Codzienne i niecodzienne problemy mamy trójki chłopaków, aspirującej do bycia perfekcyjną
Blog > Komentarze do wpisu

Antoni działa

  Ten święty Antoni- patron rzeczy i osób zagubionych mi zadziałał. Może to nadużycie z mojej strony, ale coś jest na rzeczy. Wczoraj zaginął mi klucz- pilot od samochodu. W czasie przerwy w pracy wyskoczyłam do domu na pół godziny, z samochodu wzięłam kilka rzeczy, które tam zalegały, zaniosłam na górę. Kiedy już się zbierałam z powrotem do pracy, okazało się, że nie mogę znaleźć klucza od samochodu. Nie chciało mi się wracać na górę, więc poszłam piechotą, na szczęście mam niedaleko. Ale wieczorem po powrocie do domu nadal nie mogłam nigdzie tego klucza znaleźć. Zajrzałam nawet do koszy na śmieci, lodówki, pralki, za szafki i w wiele innych nieprawdopodobnych miejsc. Nigdzie nie było. No i co teraz? Wygrzebałam drugu klucz, ale w pilocie nie było baterii. Na szczęście samochód dało się uruchomić, nie działał tylko centralny zamek. Nieco się zdenerwowałam, bo nie jest to komfortowa sytuacja. Przed snem pomyślało mi się o moim zmarłym teściu- miał na imię właśnie Antoni, za kilka dni będą jego imieniny. I tak sobie w duchu powiedziałam- oj, tato, jeśli za życia lubiłeś mnie choć trochę, to mógłbyś mi teraz pomóc. Wstaw się za mną... Naprawdę miałam już czarne myśli, bo znając możliwości losu, to zaraz coś stałoby się z tym drugim kluczem i wtedy dopiero byłabym uziemiona i załamana. Od rana planowałam jeszcze intensywniejsze poszukiwania, choć wielkiej nadziei na sukces nie miałam. Na dodatek Mateusz oznajmił, że potrzebuje nowych adidasów, bo dotychczasowe się rozpadły, więc czekała nas wyprawa do sklepu. Zaproponowałam mu, żeby tymczasowo założył tenisówki, które stoją w szafce z mało używanymi butami, więc dziecko sięgnęło do tej szafki i podało mi klucz od samochodu! Okazało się, że wczoraj z samochodu zabrałam buty Filipa i breloczek od klucza zaplątał się w sznurowadła. Te buty po raz kolejny byłyby używane dopiero na zakończenie roku szkolnego, czyli za 2 tygodnie. No i czy nie można tego uznać za interwencję świętego? Dotychczas jakoś sceptycznie podchodziłam do zawracania głowy świętym. Wiem, że są, że mogą się wstawić, pomóc, ale miałam takie poczucie, że kim ja jestem, żeby im głowę zawracać? Trzeba radzić sobie w sprawach ziemskich samodzielnie. Jak widać- niekoniecznie...

sobota, 10 czerwca 2017, aga-joz

Polecane wpisy

Komentarze
2017/06/11 19:49:30
Może i ja poproszę św. Antoniego o pomoc w szukaniu starego plecaka. Mam w nim prawdopodobnie moją książeczkę jaskrowca. Plecak z całą pewnością jest w domu, ale już obejrzałam wszystkie kąty i nic. A przecież plecak to nie igła.
-
2017/06/12 11:50:52
Miałam babcię Antoninę, nie żyje już od wielu lat. I już nie raz mi pomogła.
Dodatki na bloga