Darmowy licznik odwiedzin
Blog > Komentarze do wpisu

Koniec, koniec i jeszcze raz koniec

  Coś się kończy, coś się zaczyna, tak to już jest. Dziś zakończyliśmy pewne etapy życiowe u moich chłopaków.

   Najpierw Mati- skończył gimnazjum. Chodził do tej szkoły 10 lat, bo od zerówki. Mam nadzieję, że nie żałuje, że będzie miło wspominał szkołę. Na zakończenie otrzymał wyróżnienie jako absolwent, średni wynik egzaminu gimnazjalnego to 93%, średnia ocen powyżej 5,5, wyróżnienie w konkursie matematycznym "Kangur". Widać, że coraz lepiej i pewniej czuje się w świecie, choć nieśmiałość go nie opuszcza. Jest szansa, że w szkole średniej rozwinie skrzydła. Nadal jest zdecydowany na technikum, na kierunek mechatronika, choć dziś wychowawczyni stwierdziła, że będzie się tam pewnie nudził ze swoimi zdolnościami. Może się nudzić, byle by robił, to co chce i w czym będzie się spełniał.

  W szkole podstawowej zostaje Filip. Jeszcze 2 lata. Kiedy on będzie kończył podstawówkę, ja będę obchodziła jubileusz 15- lecia płacenia za szkołę. Tyle lat w sumie moi chłopcy uczęszczali do tego przybytku. Dla Filip nie był to najlepszy rok, dość ciężko było z nauką, choć i tak średnia 4,92 jest wysoka. Na świadectwie niestety trója z rosyjskiego. Nie lubi tego języka, więc i nie naciskałam specjalnie na lepszą ocenę. Mam jednak lekki dyskomfort- nauczycielka nie dała mu na koniec szansy na poprawę. Akurat tak się pechowo złożyło, że wszystkie ostatnie zaliczenia pisał na bardzo wysokim cukrze i nie było najlepiej z myśleniem. Wiem, że nie można wszystkiego zwalać na cukrzycę, ale mimo wszystko powinien móc jakoś poprawić tę ocenę. Filip zakończył swoją edukację w szkole muzycznej- 6 lat ciężkiej pracy i mnóstwo dodatkowych obowiązków. Kiedy decydowaliśmy się na szkołę muzyczną, to tak naprawdę nie byliśmy świadomi co to oznacza, ile trzeba wysiłku. Tym bardziej cieszę się, że udało się wytrwać i to z zupełnie dobrym rezultatem. Pięknie podziękowaliśmy nauczycielom, ale Filip zaskoczył mnie tym, że wyjątkowo zależało mu na podziękowaniu paniom z recepcji- naprawdę dużo pomagały dzieciakom i były przesympatyczne, więc nic dziwnego, że należały się im te podziękowania. Choć chyba niewiele osób o tym pamiętało, więc miło im było  i wyściskały Filipa na pożegnanie.

   No i w ten sposób zaczynamy wakacje. Oj jak wspaniale... Z okazji tych wszystkich zakończeń nie poszłam dziś do pracy. Dziaki temu mogłam też w błyskawicznym tempie dokończyć czytanie "Czarnych narcyzów". Jak zwykle nie mogłam się oderwać. Książka podobała mi się oczywiście, jakże by inaczej, w końcu to moja ulubiona autorka, choć parę drobnych zastrzeżeń mam. Początkowo denerwowała mnie postać Daniela Podgórskiego, który się stoczył, wpadł w alkoholizm i ogólnie był nie tym samym Danielem z "Motylka" czy nawet "Łaskuna" (który mi się chyba najbardziej podobał). Potem nagła przemiana- trochę mało wiarygodna, ale w sumie dobrze. Może w kolejnej powieści wyjdzie na prostą, uporządkuje swoje życie- w końcu ludzie dorastają, porządnieją. Nie wiem tylko, kogo wolałabym widzieć u jego boku- Weronikę czy Emilię. Za mało było też Klementyny Kopp, choć dało się ją zauważyć. Nieco za dużo trupów- aż do przesady. Nieco zbyt wulgarny język- niestety, co ja poradzę, że jestem grzeczną dziewczynką i cała ta podwórkowa łacina po prostu mnie drażni. Może dzięki temu książka jest wiarygodniejsza, ale wolałabym język bardziej literacki. No i cóż- książka szybko przeczytana, więc pozostało mi tylko z niecierpliwością czekać, kiedy autorka napisze koleją. Już się nie mogę doczekać. Bo parę spraw zostało zasygnalizowanych, więc temat mam nadzieję będzie się rozwijał

piątek, 23 czerwca 2017, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2017/06/25 18:58:33
Życzę miłego wypoczynku.