Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Łykam zamiast delektować się

   Nie od dziś wiem, że jestem zbyt niecierpliwa. Zwłaszcza jeśli chodzi o książki. Jeśli coś mi się spodoba, to czytam do upadłego, byle tylko jak najszybciej dowiedzieć się co dalej. A przecież można powoli, delektując się każdym słowem, zastanawiając się nad ciekawymi sformułowaniami, wybierając co piękniejsze cytaty (na szczęście w Legimi mogę sobie zaznaczać te cytaty na bieżąco, jeśli coś mi się spodoba) do późniejszego rozwinięcia w blogowych rozważaniach (ha- ha- ha, marzenie ściętej głowy. Szkolne czasy mi się przypominają i wypracowania na temat "co poeta chciał powiedzieć").

  W ten błyskawiczny sposób pochłonęłam "Norę" Katarzyny Puzyńskiej. Nie mogłam się doczekać, kiedy po nią sięgnę, ale w końcu nadeszła ta piękna chwila i było tak jak przypuszczałam. Jeszcze tylko kilka stron, jeszcze tylko następny rozdział, jeszcze 10 minut. W dwa wieczory i kawałek nocy przeczytałam ponad 750 stron. Cudna książka. Nie tylko kryminał ze zbrodniami, trupami, zagadkami, ale niesamowite studium ludzkich zachowań, charakterów, stosunków i zależności w małym miasteczku. Na dodatek napisane pięknie, prosto, bez udziwnień. Miło było spotkać się po raz kolejny z dobrze już znanymi bohaterami, odkryć kolejne warstwy ich osobowości, pozaglądać w zakamarki ich dusz. A na koniec- ogromny żal, że to już ostatnia strona. Trochę też zaskoczenia jak zwykle, bo autorka tak gmatwa wątki, że w trakcie czytania trudno na 100% powiedzieć, kto jest sprawcą. Na szczęście zakończenie daje nadzieję na kolejny tom i oby był on jak najszybciej. Nie umiem pisać recenzji książek, pewnie nie grzeszę też zbyt obiektywizmem, bo jestem zakochana w kryminałach K. Puzyńskiej i ich bohaterach. Dla mnie rewelacja, jeśli ktoś lubi ten typ lektury, to gorąco polecam.

  Mam wrażenie, że i tegoroczna wiosna postanowiła zrezygnować z dawkowania swoich uroków, tylko zaszalała na dobre od pierwszych dni. Nie pamiętam aż tak pięknej pogody w maju. Wszystko kwitnie i pyli na potęgę. Alergia moich chłopaków ma się zupełnie nieźle. Tabletki idą jak woda. Ciekawe jak długo to będzie trwało i co będzie dalej, skoro przez 2 tygodnie wszystko zaszalało i praktycznie jest jak w pełni lata. Może lato będzie trwało nieco dłużej? A ja przez to czytanie nie zdążyłam posadzić kwiatków na balkonie. Owszem, kupiłam, stoją sobie w tych prowizorycznych doniczkach i czekają na zlitowanie. Może nie padną, aż znajdę dłuższą chwilę. Nie mogę się za bardzo zdecydować, jaką książkę teraz zacząć, bo za duży mam wybór, więc może w ramach czasu na przemyślenia zajmę się moim mini- ogródkiem. Tym bardziej, że kupiłam kocimiętkę i moje kocice wariują, chcąc się do niej dostać.

  No i gdyby nie ta moja niecierpliwość, to po pierwsze miałabym jeszcze przynajmniej pół książki przed sobą, może i kwiatki byłyby posadzone...

czwartek, 10 maja 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/05/11 08:34:38
Eeetam...
Gorzej by było, jakbyś przerwała sadzenie kwiatków w połowie uznając, ze jednak nie wytrzymasz i musisz się dowiedzieć, co dalej ;)
Tegoroczna wiosna- to lato w pełni, deszcz by się przydał jakiś, u nas nie padało chyba już ze trzy tygodnie... Dziś w nocy mimo tabletek nie mogłam spać- tak mnie alergia zatkała. Masakra...
-
2018/05/11 16:15:49
Ja poranki i wieczory spędzam w ogródku. Dziś sadzę pomidory. Zobaczymy, czy nie będą chorowały bez oprysków chemicznych. Na wszelki wypadek posadzę przy nich czosnek. Ściskam Cię mocno.
-
2018/05/11 20:26:12
Oj, skąd ja to znam;) Jak zacznę i mnie wciągnie - to koniec, skończyć muszę, a potem żałuję, że już ostatnia strona:)))
-
Gość: annazadroza, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2018/05/11 20:27:01
Oj, skąd ja to znam;) Jak zacznę i mnie wciągnie - to koniec, skończyć muszę, a potem żałuję, że już ostatnia strona:)))