Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

I to lubię najbardziej

  Za nami kolejny cudny dzień. I już nawet ciepło było, prawie 20 stopni. Można było poleżeć na plaży bez sweterka. Na razie jeszcze bez rozbierania do stroju kąpielowego, tym bardziej, że w pozycji pionowej dało się mocno odczuwać podmuchy wiatru, ale w poziomie było już całkiem znośnie. Jutro ma być jeszcze lepiej. Może nawet wiatr będzie nieco mniejszy, morze się trochę uspokoi i na pożegnanie chłopaki wejdą do wody? Bo dziś niestety- czerwona flaga, co chwilę ostrzeżenia o prądach i wyganianie zbyt odważnych z wody. Po 17 kiedy ratownicy skończyli pracę, sporo osób zlekceważyło niebezpieczeństwo i weszli do wody, nawet dość głęboko. Trochę ryzykowne...

  Na plaży spędziłam z chłopakami kilka godzin. Trochę grzebania w piasku, długi spacer brzegiem, czytanie, wchłanianie całą sobą szumu fal, podmuchów wiatru, słońca. Beztrosko, przyjemnie, aż szkoda, że zaraz koniec. A może by tak nie wracać do domu? Zostać tu na dłużej? Miło by było, ale chyba się nie da. Trzeba nazbierać trochę pamiątek znad morza. Nie tych z licznych straganików, chińskich plastikowych muszelek i innych drobiazgów, co to udają pamiątki. Moje to na przykład wszechobecny piasek, który czasem po kilku miesiącach potrafi znaleźć się w kieszeni spodni lub w jakimś zakamarku plażowego plecaka. Może to być też nieco opóźnione w czasie zapalenie zatok- po tych nadmorskich wiatrach przebiegają dużo łagodniej, wiatr potrafi wywiać z głowy niepotrzebne rzeczy. Czasem jakaś migawka w głowie, kiedy zaszumi coś za oknami podobnie do morza. Kilka patyków i muszelek z plaży. Do następnego lata. W sumie nie muszę przyjeżdżać nad morze tylko w wakacje, ale przez chłopaków nie mam innej możliwości. Kiedy na ścieżkach lub plaży widzę nieco starsze osoby, to zastanawiam się, czy za te kilkanaście czy kilkadziesiąt lat będzie mi się chciało przyjeżdżać nad nasze morze, czy tez może wybiorę cieplejsze kraje? A może do tego czasu klimat się zmieni?

  Cóż, pora spać, jutro ostatni pełny dzień nad morzem, trzeba się dobrze przygotować, żeby go wykorzystać. Tym bardziej, że po wymianie wkłucia cukier oczywiście nieco podskoczył, więc noc będzie z kilkoma pobudkami. Nie lubię tego, niby słyszę budzik, a wstanie jest tak ciężką sprawą. No, ale jeśli nie chcę porannego cukru powyżej 200, to muszę poobniżać go w nocy. Taki urok cukrzycy.

czwartek, 24 sierpnia 2017, aga-joz

Polecane wpisy