Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
Blog > Komentarze do wpisu

De gustibus non est disputandum

  Na pierwszym roku studiów miałam łacinę. Nie za wiele już pamiętam z tych deklinacji, koniugacji i innych odmian, za to sentencje łacińskie- dość dobrze. Pan od łaciny wbił nam je do głów na wieki wieków. Po roku nauki trzeba było z wylosowanej sentencji po kolei przeanalizować każde słowo ze wszelkimi odmianami. Nauki dużo, ale łacina była wdzięcznym językiem, melodyjnym i ciekawym. Rzadko mi się w sumie teraz przydaje, ale czasem błysnąć można. W tytule jest o gustach, o których to się nie dyskutuje. Bo i rzeczywiście nie ma co dyskutować.

   Akurat dziś chodzi mi o gusta książkowe. Ponieważ nie do końca pokrywają się chyba z ogółem. Dlaczego? Zdarza mi się czasem poczytać recenzje książek, po które sięgam i te opinie bywają tak odmienne od moich, że nie wiem, czy rzeczywiście to te same książki! Na dodatek dość ciężko mi podążać za modą. Mam swoich ulubionych autorów i gatunki. Ale czytam też dość chaotycznie, co mi akurat wpadnie w ręce. Na przykład mojego ulubionego Nesbo w serii o Harrym Hole zaczęłam od środka, potem chyba ze dwie kolejne powieści, dotarłam do początku, przeczytałam najnowszą,a teraz uzupełniam to, czego wcześniej nie czytałam. Lubię Camillę Lackberg, ale też tylko kilka jej książek przeczytałam i wcale nie po kolei. Wiem, że to w sumie nieistotne, bo średnio inteligentny czytelnik dopowie sobie co trzeba, ale nieco mnie irytuje moje niepoukładanie. Czy nie mogłabym jak normalny człowiek czytać po kolei? Mogłabym, ale z jakiegoś dziwnego powodu nie robię tego. Czasem też bywają książki, co do których wiem, że chciałabym je przeczytać, ale z niewiadomych powodów odkładam sięgnięcie po nie. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści Bondy (mimo że mam kilka na półce), Mroza. Za to czekam na najnowszą Puzyńską  z taką niecierpliwością, że ojej. Dobrze, że premiera już za kilka dni. Znów będę wyłączona z życia, dopóki nie skończę książki i zaraz potem będę żałowała, że to już koniec, bo zamiast się delektować- połykałam kolejne strony. Szkoda, że autorzy nie piszą tak szybko jak ja czytam. Aha- i muszę się przyznać, choć to może zabrzmieć prawie jak herezja- nie czytałam jeszcze Stiega Larssona, mimo zachęty z wielu stron. Wiem, że podobałoby mi , ale co ja poradzę, że póki co, nie mogę się zabrać do tej lektury?

  A co tak naprawdę, naprawdę lubię? Poza kryminałami, rzecz jasna. Fantastyka z dużym odchyleniem w stronę fantasy i jak ostatnio zauważyłam, coraz bardziej w tym kierunku się odchylam. Lubię i te dziejące się w naszym świecie, ale w innych czasach, i te w świecie zupełnie innym, odległym od naszego. Zwykłą fantastykę też lubię, choć tu już bywam wybredniejsza- czysto techniczne sprawy trochę mnie nużą. Jeśli trafię na taką pozycję i uda mi się dobrnąć do końca- szybko zapominam, ale też  i nie staram się sięgnąć po kolejne pozycje tego autora. Czyli w sumie wychodzi, że najbardziej lubię bajki dla większych dzieci. Żeby było śmieszniej- Kuba i Filip podzielają moje zainteresowania w tej dziedzinie. Kuba już może mniej, ale były czasy, kiedy wręcz wyrywaliśmy sobie książki Trudi Canavan. Za to Filip jest zafascynowany "Zwiadowcami" Johna Flanagana. Przeczytał już całą serię, teraz czekając na kolejne książki z serii "Drużyna", wrócił do pierwszych tomów "Zwiadowców" i twierdzi, że czytając po raz drugi, odkrywa nowe fakty i coraz bardziej mu się podoba.

