Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

W domu najlepiej

  Po wszystkich wojażach wróciłam w końcu do domu. W zasadzie jeszcze jeden wyjazd przede mną, we środę, na kilkugodzinne szkolenie w mieście wojewódzkim- oczywiście o cukrzycy. Monotematyczna się staję, ale dzięki temu będę bardziej kompetentna w tej dziedzinie. 

   Jakie wrażenia po konferencji? Wiedzy i nowych rozwiązań mnóstwo, muszę to wszystko jakoś sobie poukładać, przyswoić, przełożyć na praktykę. Warto było pojechać. Nie obyło się też bez emocji- dobrze, że na sali ciemno i nikt nie widział jak mi łzy lecą. Część tematów dotyczyła aspektów psychologicznych typu- kto ma rację, rodzic czy dziecko, jak rozwiązywać problemy okresu dojrzewania. Trudno jest pogodzić rolę rodzica, który chce dbać o swoje dziecko jak najlepiej, podczas gdy cukrzyca wymaga dużej dyscypliny i mimo wszystko wielu wyrzeczeń. Trzeba nauczyć się, kiedy odpuszczać, bo te nasze dzieciaki mogą być po prostu zmęczone ciągłym nadzorem. Zwłaszcza jeśli co chwilę jest pytanie o cukier. Te sprawy psychologii, kontroli, obaw rodziców i buntu dziecka to tak naprawdę temat na oddzielny wpis. Choć tych tematów to mi się zbiera i zbiera, prawie jak książek do czytania, kolejka rośnie, końca nie widać. 

  Jeśli chodzi o książki, które przywiozłam z konferencji. Po pierwsze "Cukrzyca. Personalizacja terapii i opieki na pacjentem" pod redakcją profesor Pańkowskiej. Po drugie "Diabetologia wieku rozwojowego" autorstwa Małgorzaty Myśliwiec i Przemysławy Jarosz- Chobot (obie panie miały też wykłady, świetne i bardzo mądre). Plus dwie książki o diecie- "Dietoterapia"- o żywieniu nie tylko w cukrzycy, przyda mi się w pracy również i "Dieta z sukcesem simple glyx. Przyjazny indeks glikemiczny"- może w końcu zacznę stosować zasady indeksu glikemicznego, bo do tej pory jakoś nie chciało mi się. Te pozycje dołączyły do tych, z których korzystam na stałe (poza podręcznikiem Ragnara Hanasa- ale to jak Biblia)- "Osobiste pompy insulinowe i ciągłe monitorowanie glikemii" Ulrike Thurm i Bernharda Gehra oraz "Leczenie osobistą pompą insulinową" Tomasza Klupy i Alicji Szewczyk. Plus jeszcze trochę różnych reprintów artykułów z czasopism medycznych, materiałów od firm. 

  Oprócz tego naprawdę super przyjemna rozmowa z przedstawicielami sklepu, w którym kupiłam BluCon. Rozmawialiśmy na temat sprzętu, tego co Filip lubi ze słodyczy dla diabetyków i na wiele różnych tematów cukrzycowych i nie tylko- w piątek po południu. A już w sobotę rano kurier dostarczył do domu nowe urządzenie za tamte, które odesłałam we czwartek, plus w gratisie ulubione żelki Filipa. Błyskawicznie załatwiona sprawa, jestem pod wrażeniem. W niedzielę podłączyłam BluCon do Libry, po krótkim rozruchu zaczął działać sprawnie, cudowna sprawa. Dziś na przykład obudził mnie około 5, kiedy to cukier spadł do 65 i włączył się alarm. OSTATNIĄ NOC PRZESPAŁAM!!! I mam nadzieję, że kolejne też mi się uda. Jeśli BluCon nadal będzie tak świetnie działał, to zredukuje mi się poziom stresu...

  Po konferencji, tak jak planowałam, pojechałam do Iławy na turniej. Poszło kiepsko, dwa razy ostatnie miejsce, ale dzięki temu nieco wcześniej wróciliśmy do domu, bo nie trzeba było zostawać do końca. Mateusz dojechał na turniej z rodzicami partnerki i w sumie jej tata stwierdził, że przecież mogłam nie przyjeżdżać, oni by jakoś zajęli się Mateuszem. Po raz kolejny zauważam, że to jedyny normalnie myślący człowiek w tej rodzinie. Bardzo fajnie nam się porozmawiało- o pracy, cukrzycy, nadmiarze ambicji. No ale dziewczyny w tej rodzinie rządzą i tata nie ma nic do gadania. A w sumie dobrze, że przyjechałam, bo drogi powrotnej to Mati chyba by z nimi nie przeżył. Po półfinale z łaciny, kiedy okazało się, że dla nich to już koniec tańczenia na dziś, partnerka warknęła- a czego tu się spodziewać, skoro tylko jedna osoba się stara. Noooo, nie powiem, lekko mi się nieprzyjemnie zrobiło. Można się powkurzać, ale to było zagranie poniżej pasa. Tak jakby Mateusz w ogóle nic nie robił. Przed turniejem były nerwy- bo te pary są takie dobre, o wiele lepsze od nas, a potem zdziwienie, że nie udało się osiągnąć lepszego miejsca. Dobrze, że Mateusz nie zwraca za bardzo uwagi na takie teksty, bo gdyby miał inny charakter, to pewnie byłoby po tańcach. Przy okazji, kiedy opowiadałam o tej sytuacji byłemumężowi, dostał mi się komplement. Byłymąż orzekł, że w odróżnieniu od większości kobiet ja nie miewam tak zwanych "fochów", więc dlatego nie pojmuję, jak można w ten sposób się zachowywać. I że chłopaki przez to też nie są zaznajomieni ze zjawiskiem pod nazwą "foch". Wszystkiego bym się spodziewała, ale takiej prawdy o sobie? Cha cha cha...

  Dziś z kolei mieliśmy cokwartalną wizytę w poradni diabetologicznej. Poziom hemoglobiny glikowanej będę znała jutro, Libra prognozuje 6%, byłoby nieźle. Poza tym wpiszemy się w kolejkę na prawdziwy CGM. Zanim przejdziemy szkolenie, dostaniemy zlecenie na sprzęt, trochę to potrwa. W sumie przy BluConie nie musimy się spieszyć, ale dobrze byłoby- nawet z powodu kwestii finansowych. W lipcu będzie też krótki pobyt w szpitalu na badania kontrolne. 

  No i tyle na dziś. W sumie mogłabym jeszcze pisać i pisać, w głowie mam tyle słów, które się kotłują, jak już wspominałam- tematy gonią jeden za drugim. Za mało czasu na wszystko, aż szkoda.

poniedziałek, 16 kwietnia 2018, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2018/04/17 11:34:36
Przespana noc to duża sprawa. Może teraz będzie Ci lżej, spokojniej.
Jakie człowiek potrafi stworzyć wspaniałe rzeczy dla dobra, poprawy jakości życia, dla zdrowia a jednocześnie tworzy broń, coś, co to życie niszczy i zabija w coraz większym zakresie. Paranoja.
-
2018/04/18 18:20:07
Wiele dzieci chciałoby mieć taką mamę, jaką Ty jesteś. Jeśli chodzi o mamę partnerki w tańcu Twojego syna, to odnoszę wrażenie, że ta dziewczyna ma zrealizować marzenia matki. Jeżeli się nie mylę, to współczuję tej dziewczynie.