Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
Blog > Komentarze do wpisu

Długa lista

  Nie cierpię się pakować przed wyjazdem. Co z tego, że mam listę potrzebnych rzeczy, skoro i tak potem okazuje się, że czegoś jednak nie wzięłam? I to najczęściej tych najpotrzebniejszych rzeczy. Skóra mi cierpnie na samą myśl, że coś się zepsuje, czegoś zabraknie. Zwłaszcza z rzeczy potrzebnych do ogarniania cukrzycy. Zakrawa to na fobię czy inną nerwice natręctw albo mam nierówno pod sufitem. Moja obecna lista na wyjazd to prawie 100 pozycji i wcale nie jestem pewna, czy wszystko na niej jest. A dodatkowo muszę jeszcze spakować Mateusza na obóz taneczny, bo wracamy w sobotę, a on w poniedziałek wyjeżdża, w międzyczasie w niedzielę mam dyżur, więc nie mam wyjścia- potrzebne są dwa komplety wyjazdowe. Pewnie czekają mnie jeszcze zakupy ubraniowych i kosmetycznych drobiazgów, bo zaraz się okaże, że znów czegoś brakuje. A łóżko w sypialni mam już całe zasypane malowniczymi stosami ubrań i przyległości.

  Druga długa lista to zestaw przypomnień dla Kuby, który zostaje (chlip, chlip- w końcu nadszedł ten czas, kiedy moje dorosłe dziecko nie chce jechać na wakacje z rodziną. Jeszcze w ubiegłym roku sam się dopytywał kiedy i gdzie jedziemy, a teraz zakomunikował, że wybiera się ze swoją dziewczyną, a poza tym to tylko praca). Dzięki temu nie muszę szukać nikogo do opieki nad kotami i domem. Ale zrobić listę zadań muszę, bo inaczej kwiatki nie będą podlane, skrzynka na listy nie opróżniona i parę innych przyziemnych rzeczy też poczeka na mój powrót. Na szczęście obiady je w pracy, więc przynajmniej będę miała pewność, że nie umrze z głodu. 

  A na koniec lista książek. Zajrzałam na Legimi w wolnej chwili, kiedy to oczekiwałam na swoją kawę. Miałam ściągnąć 1-2 książki na wyjazd. Nie wiem jakim sposobem i kiedy zrobiło się ich ponad 20. Rzecz jasna nie przeczytam tak dużo w ciągu tych kilku dni, obym zdążyła do końca wakacji... Cóż, znów mam fazę na czytanie, ale podoba mi się to. I jak zwykle mogę tylko ponarzekać, że doba jest za krótka. A gdyby tak przenieść się na jakąś inną planetę, gdzie doba trwa dłużej? Ot, choćby Merkury- tam doba w naszym rozumieniu trwa ponad 58 dni. Na Wenus jeszcze lepiej- 240. Dałoby się?

piątek, 14 lipca 2017, aga-joz

Polecane wpisy

  • Niechciejstwo totalne

    Chyba w aż takim natężeniu to jeszcze nie miałam. Po prostu najlepiej wychodzi mi robienie wielkiego NIC. To znaczy robię dużo różnych rzeczy, bo muszę, bo powi

  • No to jadę

    Jestem w podróży. Już 5,5 godziny, a jeszcze 2 przede mną. Niby wygodnie się siedzi, ale moje plecy już to czują. No niestety, daleko mam... Udało mi się przec

  • Sprawy bieżące

    Żyje mi się z dnia na dzień, bez dalekosiężnych planów i zamierzeń. Od jednego epizodu życiowego do kolejnego. Bo w kółko mam coś do zrobienia na już. I na nic

  • Przeznaczenie

    Łucja Fice - "Przeznaczenie" Każdy z nas ma swoje "przeznaczenie" w życiu.Zostaliśmy do niego stworzeni,jedni z nas widzą jasno co to jest,inni nie potrafią go

  • Mandragora

    "Mandragora" - Dorota Stasikowska - Woźniak Powieść "Mandragora" to świat magii,wielkich emocji,mistyka i czary...Mandragora to styl życia i sposób patrzenia na

Dodatki na bloga