Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Tylko ja i koty

   Wieczór spędzam sama w domu. Kawa, lody słony karmel (geniuszem był ten, kto wymyślił ten smak), książka, spokój. W zasadzie to mam dziś dyżur pod telefonem, ale póki co jest spokój- trochę dziwnie, że nikt mnie nie chce, znaczy do pracy, ale widocznie tak ma być w ten upalny dzień. Czy ktoś pamięta aż tak letnią pogodę w maju? Zazwyczaj maj kojarzył mi się z piosenką Maanamu "Wyjątkowo zimny maj"- "dzień za dniem pada deszcz, słońce śpi, nie ma cię, jest mi bardzo, bardzo źle. Zimny kraj, zimny maj, koty śpią, miasto śpi, czarodziejskie śnią się sny". A tu się wszystko pomieszało, w maju lato, ciekawe czy czasem w lipcu nie przyjdzie jesień, a we wrześniu zima. Anomalie pogodowe...

   A czemu jestem sama? Byłymąż zabrał chłopaków na nocny seans filmowy. Mają zamiar oglądać "Grę o tron". Zapraszał i mnie, ale stwierdziłam, że samotny wieczór bardzo mi się przyda. Chwila oddechu, tym bardziej, że jutro wolny dzień i można trochę zwolnić obroty, odłożyć wszystkie pilne rzeczy na później. A tatuś niech się pointegruje z dziećmi, wykaże trochę zaangażowania skoro mu się zechciało. Fakt, że ostatnio coraz częściej zdarza mu się przejawiać inicjatywę, nie marudzi, kiedy mam dyżur. Ostatni dzwonek, bo chłopaki coraz mniej potrzebują obecności rodziców. Sami organizują sobie wolny czas, za moment wręcz będą uciekać do swojego towarzystwa. Żal byłoby nie wykorzystać tego czasu...

   Moje kocice mają nową rozrywkę. Wspominałam już kiedyś, że po sąsiedzku mamy zagracony balkon, Cola uwielbiała tam uciekać i wylegiwać się wśród wszelkich gratów- połamanych tekturowych pudeł, starych butów, resztek chodników i innego dobra. Składowisko potworne, w mieszkaniu tak naprawdę od dawna nikt nie mieszkał, pojawiał się tylko od czasu do czasu ktoś na chwilę. A od kilku dni chyba zjechali właściciele. Mają psa, a nawet dwa. Jeden jest mały, ale bardzo hałaśliwy i agresywny. Koty lubią powygrzewać się na balkonie, ale kiedy tylko wyjdą z domu, psina wyskakuje i szczeka. Gdyby mógł, to by chyba zjadł moje koty na surowo. A one nie są mu dłużne. Cake go ignoruje- siedzi i patrzy jak na wariata. Za to Cola wyciąga pazurki i fuka, a przy tym robi się puchata i dwa razy większa. Ale widać, że dobrze się bawi drażniąc tego kurdupla. Piesek nie da rady się do nas przedostać, koty ma szczęście też są zablokowane, bo fruwałyby futra jak nic. Większy pies jest spokojniejszy, ale obawiam się, że gdyby zechciał, mógłby bez trudu do nas przejść, bo spora z niego bestia. Tylko chyba mu się na szczęście nie chce. Zresztą ciężko mu się poruszać w tym bałaganie. A sąsiedzi, mimo że są już kilka dni, na razie nie wykazują działań w kierunku uprzątnięcia balkonu. Widać im pasuje.

   Cóż, piękna pogoda sprzyja wypoczywaniu na balkonie, zwłaszcza wieczorem, kiedy już nieco zelżeje upał, tym bardziej, że moje kwiatki o dziwo rosną i cieszą oczy, mam wygodny fotel, piękne widoki... Koty też lubią poleżeć sobie na słońcu, są przecież ciepłolubne. Poza tym jak mam im wytłumaczyć, że ze względu na jazgoczącego psa zostaną pozbawione przyjemności? Stoją pod drzwiami, miauczą, drapią szyby (znów trzeba będzie umyć). Zobaczymy jak długo sąsiedzi będą w mieszkaniu i komu najpierw się znudzi zabawa w kota i psa. 

   Wracam do czytania, jak zwykle mam ciekawe książki na tapecie. Akurat jestem w trakcie nowego kryminału Rogali. Akcja rozkręca się niespiesznie, ale już mnie wciąga, więc kończę pisanie i korzystam z wolnego czasu.

środa, 30 maja 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/05/30 23:33:08
Odpoczywaj, relaksuj się, delektuj lekturą i słony karmelem... to Twój czas. Mrrr ;)
-
2018/05/31 18:53:09
Słony karmel? Nie mogę sobie wyobrazić. Czekoladę z solą próbowałam, nie powiem, żebym się zachwyciła smakiem, ale karmel to pewnie co innego.
Cieszę się upałem, nie narzekam na pogodę, bo zawsze szybko przemijają ciepłe dni i... już się boję śniegu ;)
Korzystaj z wolnej chwili i przytul kotusie:)))
-
2018/06/01 08:14:11
Ciągle nie mam okazji spróbować solonego karmelu. Ale wiem, że będzie mi smakować :D
I na dodatek nadal nie mogę się przekonać do kryminałów. Koleżanka z pracy podesłała mi coś lekkiego Olgi Rudnickiej. Od czegoś trzeba zacząć :D