny, kwitnie handel z cenami dwa razy wyższymi niż normalnie. Zdesperowani rodzice szukają sensorów, jest płacz, rozpacz, a producent monopolista tłumaczy się, że na razie czeka na otwarcie nowej fabryki, pierwszeństwo mają kraje, gdzie jest refundacja. Do tego ostatnio było sporo reklamacji, my też mieliśmy kilka sensorów pod rząd, które nam padały. Mam jeszcze sensor na czarną godzinę, czekam też na dostawę z reklamacji, ale w razie wielkiej awarii nie będziemy czekać do szkolenia w szpitalu, tylko przejdziemy sami na CGM. Sprzęt leży, czeka, mają nas podłączyć w lipcu. Na razie przeszkoliłam się wszechstronnie teoretycznie, więc pewnie dałabym radę. Wiele osób nie ma tego komfortu, a dla dzieci i nie tylko dzieci naprawdę nie jest obojętne czy trzeba kłuć palce, czy nie. Przez prawie 2 lata mierzyliśmy cukier glukometrem, dało się wytrzymać, ale od kiedy mamy Librę- jakość życia i prowadzenia cukrzycy jest nieporównywalna. Wiele osób też tak ma, więc się nie dziwię, że przerwa w dostawach wywołuje niezadowolenie. Skoro jest sprzęt ułatwiający życie, w cenie może nie najniższej, ale akceptowalnej, to dlaczego mam nie korzystać? Przykro mi się robi, jak czytam komentarze od niektórych cukrzyków lub rodziców cukrzyków. Bo można mierzyć cukier glukometrem, podawać insulinę penami- skoro tak się chce i tak się wybrało. Ale nie powinno się mieszać niemalże z błotem tych, którzy chcą mieć wygodę i spokój. Owszem, nie można dać się zniewolić sprzętom, trzeba umieć wrócić do prostszych sposobów w razie awarii, ale nie można też krytykować innych za ich wybory. A niestety często czytam pełne wyższości komentarze typu- my na penach i glukometrze i zupełnie dobrze sobie radzimy, to i wy możecie. To wygląda tak, jakby w duchu śmiali się- a dobrze wam tak! Jasne, można jeździć wozem drabiniastym, można luksusowym autem. Oba środki lokomocji dowiozą do celu, ale droga jakby inna...

    A wracając do mojego nieszczęsnego samochodu. Swoje lata już ma, konkretnie 13, ja jeżdżę nim 7. Dotychczas psuły się drobiazgi, parę stłuczek i otarć po drodze. W ubiegłym roku jakoś zaczął bardziej niedomagać. A to coś stuka, a to skrzypi, a to żarówki się przepalają. Mechanicy śmieli się ze mnie, że mam ciężką nogę, bo sprzęgło okropnie opornie chodzi, ale do tego byłam przyzwyczajona i nie przeszkadzało mi. Od kilku tygodni zdarzały się momenty, że nie chciał odpalić. Rzęził, prychał, warczał, czasem odpalał za 3-4 razem, czasem od razu. Tylko coś czasu nie miałam, żeby się nim zająć. Ale wczoraj już mnie lekko zaniepokoił, a że do pracy miałam na nieco późniejszą godzinę, pojechałam do warsztatu zorientować się, co to może być. Przed 18 telefon z hiobową wiadomością. Dobrze nie jest. Nadaje się do reanimacji, ale to będzie kosztowne. Padły pompy wtryskowe paliwa, same części to ponad 5000zł. Zabolało, muszę się zastanowić. Niby na złom jeszcze się nie nadaje, ale pakować kasę, a za moment znów coś się popsuje? Średnio mi się to uśmiecha. W sumie i tak planowałam za rok, może półtora przekazać ten samochód Kubie, a sama kupić coś nowego. Chyba okoliczności zmuszą mnie do szybszej realizacji planu. Tylko teraz jest problem- na co się zdecydować. Bo musi być nie za duży, ale wysoki, lepiej mi się prowadzi siedząc nieco wyżej, znacznie wygodniej się wsiada. Absolutnie nie może mieć dużego wystającego tyłu. Musi mi się podobać. Musi dobrze jeździć. Miło byłoby, żeby nie kosztował za dużo. Kiedyś miałam Fiata Pandę, coś podobnego tylko ciut przestronniejszego przydałoby się teraz. Kolor mało istotny, choć raczej dyskretny. Reszta parametrów- nie znam się co lepsze, benzyna czy diesel, jaki silnik itp. Mam też dylemat- czy wybrać coś rozsądnie, czy to co do mnie będzie przemawiało na pierwszy rzut oka, albo mogę jeszcze spełnić swoją zachciankę sprzed lat, kiedy to spodobało mi się Suzuki SX4, ale wygrał rozsądek, bo potrzebne było auto dla rodziny. No i niestety cena...