  W tym miejscu odpowiem na komentarz Cytrynki do wpisu o książkach przeczytanych w kwietniu i maju. Opowiadanie Pilipiuka "Emeryt"- podejrzewam, że dla wielu młodszych czytelników byłoby ono mało zrozumiałe, bez kontekstu historycznego. Jako że pamiętam tamte czasy, to wiem o co chodziło. Porywające rzeczywiście nie jest, choć można byłoby nieco rozwinąć i pewnie dużo ciekawiej czytałoby się. Fakt, autor przyzwyczaił nas do znacznie wyższego poziomu, ale rozgrzeszam- nie ma pisarzy doskonałych zawsze i wszędzie. Może nie chciał przyćmić pozostałych autorów? Bo kilka innych opowiadań było rewelacyjnych!

  A dziś korzystając z wolnej niedzieli, która wolną być nie miała- czytam sobie dalej. Tak jak wspominałam- skończyłam 6 tom "Kronik Cliftonów", zaczęłam "Trzeci klucz" Nesbo i "Porwanie " Joanny Chmielewskiej, a w międzyczasie przeczytałam "Szepty dzieci mgły" Canavan. Najgorsze jest to, że tych książek do przeczytania jest tak dużo, tyle bym chciała, a oprócz czytania trzeba robić tyle innych rzeczy... Jak to pogodzić?

niedziela, 11 czerwca 2017, aga-joz

Polecane wpisy

  • Przemarzłam

    Oj, co to będzie, jeżeli dziś przy -1 byłam potwornie zmarznięta. W czapce, rękawiczkach, ciepłej kurtce, szaliku... A przecież to dopiero końcówka jesieni! Gdz

  • No to jadę

    Jestem w podróży. Już 5,5 godziny, a jeszcze 2 przede mną. Niby wygodnie się siedzi, ale moje plecy już to czują. No niestety, daleko mam... Udało mi się przec

  • Minął sierpień

    W związku z tym czas na comiesięczne podsumowanie czytelnicze. Ostatnio nieco się pomyliłam- napisałam, że jestem w połowie "Księżniczki z lodu". Tak naprawdę b

  • Alibi na szczęście

    "Alibi na szczęście" - Anna Ficner - Ogonowska Ta książka jest z rodzaju tych o których długo się nie zapomina...Opowieść o przeznaczeniu...Szczera rozmowa - to

  • Krok do szczęścia

    "Krok do szczęścia" - Anna Ficner Ogonowska "Krok do szczęścia" to dalsze losy Hanki i jej przyjaciół.Zawsze w jej życiu daje znać o sobie przeszłość,której nie

Komentarze
2017/06/11 22:16:07
Dzięki za odpowiedź, też pamiętam tamte czasy. I faktycznie- tam kilka opowiadań było takich, że aż żal, że nie było ciągu dalszego. Może będzie...
I popieram: Jest tyle książek do przeczytania i czasu brak...
A Mroza polecam bardzo, szczególnie na urlopie, bo wciąga tak, że wszystko inne leży odłogiem... Zacznij od serii z Chyłką ;)
I na Puzyńską też czekam z wielką niecierpliwoscią. A teraz już wiem, że od Bondy są dużo lepsi... "Lampiony" czekają praktycznie od momentu wydania...
-
2017/06/12 09:07:32
Ja w ogóle mam taki problem że nie lubię kryminałów. Gdzieś tam czasem coś przeczytam, ale z reguły nie sięgam. Może powinnam się przemóc. Co proponujecie na początek?
-
2017/06/12 12:35:58
Ja mam tak z Pilipiukiem,zaczynam i zacząć nie mogę ;) No i zdecydowanie nad wszystko przedkładam s-f,ale uważam,że czytanie powinno sprawiać przyjemność i nieważne co się czyta byle w ogóle :) A najważniejsze ze wszystkiego to zaszczepianie w dzieciach miłości do książek (fajne masz te dzieci :)
-
2017/06/12 14:29:08
Ja miałam pdobnie z Larsonem, nie czytałam, bo wszyscy czytali, ale zabrałam się za niego z miesiąc temu, został mi tylko 4 tom, bo nie była na półce bibliotecznej, a teraz leży i czeka, ale nie chce zaczynać, bo nie umię przerwac czasem, a właśnie chalupę trzeba znowu ogarnąć:)
Dodatki na bloga