Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
Blog > Komentarze do wpisu

Krótko

   Nawet bardzo, bo w głowie dojrzewa mi długi wpis o pracy i innych sprawach, ale na to trzeba mi czasu. A na razie padnięta po dyżurze i dzisiejszym dniu pracy- nie wiem, czy zasnę szybko. na dodatek pełnia i tradycyjna migrenka. Tym razem na szczęście mini, ale bez tabletki nie dało rady. 

  Z innych ciekawostek- moja szalona kocica Cola, wygrzewając się na balkonie, upolowała małego wróbelka albo jakiegoś innego ptaszka. Leżała spokojnie przypięta na smyczy, a kilka chwil później stała w otwartych drzwiach trzymając w pysku swój łup. Ciekawe jak to zrobiła, tym bardziej, że na nasze trzecie piętro ptaki rzadko przylatują, nawet zimą do karmnika nie chcą. Narobiłam wrzasku- no bo jak tak można! Chłopaki pośmieli się ze mnie, bo myśleli, że jakaś tragedia się stała. No stała się, stała- za nic w świecie nie dotknę martwego zwierzaka większego od muchy i w całości (mięso w kawałkach ze sklepu mi nie przeszkadza). Mati załatwił sprawę, choć kocica nie chciała dobrowolnie oddać zdobyczy. Chłopaki najpierw zastanawiali się, czy nie pozwolić jej zjeść ptaszka, a potem ogarnęła ich głupawka. Zaczęli dyskusję na tematy zjadania- na bazie "zwierzak zjada zwierzaka, czy to coś w rodzaju kanibalizmu?". Kolejne pytanie było takie- jeśli kanibal zostanie zombi, to będzie nadal zjadał innych kanibali, czy tylko następne zombi? Po prostu cudne...

  A kolega, przez którego poprzestawiałam sobie urlop, bo był mu bardzo potrzebny, dziś stwierdził, że jednak nie, weźmie urlop dopiero we wrześniu. Wrrrr! A szefowa korzystając z okazji wymyśliła, że wobec tego ona weźmie wolne- tyle że akurat w tym dniu, kiedy mam umówionego po południu okulistę. I jest problem, bo nie ma nikogo do pracy na popołudnie, bo kolega ma wtedy dyżur. Z wielką przykrością, ale i niejaką złośliwością (wiem, nieładnie z mojej strony), stwierdziłam, że okulisty nie odwołam- przyjeżdża do nas z kliniki tylko 2 razy w miesiącu- kolejny termin byłby dopiero we wrześniu, i tak musiałam kombinować, jak się umówić, płacę sporo za wizytę, a oczy wysiadają mi coraz bardziej, więc nie mogę. W związku z tym jednak chyba jest nas za mało i trzeba w końcu kogoś jeszcze zatrudnić. Szefowa zmieniła swoje plany, a moją sugestię zignorowała. Zobaczymy co będzie dalej, bo od września mam zamiar pojeździć trochę na różne szkolenia i zobaczymy, czy nie będzie to kolidowało z planami innych. Może to da trochę do myślenia szefowej.

  Księżyc świeci pięknie, udało nam się pooglądać zaćmienie. Chłopaki śpią, spróbuję i ja...

poniedziałek, 07 sierpnia 2017, aga-joz

Polecane wpisy

Dodatki na bloga