  Na razie mam chwilę na rozejrzenie się, posłuchanie dobrych rad, poszukanie, wypróbowanie. Byłymąż zadeklarował pomoc, jego brat trochę się na samochodach zna, zobaczę co powiedzą inni znajomi panowie. Mam czas do końca wakacji, choć wolałabym załatwić to nieco wcześniej. Zwłaszcza wszelkie procedury bankowe mnie przerażają, bo papierki, formalności, kredyty i tym podobne są dla mnie sporym stresem. Zawsze się boję, że czegoś nie doczytam, nie dopytam się, a potem wyskoczą przykre niespodzianki nie do odkręcenia. Te zapisy drobnym druczkiem, prawniczo- bankowy żargon, cytowanie paragrafów, czasem przemilczenia dodatkowych opłat czy innych rzeczy- doprowadzają mnie do rozpaczy. Już chyba operacja na otwartym sercu jest prostsza! Ale tak jak wspominałam- w czasie wakacji samochód nie jest mi bezwzględnie potrzebny. Do szpitala w lipcu dojedziemy autobusem. Na wyjazd urlopowy (Salmiaki- to dopiero na koniec lipca, ja wiem, że te kilka dni bez mojego gadulstwa mogły zmylić, ale po prostu niemoc twórcza mnie ogarnęła i chyba za gorąco było) możemy pojechać samochodem byłegomęża. Dopiero w czasie obozu chłopaków może być ciężko, ale to pod koniec sierpnia, więc może się wyrobię. A do tej pory będzie więcej ruchu, zdrowiej, może w końcu schudnę...

piątek, 22 czerwca 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: salmiaki, *.net.e-cho.pl
2018/06/22 20:49:47
Dzięki :)

Co do auta, pochodź po salonach, przeprowadź jazdy próbne, wypij z panami kawę, a może odkryją przed Tobą to, czego pragniesz, a o czym nie wiedziałaś. Teraz dbają o to, by było kilka rozwiązań takich, żeby auto podobało się kobietom.
Ja lubię system bez kluczyka, podchodzę a auto samo się otwiera. Lubię, kiedy światła doświetlają zakręty i kiedy nocą nie gasną od razu, tylko oświetlają mi drogę do domu. Oj, masa jest teraz takich fajnych gadżetów. Automatyczne włączanie się świateł i wycieraczek. A w środku przede wszystkim radio, ja mam z systemem DAB i je uwielbiam.
I koniecznie benzyna. Diesel jest głośniejszy i śmierdzi. Ale to moje danie.
Pooglądać i sama w pewnym momencie stwerdzisz - to jest to, na co czekałam :)
Jest tyle marek, tyle modeli i każde ma kupca...
Udanych łowów.
Może uda Ci się upolować auto z kierowcą? ;))
-
2018/06/23 09:56:57
Powiem ci że mój pierwszy samochód to była stara Micra. I zdawało mi się że nigdy nie będę w stanie jeździć czymś większym od tego pudełeczka od zapałek :-) Ale teraz jak mam kombi i poprzednie miałam kombi to stwierdzam że duże auto to jest to ! Także bądź otwarta. Pamiętaj że do nowego auta naprawdę szybko się przyzwyczaisz:-)
-
2018/06/24 07:18:04
Ja nie będę Ci nic radzić, bo zupełnie nie znam się na samochodach. Jestem pewna, ze wybierzesz najlepszy model dla siebie. Pozdrawiam.
-
2018/06/25 20:34:30
Kierowcą nie jestem, choć żałuję, ale kocham toyotę rav - taki stary model, z kołem zapasowym z tyłu, progami metalowymi po bokach i ramą z przodu. W następnym wcieleniu od razu zrobię prawo jazdy i sobie kupię wymarzone auto;)))
Tak poważnie - Salmiaki dobrze mówi w kwestii wyboru i...może faktycznie kierowca przy okazji;)))
-
2018/06/26 11:41:56
Auto nie musi być na już, więc masz chwilę, żeby powybrzydzać i poszukać na spokojnie samochodu z efektem "wow!" ;)