Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
Blog > Komentarze do wpisu

Wschód słońca też jest piękny

   Zwłaszcza jeśli przywita się go z cukrem utrzymującym się od 2 na poziomie 122. A przed snem było 205 i warczenie Filipa, że on już ma dość. Na grupie facebookowej czytam o 370-400 i nocce z głowy, więc tym bardziej powinnam doceniać łaskawość losu. 

  No tak, zamiast doceniać, spać sobie w ten wolny dzień, to obudziłam się na pomiar cukru, wyjrzałam przez okno i zachwyciłam wschodem słońca. Kilka minut później te kolory nieco się rozmyły, ale piękny to był widok. Większość ludzi zachwyca się głównie zachodami, o wschodzie słońca mało kto wstaje, więc logiczne, że nie ma tyle zachwytów. Zresztą, rano człowiek ledwie oczy otwiera, snuje się półżywy, to gdzie mu do zachwytów? Chyba że jest skowronkiem i nie ma problemów z pobudką. Kiedyś byłam typowym skowronkiem, wstawałam rześka, ale wieczorem mogłam iść spać o 21. Teraz mi się wszystko pomieszało przez wielokrotne nocne pobudki. Kiedyś myślałam, że 7-8 godzin snu to mało. Teraz 5-6 to już dużo i cieszę się, zwłaszcza jeśli jest to sen nieprzerywany. Ech, kwestia punktu widzenia.

  Tak sobie o tym punkcie widzenia pomyślałam po wczorajszej wieczornej telefonicznej rozmowie z szefową. Znów zostałam postawiona pod ścianą i zastrzelona. Tym razem informacją, że nowy pracownik będzie tak na 99%, ale nieco później, pewnie od 15.11. Trudno... mogło być przyjemnie już nieco wcześniej, ale przeżyjemy. Niestety ciąg dalszy był już nieco mniej miły. Szefowa definitywnie musi wyjechać na 2 tygodnie, bo popada już w nerwicę, schizofrenię i inne choroby psychiczne. Musi odpocząć po trudach pracy, stresach itp. Ale bilety może kupić tylko w pierwszej połowie listopada. Więc pokornie zapytuje, czy damy sobie przez te 2 tygodnie radę sami z kolegą. Jaaasnee! A bo to pierwszy raz. Że potem padnę z wycieńczenia, to w sumie nieważne. Kolega nie jest z pracoholików, więc mogę się domyślać, jak to będzie, zwłaszcza, że to okres zwiększonej ilości infekcji. Choć w sumie dobrze wiedzieć, przynajmniej w tym czasie nie będę brała dyżurów. Szefowa w swej łaskawości poinformowała, że gdybym w czasie jej nieobecności zechciała wziąć jakieś nadgodziny, to oczywiście ona mi zapłaci ekstra. Oj, tylko nie wszystko można przeliczyć na pieniądze... A z tym brakiem urlopu- nie to że zazdroszczę czy coś, może nie na 2 tygodnie, ale jednak przynajmniej co 2 miesiące miewała wyjazdy na tydzień- a to Barcelona, a to Grecja, a to Londyn, tak że no, nie przesadzajmy. Owszem stres stanowiska kierowniczego robi swoje, rozumiem i dlatego też nie chciałabym być na jej miejscu, czego wiele osób niestety mi życzy, proponując założenie własnej praktyki lub dziwiąc się, że jeszcze tego nie zrobiłam przy takiej popularności. No właśnie dlatego- odpada mi cała robota administracyjna, której po prostu nie cierpię. Nigdy w życiu nie chciałabym być szefową. Za żadne skarby!

   No tak, pora już za chwilę definitywnie wstawać, bo przede mną długi dzień. Inauguracja sezonu tanecznego. Wyjazd w sumie niedaleki, tylko 135 km, ale na 2 bloki, więc długo. Lekko zaszokowana jestem, bo nie ma zwyczajowych sms-ów z tysiącem wykrzykników i znaków zapytania oraz innych emotikonów od mamy partnerki. Nawet jednego sms-a z zapytaniem jak jedziemy nie było. Obraziła się czy co? A może coś się dzieje i partnerka ma swoje fochy? Trochę stresu i presji dla dzieciaków jest. W standardzie zgłoszonych jest 7 par. Wystarczy 3 miejsce i awansują do klasy B, więc jest o co walczyć. Mati nie wyraża za wiele emocji, zachowuje się jakby mu było wszystko jedno, bo w sumie nie ma się co ekscytować. Po awansie będą musieli przygotować nowe układy, ten nieszczęsny frak , więc starty w wyższej kategorii może będą za kilka miesięcy. A partnerka chce już i natychmiast, stresuje się i nakręca. W łacinie 6 par, ale do awansu brakuje 2 miejsc medalowych, więc jeszcze nie tym razem. Choć w łacinie właśnie są w znacznie niższej kategorii, więc mogliby trochę nadgonić.

  Zobaczymy. Przed nami długi, stresujący i pełen emocji dzień. Zaczął się pięknie, oby równie pięknie się zakończył. Czego i Państwu życzę. 

sobota, 30 września 2017, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2017/09/30 19:25:39
Bardzo lubię popisy taneczne. Ile w nich wdzięku, Jaki elegancki ruch, A ubiór..... Będziesz pewno mocno przeżywać.
Dodatki na bloga