Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Łatwo się przyzwyczaić

   Do tego co dobre przyzwyczajamy się łatwo i szybko. Momentalnie zaczynamy traktować to jako coś oczywistego, będącego zwykłą składową życia. W sumie czasem nawet nie zauważamy jak bardzo nam to życie jest dzięki takiemu drobiazgowi wygodne. Wydaje się takie niby nic, ale kiedy coś się wydarzy i to dobre na przykład się zepsuje, to dopiero jest dramat i narzekanie. No ale czyż można się dziwić? Jeśli coś czyni nasze życie prostszym, łatwiejszym, wygodniejszym, to natychmiast przyjmujemy, że się nam to należy i tyle. Nie ma prawa zepsuć się, zniknąć, przestać działać. 

   Nasza cukrzycowa przygoda zaczęła się od penów i zwykłego glukometru. Początkowo było 4-5 ukłuć na dobę, żeby podać insulinę. Do tego pomiary cukru- bywało i 10-12. Uciążliwe, ale konieczne. Potem była remisja, wtedy udało się nawet zejść do 1 dawki insuliny na dobę przez pewien czas, ale mierzyć cukier nadal trzeba było często. Kiedy skończyła się remisja i znów trzeba było kilka razy dziennie podawać insulinę, zaczęliśmy wyczekiwać pompy- dostaliśmy ją w kwietniu 2016. To sprytne urządzenie podaje insulinę według zaprogramowanego wzorca przez całą dobę, a dodatkowo do posiłków sami decydujemy ile insuliny dołożyć. Plusem jest to, że zmieniamy miejsce wkłucia mniej więcej co 3 dni. Zwłaszcza dla kogoś takiego jak Filip jest to wielka zaleta, bo on nie cierpi się kłuć. Od sierpnia 2016 w Polsce jest dostępna Libra- urządzenie, dzięki któremu nie trzeba tak często kłuć palców, raz na 2 tygodnie na ramieniu aplikuje się sensor, a potem czytnikiem skanuje i widać nie tylko jaki jest poziom cukru, ale też czy rośnie, czy maleje, jest też kilka innych ciekawych parametrów do oceny. Dodatkowo do Libry można dołączyć urządzenie, które samo przesyła odczyty glukozy na telefon- my mamy akurat BluCon, ale są też inne podobnie działające urządzenia. To wszystko po to, żeby maksymalnie ułatwić życie osobom z cukrzycą typu 1 (teoretycznie i z typem 2 można tego wszystkiego używać, ale zazwyczaj korzyści nie przeważają nad kosztami, więc niewiele osób się na to decyduje). Porównanie glukometru i penów do pompy z monitoringiem to tak jak podróż wozem drabiniastym a luksusowym samochodem. Oba środki transportu pomogą w dotarciu na miejsce przeznaczenia, ale czas, komfort i cena są zupełnie inne. Minusem jest rzecz jasna właśnie ta cena, ale plusów jest więcej. Czyż należy się więc dziwić, że wybieramy te nowocześniejsze środki? Wiem doskonale, że wielu osób po prostu na to nie stać, inni z kolei mają swoje przyzwyczajenia. Każdy ma prawo wyboru. Drażni mnie natomiast trochę, że w czasie dyskusji w grupach cukrzycowych część osób krytykuje tych wygodnickich- bo potem w razie awarii nowoczesnego sprzętu zaczynają się problemy- nie umiemy posłużyć się penem, nie wyobrażamy pomiarów glukozy z palca. Druga strona też nie jest bez winy- kiedy coś się zepsuje, to od razu jest koniec świata i totalna bezradność. Niestety w cukrzycy trzeba umieć sobie poradzić nawet bez tego super wypasionego sprzętu.

    Czemu aż tak się nad tym rozwodzę? Otóż ten super pomocny sprzęt nam dziś trochę zaszwankował. Około 3 w nocy sensor pokazał LO czyli poziom cukru bardzo niski, obudziły mnie alarmy w telefonie. Od razu poleciałam do kuchni po sok, ale zanim podałam go Filipowi- sprawdziłam cukier z palca. Było 155, a więc wcale nie tak nisko. Po godzinie i po dwóch nadal było LO. Czyli sensor padł, a powinien pracować do sobotniego wieczoru. Trudno, takie rzeczy podlegają reklamacji, więc postanowiłam założyć nowy sensor, a ten reklamować. Wszystko byłoby dobrze, tylko ten nowy sensor nie chciał się uruchomić, w kółko pokazywał, żeby spróbować za godzinę. Filip oczywiście zły, poszedł do szkoły, ale nie miał ochoty mierzyć z palca. Dopiero odczuł jak Libra ułatwiała mu życie. Ten sensor też poszedł do reklamacji. Został mi ostatni, więc z drżeniem serca go zakładałam, bałam się, żeby nie zepsuć, bo wtedy na kilka dni trzeba byłoby wrócić do glukometru. A naprawdę Libra pomaga w dobieraniu dawek insuliny, łatwiej ogarnąć wszystkie niuanse cukrowego życia. Na razie ten sensor działa i oby się nie popsuł.

   Taki drobiazg, a potrafi wytrącić z równowagi. Poradzilibyśmy sobie i bez Libry, ale dlaczego mamy nie korzystać, skoro jest i możemy jej używać? Marzy mi się sytuacja jak w wielu krajach zachodnich, gdzie cukrzycy mają dostęp i do sprzętu, i do najnowszych technologii bez problemu. U nas magiczną granicą jest 26 rż. Wtedy nie przysługuje już refundowana pompa i inne dobrodziejstwa. A przecież często takie osoby mają już dość długi staż choroby, mają prawo być nią zmęczone, czasem trafiają się powikłana. A tu nie i koniec. Mało to logiczne... I bardzo smutne, że państwo nie dba o komfort swoich obywateli. Zresztą nie tylko w tym przypadku. Ale syty głodnego nie zrozumie, a potrzebujących najlepiej zepchnąć na margines, niech nie jęczą. I niech nie przyzwyczajają się do luksusów, bo potem będą narzekać, kiedy im się te luksusy odbierze.

piątek, 11 maja 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/05/11 23:55:09
Aga- jak już wspomniałam- mądra z Ciebie kobieta. Masz rację z tą niesprawiedliwością. Nie powinno tak być.
Bardzo dobrze, że piszesz bloga. Mam nadzieję, że masz wielu czytelników.
Dzięki temu, że piszesz, wzrasta świadomość społeczeństwa. Przyznam się bez bicia, że choć jestem wykształcona i miałam w rodzinie osoby chore na cukdzycę, to jednak moja wiedza była mniej niż znikoma.
Powinno się o tym mówić.
Podziwiam Cię z każdym dniem coraz bardziej i muszę przyznać, że pokazujesz mi, że należy cieszyć się kolejnym dniem.l, a nie marudzić.
Dzięki Siłaczko :)))
-
2018/05/13 20:43:03
Po tym, co napisała Salmiaki wypada mi już tylko dołączyć do jej komentarza.