Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
Blog > Komentarze do wpisu

Jest moc

  Po weekendzie pełnym wrażeń jestem podbudowana i wzmocniona. Byłam z Filipem na spotkaniu rodzin cukrzycowych. Ponad 70 osób z okolicznych województw. Pogoda nie dopisała, ale i bez pogody dało się miło spędzić czas. Były zajęcia dla dzieciaków, wyjazd do parku wodnego, spotkania dla rodziców. Poznaliśmy osoby w podobnej sytuacji jak my. Część tych osób spotkałam już wcześniej w świecie wirtualnym, na facebookowej  grupie, więc tym fajniej było poznać się na żywo. Można było rozmawiać na różne tematy, choć ich wspólnym mianownikiem była cukrzyca. A każda cukrzyca, mimo że początek ma bardzo podobny, to jednak jest różna w swoim przebiegu, w swoich zawirowaniach. Różne są też postawy nas, rodziców, wobec cukrzycy. Często otoczenie, znajomi, rodzina, ma dość naszego opowiadania, zagłębiania się w cukrowe niuanse, od czego rośnie, od czego spada, co zrobić żeby było stabilnie, niewiele osób rozumie te nasze nieprzespane noce, drżenie o każdy pomiar, niepokój, kiedy dziecko na chwilę ginie z oczu, a my nie wiemy, czy będzie pamiętało o zmierzeniu cukru. Tu nie było tego problemu. Rozumieliśmy się bez słów. Nasze życie i doświadczenia są bardzo podobne i dzięki temu tak szybko i łatwo było nam się dogadać. Dzieciakom zresztą też. Filip zakumplował się z chłopakiem w swoim wieku i dziewczynką 2 lata młodszą, a ja z ich mamami. Naprawdę niesamowicie się cieszę, że udało nam się pojechać na to spotkanie. Bardzo, ale to bardzo naładowały się nasze akumulatory.

   Na co dzień zawsze mam wątpliwości, czy te wahania cukru to jeszcze mogą być, czy już należy się martwić. A może jestem nadopiekuńcza i zbyt mocno kontroluję wszystko, co wiąże się z cukrami?Zwłaszcza jak się czyta niektóre wypowiedzi czy to rodziców czy nastoletnich lub już dorosłych cukrzyków. A spotykając innych rodziców, którzy borykają się z takimi samymi problemami, którzy mają podobne wątpliwości- od razu jest lżej. To co mamy, to nic wyjątkowego, tak po prostu jest. Szkoda, że tego typu spotkania są tak rzadko, jednak bezpośredni kontakt, rozmowa twarzą w twarz, jest o wiele lepsza, dużo więcej daje, niż rozmowy wirtualne, choć i one są naprawdę pomocne. Może to tylko moje odczucie, ale sądzę, że i inni dobrze się czuli, mogąc powiedzieć o swoich odczuciach, na dodatek wiedząc, że są świetnie rozumiani. Były też i gorące dyskusje, bo to nie tak, że zgadzaliśmy się we wszystkim. Najwięcej kontrowersji i sporów wywołało chyba stwierdzenie jednego z rodziców, że cukrzyca tak naprawdę nic w ich życiu nie zmieniła. Bo akurat takie pytanie padło  w czasie spotkania z psychologiem. Cóż, to było ich odczucie i w sumie chyba należy podziwiać, że aż tak super sobie radzą. O ile to oczywiście prawda. Być może nie zawracają sobie głowy wszelkimi niedogodnościami, związanymi z chorobą (lub jak to ładnie określano- dysfunkcją), ale czy stałe kontrolowanie jedzenia, wielokrotne pomiary cukru w dzień i w nocy, liczenie, dopasowywanie dawek insuliny, dbanie o dostępność sprzętu, wkłucia, paski, insulina, sensory, ilość pieniędzy, które się na to wydaje, czy to wszystko nie zmienia nam życia? Jak by się nie starać żyć normalnie, to jednak cukrzyca cały czas jest albo tuż za nami, albo podstawia nogę, albo bawi się z nami w ciuciubabkę. Nie da się o niej zapomnieć, zignorować. Tym bardziej, że nie można mieć nadziei, że kiedykolwiek się skończy. Choć jednym z dość często słyszanych w rozmowie zdań było, że liczymy na rozwój nauki, że w końcu uda się pokonać naszego wspólnego wroga.

  Cóż, weekend minął szybko, wróciliśmy do naszej szarej rzeczywistości i codziennych problemów. Za kilka dni mam kolejny wyjazd, na szkolenie, ale potraktuję to jako odskocznię. Zobaczymy jak poradzi sobie byłymąż, na ile zepsują się lub nie dość stabilne ostatnio cukry. Jadę daleko, do Krakowa, na prawie 3 dni. Kraków to jedno z moich ulubionych miast, na dodatek pogoda jest piękna, złotopolska jesień, może do końca tygodnia się nie zepsuje. A ja oprócz szkolenia może znajdę chwilę na spacer po Plantach, Rynku i okolicach. W sumie byłam przecież niedawno, bo na wakacjach w Krakowie, ale wiadomo, że z chłopakami nieco inaczej się spaceruje i zwiedza. Tu mam nadzieję posmakować trochę atmosfery, nigdzie się nie spieszyć. Trochę się bałam, że zawirowania zdrowotne u mamy pokrzyżują mi plany, ale na szczęście po tomografii okazało się, że nic groźnego raczej w płucach nie ma, jeszcze tylko wizyta u pulmonologa, ewentualnie dalsze badania, ale kamień z serca spadł. 

poniedziałek, 16 października 2017, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: Iza, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/10/17 00:13:13
To był wspaniały weekend. Trzeba to koniecznie powtórzyć
-
2017/10/17 13:12:31
Nie znam problemu dzieci z cukrzycą, ale znam wiele innych. Grupy wsparcia czy choćby sporadyczne spotkania z ludźmi z podobnymi problemami są piekielnie ważne i ładujące akumulatory, bo jednak najbardziej empatyczni znajomi nie wszystko są w stanie pojąć. Życzę powodzenia!
-
2017/10/17 22:21:35
Życzę udanego pobytu w Krakowie.
-
2017/10/17 22:28:31
Kobieto, Ilenko- dziękuję bardzo.
Iza- witam serdecznie, miło, że tu trafiłaś. Oj, chciałabym częściej takich spotkań
Dodatki na bloga