Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
Blog > Komentarze do wpisu

Nie ma co narzekać

  W ferworze pracy i innych zajęć omal nie zapomniałam o telefonie do poradni diabetologicznej. Rzutem na taśmę udało mi się dodzwonić i NIESPODZIANKA! Hemoglobina glikowana 6,02%. Jeszcze mniej niż 3 miesiące temu, choć spodziewałam się dużo gorszego wyniku. Nie jest to szczyt moich marzeń, bo na facebookowej grupie ludzie chwalą się wynikami 5,5-5,9%, a czasem nawet niżej. Też bym chciała, ale obawiam się, że byłoby to okupione zbyt dużą ilością hipoglikemii. Cieszę się mimo wszystko, będę się starała wynik poprawić. Wiem, co by pomogło, tylko nie wiem jak to zrobić. Filip ma stanowczo za mało ruchu. Tyle że pogoda w te wakacje jest niezbyt sprzyjająca, nawet nie ma jak wyjść na rower, bo wiecznie pada. Poza tym ja w pracy, Kuba w pracy, byłymąż zagląda 2-3 razy w tygodniu wieczorem, głównie po to, żeby pospać na kanapie przed telewizorem, czasem pogra z chłopakami w planszówkę. Nad jezioro nie ma po co się wybierać. Basen- można by, ale też musiałby Filip iść z kimś, bo póki co niezbyt bezpiecznie puścić go samego. A miały być aktywne wakacje...

  Na pogodę to chyba wszyscy narzekają. W sumie mało kiedy pogoda nam pasuje, ale w tym roku to natura stanowczo przegina. Trudno, niech sobie pada od czasu do czasu, deszcz jest bardzo potrzebny, ale czemu tak stale? I do tego gdzie jest ciepło? Co prawda w czasie mojego urlopu było kilka dni w drugą stronę, czyli wręcz za gorąco, ale jednak mogłaby ta pogoda rozłożyć się stabilnie na całe wakacje. A może teraz się wypada, a w drugiej połowie sierpnia będzie ładniej? Oby, bo nie uśmiecha mi się spędzanie urlopu marznąc i moknąc. 

  Mati po 2 dniach obozu zadzwonił z informacją, że jest dobrze, na obiad schabowe, na kolację smaczne placki, treningów dużo i jest zadowolony. I tak jak na jego powściągliwość, to przekazał mi sporo informacji. Na ogół dostaję sms-a "żyję" i tyle. 

  Nie wiem co dziś mnie aż tak zmęczyło, ale po pracy i obiedzie zrobiłam sobie kawę, usiadłam wygodnie na kanapę, nogi w górę, bo jakieś ciężkie były i w połowie kawy zasnęłam. Dawno mi się takie coś nie zdarzyło. Niby w pracy dziś normalnie i nawet nie wyjątkowo ciężko, ale chyba ogólnie za dużo wszystkiego. A może pora byłoby zrobić sobie w końcu badania? Chyba dawno ostatnio nie sprawdzałam tarczycy. Niby nie odczuwam jej za bardzo, ale sprawdzić warto. Pewnie wybiorę się razem z Filipem. Po rozmowie z panią profesor wyszło, że jednak trzeba sprawdzić , czy nie ma celiakii, a przy okazji zobaczyć czy nie przyplątała się bakteria w żołądku, bo bóle brzucha niestety trafiają się coraz częściej. Zdecydowałam, że badania zrobię u siebie, za większość zapłacę, bo z poziomu POZ zlecić ich nie można, ale jeśli miałabym jechać 100 km na samo pobranie krwi, tracić dzień w pracy, to wolę zapłacić. Niezbyt normalnie rozwiązany jest problem badań dla pacjentów, ale trudno. Dałoby się to w prosty sposób usprawnić, ale nikt "na górze" nie jest zainteresowany- pacjent zapłaci z własnej kieszeni, więc w systemie zostanie więcej pieniędzy na zmarnotrawienie.

   Nie będę pisać o polityce, choć to temat popularny ostatnio. Mniej więcej wiem co się dzieje, ale nawet myśleć o tym nie chcę. Tak naprawdę to obawiam się, że to wszystko to tylko mydlenie oczu i zasłona dymna przed dużo gorszymi wydarzeniami. Każda ekipa ma najpierw dużo obietnic i dobrych chęci, a potem wszystko pomału się rozsypuje. I nie ma winnych. Życie zaczyna być niebezpieczne. Obrzydzenie mnie ogarnia, kiedy mam włączyć telewizję i słuchać wiadomości. Więc nie włączam, żeby nie narzekać

środa, 26 lipca 2017, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2017/07/27 00:24:35
Czytałam, że jacyś naukowcy przewidują, że taka pogoda, jak w tym roku to już będzie norma. Bo lodowce na biegunie się rozpuszczają, bo coś się z prądami morskimi dzieje itd. Czyli prognozy niezbyt korzystne. A jak będzie? Zobaczymy.
-
Gość: nie-okrzesana, *.dynamic-zab-03.vectranet.pl
2017/07/27 07:32:31
Ja mieszkam w tej drugiej połowie kraju. Na pogodę nie narzekam, bo chodzę do pracy, więc nie jest przykro a przynajmniej upał nie wykańcza. Ale rozumiem tych spragnionych słońca i dzieci.
A z tymi wynikami syna: jak się ma taką perfekcyjną mamę to nie dziwota. Nie mam wątpliwości, że osiągniesz te 5,5.
Dodatki na bloga